Rozmowy

Jacek Mnich. Nie ma brd globalnie, bez brd lokalnie

16 lutego 2021

Jacek Mnich. Nie ma brd globalnie, bez brd lokalnie
Jacek Mnich, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, emerytowany Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu (fot. ze zbiorów Autora)

Redakcja PRAWA DROGOWEGO@NEWS rozpoczyna cykl rozmów poświęconych - procedowanej w dniu dzisiejszym w Senacie RP - nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowego, której celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach, a przede wszystkim bezpieczeństwa pieszych. Odpowiada Jacek Mnich, ekspert brd. Rozmawiamy o skutecznej edukacji uczestników ruchu drogowego, ale nie tylko. Redakcja

Pytanie red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Długo myślałam nad pierwszym pytaniem w rozmowie z już byłym policjantem, który przez 30. lat zajmował się bezpieczeństwem na drogach. Zaczynajmy: w Sejmie i Senacie procedowane są niezwykle ważne zmiany ustawy – Prawo o ruchu drogowym czyli popularnie kodeksu drogowego. Dobrze. Informujemy o kolejnych etapach prac, publikujemy opinie oceniające propozycje. Jednak za chwilę - może już nawet od 1. czerwca -zmiany zaczną obowiązywać. I tu pojawia się równie ważne wyzwanie: EDUKACJA. Kto powinien prowadzić skuteczną edukację społeczeństwa?

Odpowiada Jacek Mnich: Odpowiedź na to pytanie nie jest ani prosta, ani oczywista. Zapisy w ustawie „Prawo o ruchu drogowym” jasno wskazują lidera odpowiedzialnego za kreowanie polityki bezpieczeństwa w ruchu drogowy. Mowa tu o Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która w ramach swoich zadań koordynuje działania administracji rządowej między innymi w zakresie inicjowania działalności edukacyjno-informacyjnej. Wiemy jednak, że „siła rażenia” Rady jest mocno ograniczona.

Problematyka bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest jednak niezwykle szeroka, a życie pokazuje, że edukacją w tym obszarze zajmują się nie tylko podmioty działające bezpośrednio w tej materii takie jak np.: Instytut Transportu Samochodowego, uczelnie wyższe, wojewódzkie ośrodki ruch drogowego, ośrodki szkolenia kierowców, Policja, ośrodki doskonalenia techniki jazdy, samorządy, ale też wiele stowarzyszeń i osób prywatnych. Co do zasady można powiedzieć, że funkcjonujący system (edukacja, szkolenie, informowanie) ma charakter permanentny i pozwala na dotarcie do bardzo wielu właściwych adresatów. Dlaczego zatem na naszych drogach wciąż dochodzi do tak wielu tragicznych zdarzeń, które lokują nas na szarym końcu europejskich statystyk? Nie tylko „twarde liczby” ale i – co niezwykle ważne – odczucia społeczne są w tej kwestii podobne. Otóż Polacy zapytani: „Czego, jakich zagrożeń najbardziej obawia się Pan(i) w pobliżu swego miejsca zamieszkania?” – od wielu lat wskazują „brawurowo jeżdżących kierowców”, co stanowi najwyższy odsetek udzielonych odpowiedzi.1)

Wszyscy wiemy, że „każdy Polak zna się bardzo dobrze, a niektórzy nawet świetnie na przepisach drogowych”. Można odnieść wrażenie, iż wiedza na ten temat nie jest dla nas żadną tajemnicą. Osobiście w pewnym zakresie podzielam ten pogląd. W tym miejscu pozwolę sobie na dwie refleksje.

1. Czy funkcjonujący system edukacji w obszarze BRD działa poprawnie tzn. czy jest skuteczny?

2. Czy należy skupiać się na edukacji, czy może wykonać zdecydowany krok w kierunku promocji właściwych zachowań w ruchu drogowym?

Po pierwsze, biorąc pod uwagę realny stan (nie)bezpieczeństwa na polskich drogach wydaje się, że „mamy system”, który jednak nie jest skuteczny na miarę naszych potrzeb i oczekiwań. Po drugie wiadomym jest, że nasi współobywatele potrafią doskonale dostosować swoje zachowanie na drodze do zasad obowiązujących w innych krajach – co jest przejawem posiadania odpowiedniej wiedzy i umiejętności obserwacji otoczenia w tym zakresie! Wniosek: informujmy, przypominajmy, pokazujmy dobre przykłady, ostrzegajmy o konsekwencjach, stosujmy te same zasady co w świecie reklam komercyjnych.

Pozostaje pytanie „Kto powinien to zrobić”? Osobiście stawiam tezę „NIE MA BRD GLOBALNIE, BEZ BRD LOKALNIE”. Zatem zdecydowanego wzmocnienia pozycji wymaga wskazany na wstępie lider czyli KR BRD. Ale nie należy, a nawet nie można ograniczać działań innych podmiotów realizujących swoje przedsięwzięcia w oparciu o lokalnie zdiagnozowane problemy. Oczywiście idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby edukacją czy też promocją właściwych zachowań w ruchu drogowym zajmowały się osoby posiadające odpowiednią wiedzę i doświadczenie potwierdzone np. certyfikatem (oby tylko nie doszło w tej kwestii do przerostu treści nad formą!). W obecnych czasach niebagatelną rolę trzeba przyłożyć do prowadzenia ekspansywnej działalności w przestrzeni internetowej. Kończąc ten wątek warto podkreślić, że edukacja jest jednym z trzech głównych filarów zapewnienia bezpieczeństwa obok inżynierii i egzekucji. Jednak wydaje się być najbardziej skuteczna – szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę stosunek osiągniętych efektów do poniesionych kosztów.

Pytanie red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Jeszcze bardziej zawężę moje pytanie. Dzieci i młodzież – już wiemy. A kto powinien edukować emeryta, który jest pieszym i - choć sporadycznie - także kierowcą?

Odpowiada Jacek Mnich: Osobiście zamiast „emeryta” wolę sformułowania „dojrzały uczestnik ruchu” czy też „senior w ruchu drogowym”. Osobiście znam mnóstwo osób w wieku 60 lat i więcej, które bardzo aktywnie uczestniczą w ruchu drogowym jako: piesi, rowerzyści czy też kierujący pojazdami mechanicznymi. Uważam, że wskazany dla przykładu wiek 60 lat nie jest jedynym wyznacznikiem determinującym przyporządkowanie tych osób do grupy wymagającej edukacji w ściśle określonym zakresie. Według mnie wyraźnego zaakcentowania wymaga uświadomienie „dojrzałym uczestnikom ruchu” ograniczeń psychofizycznych, które pojawiają się wraz z upływem czasu. Istnieje cała masa projektów edukacyjnych, których adresatem są właśnie seniorzy. Przecież nie jest tajemnicą, że nasze społeczeństwo starzeje się z każdym rokiem. Dane statystyczne w tym zakresie są ogólnodostępne. Wiemy też, że z roku na rok wzrasta liczba zdarzeń drogowych z ich udziałem. Nie da się ukryć, że tej właśnie grupie wiekowej należy poświęcać zdecydowanie coraz więcej uwagi. Na chwilę obecną edukacja tych osób w zakresie bezpiecznego uczestnictwa w ruch drogowym odbywa się za pośrednictwem: uniwersytetów trzeciego wieku, policji, WORD-ów oraz wielu inicjatyw o charakterze lokalnym. Niestety temat ten jest praktycznie niewidoczny w mediach. A zatem - kto powinien edukować seniora? Po pierwsze należy zastosować rozwiązania niestandardowe z uwagi na ograniczoną jednak mobilność seniorów. Pamiętajmy, że na zajęcia organizowane przez uniwersytety trzeciego wieku lub na nabożeństwa uczęszczają tylko ci, którzy chcą. Natomiast w pewnym wieku nieuchronne wydają się wizyty w ośrodkach zdrowia. Jednak zawsze seniora spotkamy w sklepie, sanatorium, na spacerze w parku, na przystanku. Dlatego postawiłbym na prowadzenie akcji edukacyjnych (uświadamiających) właśnie w tych miejscach. Uważam, że drugorzędne znaczenie ma np. wiek edukatorów. Liczy się ich wiedza i narzędzia, którymi dysponują. Według mnie niezwykle istotnym jest docieranie do seniorów za pośrednictwem osób najbliższych – rodzin i krewnych. Zatem wskazane byłoby aby uruchomić kampanię uświadamiającą również dla nich. Oczywiście „nic na siłę”. Skorzystajmy z doświadczenia i potencjału osób starszych. Jestem przekonany, że olbrzymi potencjał tkwi w internecie, gdzie znajduje się wiele miejsc dedykowanych seniorom. Wystarczy dołożyć do nich komponent „bezpieczny senior na drodze” i gotowe. Z doświadczenia wiem, że docieranie do seniorów wymaga zdecydowanego zróżnicowania w odniesieniu do ich miejsca zamieszkania tzn. im mniejsza miejscowość tym bardziej bezpośrednio. Reasumując, temat należy do grupy „bardzo ważne”.

Pytanie red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Czy społeczeństwo zna obowiązujący kodeks drogowy. I nie mam na myśli tu kierowców, którzy właśnie zdają egzamin na prawo jazdy, a myślę o tych, którzy uprawnienia posiadają np. od 30. lat? Czy kupują sobie kodeks drogowy i studiują przepisy? A może broszurę z kodeksem drogowym powinni dostawać za darmo np. w ramach pouczenia jak już zdarzy się im wykroczenie drogowe?

Odpowiada Jacek Mnich: Pozwolę sobie odpowiedzieć w taki oto sposób. W jakim zakresie społeczeństwo musi znać obowiązujący kodeks drogowy? Miejmy świadomość, że wśród obowiązujących przepisów znajdują się te, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo np. dotyczące zachowania się wobec pieszych, wykonywania niebezpiecznych manewrów takich jak wyprzedzanie i innych, gdzie mówi się wprost o obowiązku zachowania szczególnej ostrożności. Jest tez sporo przepisów odnoszących się wyłącznie do porządku w ruchu drogowym, gdzie konsekwencją ich naruszenia będzie wyłącznie zapłacenie grzywny np. w przypadku zabrudzonej tablicy rejestracyjnej. Od wielu lat statystyki bezpieczeństwa w ruchu drogowym wskazują na kilka podstawowych przyczyn wypadków takich jak: niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, błędy osób pieszych i rowerzystów, błędy kierujących pojazdami mechanicznymi godzące w bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów, niebezpieczne zachowania motocyklistów, problem z trzeźwością za kierownicą lub coraz bardziej widoczna agresja w ruchu drogowym. Mówi się, że „czas to pieniądz”. Zatem nie stać nas na ciągłe edukowanie wszystkich w nadziei, że sama wiedza doprowadzi do zmiany zachowań na lepsze. Sceptycznie podchodzę też do „kwitnącego w naszym kraju” procederu rozdawnictwa – w tym przypadku kodeksów drogowych. Dajmy ludziom myśleć. Przecież wielu problemów na drodze można by uniknąć stosując podstawowe zasady ruchu drogowego i zdrowy rozsadek, a co do głównych założeń nie zmieniło się aż tak wiele od ponad 50 lat! (Konwencja o ruchu drogowym, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r.). Jeszcze raz podkreślam, polscy kierowcy bezpiecznie poruszają się po drogach całej Europy czyli – da się! Tak, tak mam też świadomość, że edukacja tam ma również nieco „inny wymiar” zwany „nieuchronnością wysokiej kary”. Niewątpliwie jest to jeden z ważniejszych kierunków w którym powinno pójść nasze prawodawstwo. Warto też podjąć poważną dyskusję nad powiązaniem wysokości ubezpieczenia OC pojazdu w zależności od liczby stwierdzonych naruszeń w ruchu drogowym.

Pytanie red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Trzydzieści lat w służbie minęło. Ma Pan plan na dalszą część swoich działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach? Czy nasza redakcja, a przede wszystkim czytelnicy, mogą liczyć, że swoją wiedzą i doświadczeniem będzie chciał Pan dzielić się z nami i pomagać w rozstrzyganiu wątpliwości?

Odpowiada Jacek Mnich: Będę zaszczycony mogąc podzielić się z Państwem swoją wiedzą i doświadczeniem.

Pytanie red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: W ubiegłotygodniowy poniedziałek na Mazowszu nie odnotowano wypadków drogowych, rannych i zabitych. To taka jednorazowa opcja zero. Daleko nam do tej prawdziwej?

Odpowiada Jacek Mnich: Póki co taki dzień to jeszcze rzadkość. Wszyscy pracujemy po to, by tych przykrych zdarzeń było ja najmniej. Za każdym z nich kryje się czyjaś tragedia. Chyba jeszcze zbyt wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Zazwyczaj uważamy, że przecież to nas nigdy nie spotka. Przechodzimy na tym do porządku dziennego. Stojąc w zatorze myślimy sobie „co za ...” spowodował ten wypadek... pijak, pirat, wariat etc. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Wielu wypadków można by uniknąć, gdyby zachować podstawową ostrożność i szacunek dla innych uczestników ruchu. Osobiście uważam, że sposób w jaki poruszamy się po drogach jest przejawem kultury osobistej. Wychodząc z tego założenia i patrząc na to co się dzieje zauważam jednak poważne jej deficyty. Bezpieczeństwo - „Wizja zero”? Realnie rzecz biorąc „zera” pewnie nigdy nie uda się osiągnąć – co nie znaczy, że nie powinniśmy stawiać sobie ambitnego celu. Obawiam się, że to nie działania człowieka ale zastosowanie sztucznej inteligencji i upowszechnienie autonomicznych pojazdów przyniosą poprawę w tym względzie. Możemy jednak zrobić jeszcze bardzo wiele, dopóki to od nas zależy.

Pełen nadziei życzę Państwu zawsze bezpiecznych podróży i powrotów do domu.

Red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Dziękuję za rozmowę.

____________________________________-

1) Polskie Badanie Przestępczości (PBP) jest badaniem opinii społecznej realizowanym cyklicznie od stycznia 2007 r. Wylosowanie próby, przeprowadzenie badania oraz opracowanie statystyczne danych Komenda Główna Policji zleca niezależnym firmom badawczym.

Pytała: Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS