Dla poprawy bezpieczeństwa na drogach. Jest ich w Polsce 24. To zdecydowanie niewiele. Zbudowane w ostatnich latach. Jak ważne dla bezpieczeństwa ruchu drogowego wszyscy wiemy. To tu młodzi kierowcy powinni testować możliwości swoich pojazdów, sprawdzać własne umiejętności. Tu robią to bezpiecznie dla siebie i dla otoczenia. Oczywiście mówimy o obiektach doskonalenia techniki jazdy. - To dzięki takim miejscom kierowcy mogą poprawiać swoje umiejętności i sprawdzać możliwości swoich samochodów i motocykli w pełni bezpiecznym, profesjonalnym otoczeniu. Działalność obiektu nie podoba się jednak oddalonym o parę kilometrów mieszkańcom, którzy chcą doprowadzić do jego zamknięcia i zniweczyć trud przedsiębiorcy, który zbudował go za własne pieniądze – informuje portal WIRTUALNA POLSKA. Dotychczas pisaliśmy o zbyt skromnej ilości tego typu ośrodków, dzisiaj dowiadujemy się, iż są oponenci ich istnienia. Nieco przyzwyczailiśmy się do ataków na młodych kierowców na drogach; do zakazów wjazdów dla pojazdów z „L”-ką. Dzisiaj kłopoty mają organizatorzy szkolenia i szlifowania umiejętności jazdy w warunkach najbardziej bezpiecznych. Tu chodzi o konkretne miejsce – atestowany Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy Tor Łódź, powstały dzięki staraniom i uporowi przedsiębiorcy z Aleksandrowa Łódzkiego Tomasza Kaszuby. Znany kierowca wyścigowy, dziennikarz i propagator bezpiecznej jazdy, Adam Kornacki mówi: „W prawie 40-milionowym kraju do niedawna mieliśmy jeden tor, podczas gdy w Wielkiej Brytanii takie obiekty ma każde hrabstwo. To nie jest zachcianka. Nie przestaniemy się zabijać na drogach, jeśli kierowcom nie będzie towarzyszyła odpowiednia edukacja i działania prewencyjne, które są w stanie zapewnić tylko obiekty doskonalenia jazdy.” Tor Łódź zbudowano na działce o powierzchni kilku hektarów, dostępne są tutaj: kręta nitka o długości półtora kilometra; dwie płyty poślizgowe, budynek z salą szkoleniową i boksami. Właściciel toru powiedział: - Tor Łódź nie powstał z chęci zysku – taka inwestycja nie ma szans się zwrócić. Jest jednak dumny, że mógł postawić pierwszy w regionie łódzkim obiekt tego typu i mieć realny wpływ na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Plany obejmowały organizowanie treningów w przystępnych cenach dla osób w każdym wieku i w każdym typie samochodów oraz motocykli. Tor zatrudnia profesjonalnych instruktorów jazdy, przy obsłudze ma znaleźć w sumie pracę kilkadziesiąt osób z okolicznych miejscowości.
I problem. I jeszcze jedna ważna informacja - obiekt jest oddalony od najbliższych domów ponad dwa kilometry. Mimo szlachetnych przesłanek, oczywistej potrzeby istnienia ODTJ-ów, charakteru edukacyjnego placówki; mimo realnego zainteresowania młodych kierowców, media donoszą o atakach na placówkę, atakach, które mają doprowadzić do… jej zamknięcia. Jakie przywoływane są tutaj argumenty? - Zarzucają nam, że po torze nie powinny poruszać się samochody spalinowe, podpierając swoją opinię urzędniczym pozwoleniem, które jest już nieaktualne - mówi właściciel toru. - Zanim przystąpiliśmy do inwestycji uzyskaliśmy wszelkie niezbędne pozwolenia do prowadzenia ODTJ dla samochodów z napędem spalinowym. Na obiekcie obowiązuje limit hałasu 98 dB - taki jak dla samochodów cywilnych, a regulamin jasno określa warunki kontroli natężenia dźwięku z użyciem sonometrów. Kłopoty to: negatywne wpisy w internecie; wielokrotne wezwania policji, dementowanie doniesień to już codzienność organizatorów Toru itd. Właściciel toru chce - wzorem Toru Poznań - rozbudować system stałego monitorowania poziomu dźwięku. Okoliczni mieszkańcy nadal walczą. A my pytamy, czy lepiej, aby użytkownicy Toru przenieśli swoje ćwiczenia do ruchu drogowego? (jm)