Statystyka

To jednak zdarzenia o charakterze incydentalnym

27 lutego 2019

To jednak zdarzenia o charakterze incydentalnym
Norbert Kamoda, instruktor nauki i techniki jazdy oraz podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego BRD KGP (fot. Jolanta Michasiewicz)

Instruktorzy nauki jazdy podejmują konkretne działania dla poprawy swojego wizerunku, dla jakości swojej pracy, dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Tymczasem wydarzenia drogowe z udziałem ich kolegów z branży każdorazowo stanowią - publikowane w wielu tytułach prasowych - szczególne newsy. Czy informując o wydarzeniach drogowych z udziałem instruktorów nauki jazdy - w trakcie pracy zawodowej, czy w warunkach prywatnych - nie krzywdzimy pozostałych przedstawicieli tego trudnego i niebezpiecznego zawodu? A przywołany Kodeks etyki? Czekamy na opinie. Tymczasem o wypowiedzi poprosiliśmy instruktora nauki jazdy, ale też przedstawiciela WRD KGP. Policjantów zapytaliśmy o statystyki wypadków drogowych z udziałem pojazdów szkoleniowych - te nigdy dotychczas nie były publikowane.

Redakcja Tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )

Norbert Kamoda, instruktor nauki i techniki jazdy oraz właściciel Szkoły Jazdy „MONTE CARLO” w Ostrowcu Świętokrzyskim (fot. Jolanta Michasiewicz)

Media często piszą o kierowcach, którzy w mniejszy lub większy sposób łamią przepisy ruchu drogowego. Publikacje na ten temat stały się tak powszechne i codzienne, że przestaliśmy na nich skupiać swoją uwagę, no chyba, że… pojawi się w tej wiadomości czynnik, który nie pozwoli „przejść” obojętnie obok tych wątpliwych rewelacji. W ten o to sposób, dowiedzieliśmy się ostatnio o pewnym jegomościu poruszającym się autem znanego niemieckiego producenta, którego dość brawurową postawę na drodze skutecznie ostudzili funkcjonariusze ruchu drogowego. Nie byłoby nic w tej informacji dziwnego, gdyby nie to, że tym kierowcą okazał się - niestety - nie kto inny jak… instruktor nauki jazdy! Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła to taka, że każdemu się zdarza. Po paru chwilach jednak zaczęło mnie nurtować inne pytanie - co po przeczytaniu nagłówka typu „Instruktor nauki jazdy piratem drogowym”, myśli o nas społeczeństwo. Wertując wpisy czytelników pod artykułami, można było przeczytać komentarze przychylne (takie jak moja pierwsza myśl), poprzez - co to za instruktor co dał się złapać, kończąc na takich których nie wypada przytaczać.

Chcąc poniekąd ostudzić emocje, skupiłem się na szukaniu artykułów, w których głównym wątkiem było łamanie przepisów ruchu drogowego, przez tych kierowców, którym zagadnienia BRD. To także incydenty. Poniekąd pokrzepiające jest to, że nie tylko naszej grupie zawodowej zdarzają się „wpadki”. Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego instruktorzy po skończonej pracy, oprócz obowiązkowego ściągania „L” z dachu, odklejają posiadane na magnesach dane OSK z drzwi i chowają do bagażnika. Czyżby bali się, że ktoś może zrobić zdjęcie, gdy złamią jakiś przepis, ponieważ jadąc po cywilu nie zwracają na siebie uwagi? A może ktoś inny użytkuje także to auto i aby nie narazić na szwank nazwy ośrodka usuwają z niego jakby nie patrzeć reklamę firmy? Takich pytań można tworzyć wiele, a odpowiedzi pewnie będą różne.

Przechodząc do sedna sprawy, nasuwają się inne pytania - czy my jako instruktorzy nauki jazdy samochodem - możemy pozwolić sobie na więcej, gdyż jesteśmy lepsi od innych kierowców? Czy wręcz odwrotnie powinniśmy wymagać od siebie jeszcze większej dbałości w przestrzeganiu PoRD? Czy istnieje jeszcze, a co ważniejsze czy jest przestrzegany mający ponad 16 lat Kodeks Etyki Instruktora Nauki Jazdy? Odpowiedzi na te pytania pozostawiam indywidualnej refleksji, przy okazji życząc jak najmniej nieprzychylnych publikacji z instruktorami w roli głównej.

Norbert Kamoda, instruktor nauki jazdy

Radosław Kobryś, podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji (fot. Jolanta Michasiewicz)

Dzień dobry. W odpowiedzi na korespondencję z dnia 25 lutego br. uprzejmie informuję, że Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji nie gromadzi informacji dotyczących zdarzeń drogowych z udziałem samochodów nauki jazdy czy też egzaminacyjnych. Oczywiście te zdarzenia są "odnotowywane", ale znajdują się wśród zdarzeń drogowych gromadzonych i analizowanych pod kątem rodzaju pojazdu (motocykl, samochód osobowy itp.).

Próbując oszacować liczbę takich zdarzeń w ciągu roku należy stwierdzić, że w stosunku do wszystkich wypadków i kolizji drogowych ich występowanie ma charakter incydentalny. Z uwagi na to gromadzenie danych o takich zdarzeniach wydaje się niecelowe.

Podinsp. Radosław Kobryś, radca Wydziału Opiniodawczo-Analitycznego Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji