Rozmowy

JESTEM DROGOWYM ZABÓJCĄ!

21 marca 2018

JESTEM DROGOWYM ZABÓJCĄ!
Jestem zabójcą drogowym mówi p. Stanisław (kliknij) (fot. Jolanta Michasiewicz)

Kampania społeczna pt. „RAZ, DWA, TRZY… TERAZ TY! – SPOWIEDŹ DROGOWEGO ZABÓJCY” nie jest pierwszym spotkaniem ze sprawcami wypadków drogowych. W tej, która rozpoczęła się wczoraj konferencją prasową z dziennikarzami spotkał się Stanisław D., który mówi o sobie – JESTEM ZABÓJCA DROGOWYM. Opowiada, jak 11 lat temu witał syna-marynarza, który wrócił z długiego rejsu, pili alkohol. W dniu następnym, prowadził samochód. Uderzył w drzewo. Jego syn, który siedział w fotelu pasażera, miał tylko jeden uraz, ale śmiertelny (pęknięta wątroba). Dzisiaj odsiaduje wyrok. Przed tamtą sekundą Stanisław D. wiódł zwykłe życie. Właściciel firmy, ojciec rodziny rodzinę i działka na Mazurach. Syn marynarz. W ciągu kilku sekund, zmieniło się dosłownie wszystko. - Nie zdawałem sobie sprawy, że alkohol mógł zostać w organizmie. A został. Wsiedliśmy do samochodu, ja za kierownicę. Wyjechaliśmy z drogi gruntowej prowadzącej do działki. Prędkość była nieduża, około 50 kilometrów na godzinę. Z naprzeciwka jechał ford fiesta, w środku pięć osób. Unikając czołowego zderzenia, zahaczyłem kołem o nieutwardzoną powierzchnię - opowiada w trakcie inauguracji kampanii społecznej pt. „Raz, dwa, trzy… teraz TY! - Brakuje dziecka. Jest nostalgia, jest tęsknota za czymś, czego nie ma - mówi. Opowiada, że dwa i pół roku spędził w szpitalu - leczył się psychiatrycznie. Dostał też wyrok za spowodowanie wypadku po alkoholu - trzy lata i cztery miesiące bezwzględnego więzienia. Patrzy w obiektyw kamery i apeluje: - To się może zdarzyć każdemu, niekoniecznie po alkoholu. Każdemu się zdaje, że te wszystkie wypadki i tragedie w ogóle go nie dotyczą, że akurat jego na pewno to ominie. Tymczasem może być zupełnie inaczej - zaznacza. (jm)