Przegląd prasy

Alicja Gajlewicz. Jadą, jadą i jadą… Mój fotoreportaż z Wietnamu

26 lutego 2017

Alicja Gajlewicz. Jadą, jadą i jadą… Mój fotoreportaż z Wietnamu
Jadą, jadą i jadą…Taka jazda nazywa się „jazda chmarą” (Fot. A. Gajlewicz)

Wietnam i jego ruch drogowy, to przede wszystkim motocykle, motocykle i jeszcze raz motocykle. Kiedyś były to rowery, rowery i jeszcze raz rowery. Jadą, jadą… Szacuje się, iż motocykli i skuterów np. tylko w Sajgonie jest około 5 milionów. Nie ma statystyk ile w całym Wietnamie. W miastach oczywiście są samochody, te komunikacji publicznej, jak i prywatne. Ich kierowcy muszą mieć wiele cierpliwości, albowiem prędkość ruchu drogowego wyznaczają właśnie motocykle.

Co z przepisami ruchu drogowego? Po pierwsze musimy wiedzieć, że nasze krajowe, podobnie jak międzynarodowe prawo jazdy nie jest uznawane. Koniecznym jest pozyskanie wietnamskiego prawa jazdy. Obowiązuje ruch prawostronny. Ograniczenia prędkości to: w terenie zabudowanym 30-40 km/godz., poza nim 40-60 km/godz. Znaków drogowych jest niewiele. Ruch drogowy zdecydowanie chaotyczny. Ofiarami wypadków drogowych przede wszystkim są rowerzyści i motocykliści, którzy często jeżdżą pod prąd. Podstawową przyczyną tamtejszych kolizji są gwałtowne zmiany pasa ruchu. W dużych miastach jak Hanoi czy Ho Chi Minh (dawniej Sajgon), czy Hue coraz powszechniejsza jest sygnalizacja świetlna. Czy Wietnamczycy mają prawo jazdy? Tego nie wiem, choć mam pewną wątpliwość. Nikt od nich nie wymaga okazania uprawnień. Wystarczy - np. w wypożyczalni - zademonstrować umiejętność jazdy. Dodajmy - wypożyczyć można zarówno rower, jak i skuter czy motocykl. Pierwsza i podstawowa zasada - potwierdzają to wszyscy odwiedzający ten kraj - to: „większy ma pierwszeństwo”. Radzę pamiętać o niej.

Wracamy do rowerów i motocykli. To zdecydowanie najpopularniejszy środek transportu, ale też pracy i życia. Są niezastąpione. To najlepsze rozwiązanie w przeludnionych miastach i wąskich ich uliczkach. Przemieszczają się nimi ludzie (często całe rodziny), przewozi zwierzęta, towary. Niewiarygodne co wiozą. Gabaryty przewożonych produktów nie mają znaczenia. Wiozą właściwie wszystko i nikogo to nie dziwi. To czyni, że pojazdy są mocno wyeksploatowane. Jednak klakson zawsze musi być czynny. Kolejna zauważalna zmiana, to kaski na głowach motocyklistów, a także coraz częściej maseczki antysmogowe. Sama jazda - jak widać na fotkach - to tzw. „jazda chmarą”. Mało kto jeździ swoim pasem ruchu, bardzo wiele jest tam tzw. „wolnej amerykanki”. Przybysze do Wietnamu używają określenia - zachowania niewiarygodne. I jeszcze jedna cecha - tej w fotoreportażu nie widać - jest też głośno. Klaksony o różnym natężeniu dźwięku to powszechność. I ich używania należy się nauczyć. Spełniają inna niż sądzimy funkcję: służą do sygnalizacji naszej obecności w ruchu drogowym.

W warunkach monsunowych ulew także jadą i jadą... Pamiętajmy, że deszcze tam padają często. Ignorując słabą widoczność, przemoczeni, ale jadą i jadą…. A gdzie parkują swoje pojazdy? Parkują… w swoich domach. Często w salonie, kuchni, czy holu. Utrata motocykla byłaby olbrzymią stratą.

Jadą rowery, jadą motorowery, skutery i motocykle. I ja też jechałam.

Alicja Gajlewicz