News tygodnia

Dariusz Pilch. Kupa zawinięta w papierek od cukierka nie staje się cukierkiem

4 listopada 2026

Dariusz Pilch. Kupa zawinięta w papierek od cukierka nie staje się cukierkiem
Dariusz Pilch [kliknij] (fot. ze zbiorów Autora)

Kupa zawinięta w papierek od cukierka nie staje się cukierkiem

O uczciwości i wiarygodności instruktora, instruktorki nauki jazdy

Na jednym z wykładów, w ramach warsztatów dla instruktorów nauki jazdy, uczestnik zadał pytanie: jak zachować się wobec kursanta/kursantki, gdy podczas jazdy spotykamy ewidentnie nieprawidłowo ustawione znaki drogowe? Chodziło o sytuacje, w których niespójność oznakowania jest tak wyraźna, że nawet osoba dopiero poznająca przepisy dostrzega, że coś tutaj nie gra.

Co wówczas powiedzieć kursantowi/kursantce? Czy próbować za wszelką cenę znaleźć uzasadnienie zastanego oznakowania, tłumaczyć intencje osób odpowiedzialnych za jego ustawienie i przekonywać, że zapewne wszystko ma swoje logiczne wyjaśnienie? Czy nazwać dostrzeżony problem wprost, bez „pudrowania” rzeczywistości?

Jak powinien zachować się instruktor lub instruktorka, aby wyjaśnić tę sytuację osobie uczącej się, a jednocześnie zachować swoją wiarygodność?

Teza

Próba usprawiedliwiania przez instruktora czy instruktorkę nauki jazdy oczywistych nieprawidłowości w organizacji ruchu lub wadliwych rozwiązań prawnych może podważać jego wiarygodność w oczach osoby szkolonej.

Bezsensowne oznakowanie drogi

W codziennej rzeczywistości spotykamy się - miejmy nadzieję, że tylko czasami - z oznakowaniem dróg, które budzi uzasadnione wątpliwości. Bywa nieczytelne, niespójne, a niekiedy wprost sprzeczne. Najłatwiej wskazać przykłady związane z robotami drogowymi: oznakowanie ustawione na czas robót obok stałego, które się nawzajem wykluczają, lub nieusunięte znaki po zakończeniu prac.

Bywa - niestety - że bezsensowne oznakowanie dróg jest oznakowaniem stałym zatwierdzone przez organ sprawujący nadzór nad organizacją ruchu w danym miejscu.1), 2) Weźmy na tapet organizację ruchu w strefie zamieszkania. Uczymy naszych kursantów i kursantki, że pieszy może tam korzystać z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdami. Wyjaśniamy, że kierujący powinien uwzględniać obecność pieszych w całej strefie, a nie tylko w wybranych miejscach. Tymczasem w niektórych miejscowościach widzimy w tych strefach wyznaczone przejścia dla pieszych.

W jakim celu? Jaki sens ma wyznaczanie przejścia dla pieszych, skoro pieszy może korzystać z całej szerokości drogi? Co mamy powiedzieć kursantowi, który dostrzeże tą niespójność i zapyta: „To po co tutaj pasy?”. Mamy tłumaczyć, że zrobiono je dla dobra pieszych? Ale na czym konkretnie to dobro polega? Czy takie oznakowanie nie sugeruje, że właśnie na przejściu pieszy ma szczególne uprawnienia, a kilka metrów dalej już nie? Czy próbując za wszelką cenę uzasadnić zastane rozwiązanie, sami nie podważamy czytelności zasad, których przed chwilą uczyliśmy?

Spójrzmy na kolejny przykład: wyjazd ze strefy zamieszkania albo z drogi wewnętrznej na drogę publiczną. Uczymy kursanta, że w takiej sytuacji włącza się do ruchu, powinien zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu.

Tymczasem są miejsca, gdzie ze znakiem koniec strefy zamieszkania czy drogi wewnętrznej zobaczyć można również znak „ustąp pierwszeństwa”. Jak wyjaśnić kursantowi ich zastosowanie? Jaką dodatkową funkcję pełnią w tym konkretnym miejscu? Czy dodatkowe oznakowanie pomaga rozpoznać sytuację, czy tylko powtarza część obowiązków, które już wynikają z zasad włączania się do ruchu?

