Rozmowy

Filip Grega. To nie prowadzenie pojazdu - to wróżenie z fusów

20 listopada 2017

Filip Grega. To nie prowadzenie pojazdu - to wróżenie z fusów
Filip Grega, instruktor nauki jazdy, uprawniony egzaminator, właściciel osk, prezes Fundacji SOS Odpowiedzialne Szkoły Jazdy, przewodniczący Zespołu ds. przygotowania Obywatelskiego Projektu Ustawy o Kierujących Pojazdami, socjolog (fot. Jolanta Michasiewicz)

Pytanie: W najbliższy piątek odbędzie się kolejna - 8. Gala PARTNER BEZPIECZEŃSTWA RUCHU DROGOWEGO organizowana przez Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. Główny jej punkt to ogłoszenie nominacji i wręczenie nagród Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wśród nominowanych w kategorii OSOBA ROKU znalazł się Filip Grega. Gratulujemy już samej nominacji. Znalezienie się w tak szacownym gronie laureatów lat ubiegłych i nominowanych już jest zwycięstwem. Zdecydowanie też zaszczytem. Korzystając z tej okazji chcielibyśmy przybliżyć Pana osobę, poglądy i działania naszym Czytelnikom. Poproszę o kilka zdań o sobie, o swojej drodze zawodowej. O pasjach?

Odpowiedź: Jest mi niezwykle miło z powodu tej nominacji i dokładnie tak, jak Pani wspomniała – nominacja jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, nobilitacją i przede wszystkim jednym z największych w życiu impulsem motywującym. Trudno mówić o sobie – szczególnie na skróty, mając spory bagaż doświadczeń, bo za artystą powtarzać mogę – Z wielu pieców się jadło chleb bo od lat przyglądam się światu. O ile zainteresowania bezpieczeństwem zakwitły w okresie szkoły podstawowej, kiedy to wraz z moimi harcerskimi przyjaciółmi zgłębiałem arkana ratownictwa medyczno-drogowego, to przekraczając próg dorosłości interesowałem się elektroniką, prowadziłem audycję w lokalnym radiu, zajmowałem się kreowaniem wizerunku, fotografią i przez kilka lat realizowałem światło na koncertach największych gwiazd w Polsce. Trasy koncertowe nie były łatwa sprawą, zważywszy, że nie miałem prawa jazdy!

Pytanie: Jak to?

Odpowiedź: Tak, wbrew pozorom nie ciągnęło mnie za kierownicę. Szczególnie, że kilkanaście lat spędziłem w służbie na okrętach Marynarki Wojennej RP, a tam samochód jest jednak mało przydatny. J Uprawnienia zdobyłem w wieku ok 25 lat. Kilkanaście lat temu – i tylko dzięki mojemu koledze ze studiów zostałem instruktorem nauki jazdy. Pokochałem tę robotę jednak dopiero po traumatycznym zdarzeniu – bardzo poważny wypadek motocyklisty, w którym jako jedyny z pośród wielu kierowców na drodze ruszyłem na ratunek spowodował, że urodziło się we mnie postrzeganie zawodu instruktora jako czegoś więcej, niż tylko przygotowanie kandydatów do samodzielnego uczestnictwa w ruchu drogowym. Wiele lat temu zrozumiałem coś, co dziś już staje się normą i zostało zdefiniowane jako społeczna odpowiedzialność biznesu.

Pytanie: I dzień dzisiejszy. Co Pan robi zawodowo? Co społecznie?

Odpowiedź: Dziś ruch drogowy pochłonął mnie w całości. Szkolę kandydatów na kierowców i kierowców jak przystało na instruktora i to mój główny zawód, jednak wykonując ten zawód można robić znacznie więcej. Korzystając z wiedzy i doświadczenia można przecież: wspierać podmioty w rozsądnej organizacji ruchu, można pracować z dziećmi i seniorami dla podniesienia ich bezpieczeństwa na drodze, ale i można pójść o krok dalej i zacząć działania systemowe na szerszą skalę. Na przestrzeni lat obserwacja sposobu szkolenia spotykanych przeze mnie kursantów, sposób pracy zatrudnianych instruktorów czy analiza obowiązujących przepisów dot. szkolenia sprawiła, iż wraz z zaangażowanym zespołem narodziła się Fundacja SOS Odpowiedzialne Szkoły Jazdy, stojąc na czele której udało się uruchomić takie projekty jak: Biuro Rzecznika Praw Kursanta czy Szkoła jazdy – wybór na całe Życie.

Pytanie: Cieszy się Pan z tego uhonorowania. Spekulując – a życzymy Panu tego – że odbiera Pan statuetkę, komu chciałby Pan podziękować? Co chciałby Pan powiedzieć do mikrofonu Gali?

Odpowiedź: Z całą pewnością ten ogromny sukces jest dzieckiem nie tylko moim własnym, ale i moich współpracowników z Fundacji – a właściwie powinienem powiedzieć przyjaciół, bo za naszą pracę nie pobieramy wynagrodzenia. Myślę, że posłużył bym się starym przysłowiem, które legło u podstaw działania naszej Fundacji „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”, przez co chciałbym zwrócić uwagę na to, iż powinno się więcej uwagi skierować na proces odpowiedzialnego i profesjonalnego szkolenia kandydatów na kierowców, dzięki czemu za jakiś czas wszelkie działania BRD, które dziś są tak ważne a jednocześnie tak kosztowne, będzie można z czystym sumieniem ograniczyć.

Pytanie: I może kilka słów o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce. Z jakiego powodu – pana zdaniem – te nasze smutne statystyki nadal pogarszają się?