Jeszcze inna sytuacja: organizacja ruchu w strefie zamieszkania. Zasady oznakowania wskazują, że w strefie zamieszkania na skrzyżowaniach dróg pierwszeństwo nie powinno być określone znakami, z wyjątkiem skrzyżowań, na których ze względu na ograniczoną widoczność należy oznakować wlot znakiem B-20 (Stop).3) Rozwiązanie oparte na skrzyżowaniach równorzędnych - obok środków technicznych - może skłaniać kierujących do ostrożnej i powolnej jazdy.

Co ma powiedzieć instruktor, który prowadzi szkolenie w miejscowości, gdzie zasadę niestosowania znaków określających pierwszeństwo na skrzyżowaniach w strefach zamieszkania regularnie się pomija? Jak ma wyjaśnić kursantowi rozbieżność między zasadami organizowania takiej strefy a tym, co wspólnie widzą na drodze?

„Słuchaj, tutaj, w miejscowości X, przyjęto rozwiązanie odwrotne do sugerowanego w przepisach. Ale kiedy pojedziesz do miejscowości Z, uważaj, bo tam organizacja ruchu może już odpowiadać tej zasadzie i w strefie zamieszkania spotkasz skrzyżowania równorzędne”.

Czy tak ma wyglądać przygotowanie człowieka do samodzielnego kierowania pojazdem? Mamy uczyć wspólnych zasad czy sporządzać wykaz miejscowości, w których stosuje się je inaczej? I jak kursant czy kursantka ma zrozumieć sens danego rozwiązania, jeżeli jego obecność albo brak tłumaczy się wyłącznie miejscowym przyzwyczajeniem lub zwyczajem?

Co ciekawe, gdy w jednej z miejscowości zwrócono właściwemu organowi uwagę na takie rozwiązania, ich zastosowanie uzasadniano protestami okolicznych mieszkańców.

Oczywiście uczymy rozpoznawania każdego skrzyżowania i stosowania się do rzeczywistego oznakowania. Ale pytanie kursanta/kursantki nie musi dotyczyć tego, komu ma ustąpić pierwszeństwa. Może dotyczyć czegoś równie zasadnego: „Dlaczego tutaj zorganizowano ruch inaczej, niż przewidują zasady, o których właśnie się uczę?”.

Przykład organizacji ruchu w strefie zamieszkania przywołuję jedynie po to, żeby pokazać problem, z którym mierzy się instruktor/instruktorka. Nie wyczerpuje on katalogu błędnych, niespójnych czy niezrozumiałych rozwiązań spotykanych na drogach. Podobne wątpliwości mogą dotyczyć wielu innych sposobów organizacji ruchu.

Prawo

Przyjrzeliśmy się niejasnej organizacji ruchu. Teraz zajmijmy się samymi przepisami Prawa o ruchu drogowym. Co ma powiedzieć instruktor, gdy treść przepisu jest niejasna lub tak zagmatwana, że „spece do prawa” muszą się chwilę zastanowić nad sensem przepisu, zanim dadzą odpowiedź? Czy również wtedy ma przekonywać kursanta/kursantkę, że to dla jego/jej dobra jako uczestnika ruchu?

Dla przykładu weźmy przepisy dotyczące wyprzedzania. Powinny być napisane tak jasno, żeby zwykły kierujący po jednym, najwyżej dwóch przeczytaniach rozumiał, kiedy i jak może wyprzedzać. W polskich przepisach dotyczących wyprzedzania wymaga się od kierującego, aby oprócz oceny bezpieczeństwa manewru rozpoznał rodzaj drogi, liczbę jezdni i pasów, sposób ich wyznaczenia, obszar zabudowany lub niezabudowany, rodzaj wyprzedzanego pojazdu i to, czy sygnalizuje on zamiar skrętu lub zmiany pasa, a także inne okoliczności wpływające na to, czy wolno wyprzedzać z tej czy z tamtej strony.

Szczegółowość i skomplikowaność regulacji prawnych bywa uzasadniana potrzebą zapewnienia jednoznaczności.4) Z perspektywy prawnika takie podejście może wydawać się racjonalne. Im dokładniej - gorliwie i w szczegółach - określone zostaną warunki dopuszczalności określonego zachowania, tym mniejsze powinno być ryzyko powstawania wątpliwości prawnych.

Powstaje jednak pytanie, czy zasada ta znajduje pełne uzasadnienie w przypadku przepisów regulujących codzienne zachowania milionów osób, w szczególności uczestników ruchu drogowego.

Czy prawo, którego przestrzeganie wymaga podejmowania natychmiastowych decyzji, nie powinno być sformułowane w sposób możliwie najprostszy, najbardziej przejrzysty i zrozumiały również dla człowieka nieposiadającego wykształcenia prawniczego?

W publikowanych badaniach dotyczących sposobu konstruowania zapisu prawa zjawisko nadawania skomplikowanej struktury przepisom nazwano „Hipotezą zaklęcia magicznego”. W badaniu zatytułowanym „Nawet laicy używają prawniczego języka” autorzy stwierdzili: „Wyniki te (przeprowadzonego badania) sugerują, że prawnicy i ustawodawcy piszą w sposób złożony, aby nadać dokumentom prawnym rytualny, czaropodobny element, niosący szerokie implikacje dla prawa, polityki i nauk kognitywnych”.5)

Kierujący pojazdem nie jest prawnikiem dokonującym wykładni przepisów w zaciszu swojego gabinetu, gdzie warunki pozwalają na spokojną analizę ich treści. Jest uczestnikiem dynamicznej sytuacji drogowej, w której musi jednocześnie obserwować otoczenie, przewidywać zachowania innych uczestników ruchu, kontrolować pojazd i podejmować decyzje.

Na tym tle pojawia się fundamentalna wątpliwość: czy dążenie do maksymalnej szczegółowości i komplikacji przepisów nie prowadzi niekiedy do sytuacji, w której prawo staje się wprawdzie precyzyjniejsze z perspektywy oceny zdarzenia czy zaistniałej sytuacji na drodze, dokonywanego przez prawnika w gabinecie, ale mniej przystępne do jego zastosowania w dynamicznej sytuacji przez zwykłego Kowalskiego czy Kowalską?

Miarą jakości przepisów regulujących zachowania uczestników ruchu drogowego nie powinna być wyłącznie ich „precyzja”, ale również łatwość ich zrozumienia, zapamiętania i prawidłowego zastosowania w codziennym życiu przez każdą osobę.

Paradoksalnie, mimo szczegółowości przepisów regulujących zasady wyprzedzania, ustawodawca nie przewidział odrębnych ograniczeń wyprzedzania z prawej strony na autostradach i drogach ekspresowych, gdzie ze względu na wysokie prędkości wyprzedzanie z prawej strony jest potencjalnie szczególnie niebezpieczne, a w większości krajów Unii Europejskiej taki zakaz obowiązuje. Odpowiedź na pytanie uczestnika warsztatów

Wróćmy zatem do pytania, które stało się punktem wyjścia do tych rozważań. Jak powinien zachować się instruktor/instruktorka nauki jazdy, kiedy osoba szkolona dostrzega nieprawidłowe, niespójne albo zwyczajnie niezrozumiałe oznakowanie drogi czy przepisów?

Odpowiedź wydaje się prosta: przede wszystkim powinien być uczciwy.

Jeżeli oznakowanie jest nieprawidłowe, nie powinien przekonywać kursanta/tki, że wszystko jest w porządku. Jeżeli przepis jest niejasny, nie musi za wszelką cenę udowadniać, że został napisany w celu, któremu ma służyć.

Czy uczciwość i nazwanie zastanej sytuacji adekwatnie osłabi autorytet instruktora? A może wręcz przeciwnie - pokaże osobie uczącej się, że ma do czynienia z człowiekiem, który potrafi nazwać zaistniałą sytuację i nie jest hipokrytą?

Kursant/kursantka oczekuje od osoby uczącej nie tylko wiedzy i umiejętności, ale także rzetelnego wyjaśniania otaczającej go rzeczywistości. Jeżeli jednak dostrzega nieprawidłowość, a instruktor/instruktorka konsekwentnie próbuje przekonać go/ją, że wszystko jest w porządku, może pojawić się wątpliwość dotycząca nie tyle kompetencji instruktora/ki, ile jego/jej uczciwości. Za sprawą efektu negatywności osoba ucząca się może negatywnie oceniać uczciwość i rzetelność osoby uczącej, jeśli uzna, że ta świadomie usprawiedliwia oczywiste nieprawidłowości.

Efekt negatywności polega na tym, że negatywne informacje o człowieku, szczególnie dotyczące jego uczciwości, mogą silniej wpływać na jego ogólną ocenę niż informacje pozytywne, a tym samym prowadzić do utraty zaufania i wiarygodności.6)

Ponadto w literaturze z zakresu psychologii rozwojowej wskazuje się, że nastolatkowie i młodzi dorośli stają się bardziej niezależni w myśleniu i krytycznym podejściu do autorytetów.7) Osoba szkolona potrafi więc samodzielnie oceniać to, co widzi, i porównywać własne obserwacje z wyjaśnieniami osoby uczącej. Jeśli dostrzega oczywistą nieprawidłowość, a instruktor czy instruktorka próbuje ją usprawiedliwiać, może zacząć wątpić w jego lub jej uczciwość i wiarygodność.

Nie oznacza to, że instruktor lub instruktorka powinni zachęcać do ignorowania oznakowania, nawet jeśli budzi ono uzasadnione wątpliwości. Przeciwnie - powinni wyjaśnić obowiązujące zasady i wskazać bezpieczny sposób postępowania.

Wniosek

Być może właśnie na tym polega istota wiarygodności instruktora/instruktorki - na uczciwości wobec osoby szkolonej, rzetelności przekazywanej wiedzy i umiejętności krytycznego spojrzenia również na rozwiązania, które od lat funkcjonują w naszej drogowej rzeczywistości.

Dostrzeganie i nazywanie nieprawidłowości nie oznacza podważania obowiązujących przepisów ani zachęcania do ich lekceważenia. Można przecież krytycznie oceniać organizację ruchu, a jednocześnie uczyć bezpiecznego i zgodnego z prawem zachowania. Jedno nie wyklucza drugiego.

Instruktor/instruktorka nie jest rzecznikiem ustawodawcy, zarządcy drogi ani organu zatwierdzającego organizację ruchu. Nie ma obowiązku uzasadniać każdej ich decyzji, a tym bardziej przekonywać osoby szkolonej o słuszności rozwiązań, które sam uznaje za wadliwe. Jego zadaniem jest przygotowanie człowieka do świadomego, bezpiecznego i samodzielnego uczestnictwa w ruchu drogowym.

Usprawiedliwianie błędu nie sprawia, że przestaje on być błędem. Przeciwnie - próba przedstawienia go jako rozwiązania racjonalnego i uzasadnionego może prowadzić do jeszcze jednego problemu: podważenia wiarygodności osoby, której zadaniem jest przekazywanie rzetelnej wiedzy i kształtowanie właściwych postaw.

Bo przecież kupa zawinięta w papierek od cukierka nie staje się cukierkiem.

Dariusz Pilch

Literatura i przypisy:

1) Najwyższa Izba Kontroli, Polskie drogi - informacyjny bałagan w oznakowaniu, informacja o wynikach kontroli, 15 maja 2025 r., https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/oznakowanie-drog-publicznych-znaki-drogowe.html (dostęp 02.11.2026).

2) Najwyższa Izba Kontroli, NIK o bezpieczeństwie pieszych i rowerzystów na drogach publicznych, 2016, https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/nik-o-bezpieczenstwie-pieszych-i-rowerzystow-na-drogach-publicznych.html (dostęp 02.11.2026).

3) Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (tekst jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 2311), załącznik nr 1, pkt 5.2.46 „Strefa zamieszkania”.

4) N. Zych, Plain language a język prawny. Teoretycznoprawne aspekty postulatów komunikatywności i jasności tekstu prawnego, Wydawnictwo Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, Warszawa 2026, s. 38-39.

5) E. Martínez, F. Mollica, E. Gibson, Even laypeople use legalese [Nawet laicy posługują się językiem prawniczym], „Proceedings of the National Academy of Sciences” (PNAS), 2024, t. 121, nr 35, art. e2405564121, DOI: 10.1073/pnas.2405564121.

6) B. Wojciszke, Psychologia społeczna, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2011, s. 143-145, rozdz. 5.4.

7) E. Grubała, Wczesna dorosłość, [w:] J. Trempała (red.), Psychologia rozwoju człowieka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2020, wyd. elektroniczne, rozdz. 11.