Odpowiedź: W Polsce wydajemy ogromne środki na reedukację uczestników ruchu. Zarówno środki publiczne jak i prywatne poświęcane są na niezliczoną liczbę działań o charakterze prewencyjnym. Zadajmy sobie pytanie czy ta prewencja nie jest troszkę podobna do picia gorącej herbaty z cytryną po zimowym spacerze bez czapki? Leczmy przyczyny a nie skutki. Jakkolwiek kontrowersyjnie to zabrzmi, to dzisiejszy kierowca pomimo posiadania uprawnień prowadzi pojazd nieświadomie, np.: podejmuje decyzję o wyborze prędkości zbliżania się do przejścia dla pieszych na podstawie… wiedzy z książki, internetu lub z ust instruktora (o ile ten wie co mówi) a nie realnego, empirycznego doświadczenia nabytego w trakcie przygotowania do prowadzenia pojazdu. To nie prowadzenie pojazdu – to wróżenie z fusów.

Pytanie: Wielokrotnie mówiono już o konieczności scentralizowania działań na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego, ale także umocowania takiej placówki poprzez kompetencje i środki. Jakie jest tutaj Pana zdanie?

Odpowiedź: W naszym kraju jest wiele podmiotów na różnych szczeblach i przestrzeniach zajmujących się brd. I bardzo dobrze, że jest ich wiele, bo bliższa ciału koszula i działania regionalne są ważne nie mniej niż zcentralizowane. Jednak kuleje u nas coś, co nazywam socjalizacją komunikacyjną, czyli procesem nabywania świadomości, wiedzy i umiejętności obywatela na absolutnie każdym etapie nabywania samodzielności w ruchu drogowym – zaczynając od roli społecznej dziecka w domu, przez przedszkolaka, ucznia aż po kandydata na kierowcę i kierowcę. To proces trwający kilkanaście lat i trzeba przygotować go systemowo.

Pytanie: I te najbliższe Panu zagadnienia – szkolenie kandydatów na kierowców i kierowców. Wielu ekspertów i praktyków pracujących w szeroko pojętym obszarze brd mówi o konieczności podniesienia jakości szkolenia. Czy rzeczywiście ta jakość jest taka marna?

Odpowiedź: Czy statystyki tego nie dowodzą? Po ukończeniu medycyny lekarz, aby zostać chirurgiem praktykuje pod okiem specjalistów wiele lat a my po prostym kursie, prowadzonym przez 20 latka z wykształceniem podstawowym, po egzaminie nie trudniejszym od egzaminu na prawo jazdy wypuszczamy człowieka, który sam znajdując się w grupie ryzyka może wykładać prawo i uczyć władania w miejscach publicznych bronią mającą pocisk o macie ponad tony. Czy tak wyglądają kryteria i kompetencje zawodowe instruktorów w krajach na szczycie statystyk bezpieczeństwa? Jeżeli na grupie Instruktorzy nauki jazdy prowadzonej na portalu społecznościowym instruktor zadaje pytanie: cyt.: ”Tak sobie jadę i jadę i nagle moją uwagę przykuwa znak (tablica), bo nie wiem co to ? Czy ktoś może wie co to oznacza i gdzie jest wytyczna jakaś co to i gdzie to się ustawia? Zgłupiałem” wskazując popularną czerwono-białą „jodełkę” czyli U-4a, to ja się pytam jakim prawem ta osoba szkoli? A proszę mi wierzyć, że to nie jest odosobniony przypadek.

Pytanie: Dla jej poprawy potrzebne nowoczesne przepisy prawa. Gdyby miał Pan wymienić trzy najpilniejsze zmiany w ustawie o kierujących pojazdami, to jakie byłyby one?

Odpowiedź: - Przede wszystkim zmiana kryteriów dostępu do zawodu instruktora, gdyż nawet nasze badania wśród kursantów dowodzą, że kandydaci oczekują znacznie wyższych kompetencji. Po drugie analogiczny do zawartego w Ustawie o szkolnictwie wyższym obowiązek zawierania umów o szkolenie na piśmie, gdyż ilość i rodzaj skarg, jakie wpływają do Biura Rzecznika Praw Kursanta wskazują przede wszystkim na brak świadomości prawidłowego przebiegu szkolenia u kursanta, jak i częste łamanie praw kursanta, który jest przecież konsumentem a usługa ma charakter regulowany. Po trzecie wzorem skandynawskim obowiązkowe szkolenie z ryzyka drogowego w okresie między szkoleniem podstawowym a egzaminem państwowym a nie po 4 miesiącach od odebrania uprawnień.

Pytanie: I przy okazji ustawa – Prawo o ruchu drogowym. A w niej jakie widzi Pan trzy najpilniejsze potrzeby zmiany i na czym te ostatnie miałyby polegać?

Odpowiedź: Nie mam odwagi, aby wybrać tylko trzy uznając je za najważniejsze jednak odpowiem inaczej – obywatel ma prawo do prostego i czytelnego prawa, aby nie było możliwości zróżnicowanej interpretacji prawidłowych zachowań. Dziś na każdym kroku obserwujemy przepychanki biegłych, instruktorów i egzaminatorów czy policjantów a jak w tym wszystkim ma się odnaleźć zwykły obywatel?

Dziękuję za rozmowę, cieszą nas nominacje ludzi młodych, którzy jeszcze przez długie lata będą pracowali dla naszego, naszych dzieci i wnuków bezpieczeństwa. Szczerze gratulujemy nominacji i życzymy zdobycia statuetki. Trzymamy kciuki i do zobaczenia w piątek. Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. Prawo Drogowe@NEWS.