|
|
|
Jazda autostradą nie wydaje się być czymś trudnym. Dla wielu motocyklistów, ja również podzielam to zdanie, to najbardziej nudna część motocyklowej wyprawy. Autostrada od zawsze kojarzy się nam z osiąganiem dużych prędkości i długimi prostymi odcinkami. Taki jest cel budowania autostrad - prosto i szybko, aby skrócić czas przejazdu między punktem A i B.
W mojej ocenie jazda autostradą na motocyklu jest nudna i monotonna. Preferuję styl jazdy polegający na pokonywaniu niezliczonej ilości zakrętów i unikam jazdy autostradą, kiedy to tylko możliwe. Na zagraniczne wyjazdy do Włoch, Austrii i innych krajów europejskich zabieram motocyklistów oszczędzając im jazdy autostradą - podróżują na miejsce w wygodnym fotelu, a motocykl jedzie za nimi na przyczepie. Pomimo tego każdy motocyklista powinien znać zasady, które pozwolą mu bezpiecznie pokonywać kolejne kilometry autostrady.
ODLEGŁOŚĆ JEST NAJWAŻNIEJSZA.W mojej ocenie najważniejsza zasada dotyczy utrzymywania właściwej, bezpiecznej odległości od innych pojazdów poruszających się na autostradzie. Celowo piszę o odległości “od innych pojazdów”, gdyż chciałbym również zwrócić uwagę na pojazdy jadące za motocyklistą.
Odległość przed motocyklistą. Jadąc za innym pojazdem, mając też na uwadze prędkości rozwijane na autostradzie w okolicach administracyjnie dopuszczonej 140 km/h, trzeba utrzymywać bezpieczną odległość. Ta bezpieczna odległość to minimum 2 sekundy. Dlaczego 2 sekundy? Pierwsza sekunda ucieka na czas reakcji kierującego, druga pozwala na odpowiednie działanie w zależności od tego, co wydarzyło się z przodu (np. gwałtowne hamowanie jadącego przed motocyklistą pojazdu). Gorąco jednak zachęcam każdego, aby odstęp od poprzedzającego pojazdu wynosił zdecydowanie więcej niż 2 sekundy. Dlaczego? Musimy zostawiać sobie miejsce na błędy zarówno innych uczestników ruchu drogowego, jak również na błędy nasze. Fizyki nie da się oszukać. Jazda z prędkością 100 km/h to przejeżdżane w ciągu każdej sekundy blisko 28 metrów. Przy prędkości 140 km/h pojazd pokonuje w ciągu każdej sekundy blisko 40 metrów. To bardzo dużo, i jak już napisałem - fizyki nie da się w tym względnie oszukać.
Odległość za motocyklistą. Jeżeli jedziesz motocyklem i chcesz czuć się bezpiecznie, musisz zadbać również o to, aby inny kierowca, który jedzie za Tobą, nie przejechał Ci “po plecach” kiedy na skutek nawet Twojego błędu np. się przewrócisz lub kiedy będziesz zmuszona/y awaryjnie hamować - nawet na autostradzie. Niestety życie pokazuje, że zdecydowana większość kierujących samochodami osobowymi widząc jadącego motocyklistę chcą za wszelką cenę udowodnić mu, że pojadą szybciej. Od tego momentu rozpoczyna się jazda samochodu bardzo blisko za motocyklistą, co może skończyć się tragicznie. Z tego względu zachęcam wszystkich użytkowników dwóch kółek do zadbania o własne bezpieczeństwo przez próbę regulowania odległości w jakiej jadą za nimi inne pojazdy. W tym miejscu bardzo ważna uwaga! W mojej ocenie używanie hamulca aby światło hamowania sprawiło, że kierowca jadący za nami zwiększy odległość jest nieskuteczne, wręcz czasem wzmaga agresję. Ja w takiej sytuacji staram się zmienić pas ruchu, nawet kosztem wjazdu między jadące często prawym pasem samochody ciężarowe, po to, aby “narwanego” kierowcę samochodu mieć przed sobą i utrzymywać od niego właściwy odstęp.
Ku mojemu zdziwieniu, bardzo często kiedy zjadę na prawy pas chcąc przepuścić kierującego, który jechał tuż za mną, okazuje się, ze on jedzie cały czas z tą samą prędkością, tak jakby czekał aż ponownie wjadę przed niego.
Z moich obserwacji poczynionych na podstawie analizy akt wypadków (jestem biegłym sądowym i zdarza mi się pisać opinie dot. rekonstrukcji zdarzeń drogowych) wiem, że najczęstszą przyczyną tragicznych skutków wypadków z udziałem motocyklistów na drogach szybkiego ruchu nie jest sam błąd popełniony przez motocyklistę i późniejsze wywrócenie, ale właśnie to co dzieje się później – np. najechanie na motocyklistę przez pojazd, który jechał bezpośrednio za nim, zbyt blisko.
Odległość do pojazdu jadącego sąsiednim pasem. Na autostradzie i innych drogach szybkiego ruchu często dochodzi do sytuacji, że pojazdy jadą obok siebie. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na fakt, że motocyklista jest bezpieczny wtedy, kiedy jest widoczny. Motocyklista musi zadbać o własne bezpieczeństwo i jechać tak, aby był w polu widzenia innych kierujących, w szczególności trzeba tutaj zadbać o pokazanie się kierującym samochodami ciężarowymi i autobusami. Zapewne każdy z Państwa słyszał o martwym polu w lusterkach samochodowych. Trzeba wiedzieć, że w dużych pojazdach, występuje również coś co nazywamy “trójkątem śmierci” po prawej stronie pojazdu w okolicy kabiny. To obszar, którego kierujący takim samochodem ciężarowym czy autobusem nie widzi ze swojego miejsca, ani przez szyby pojazdu, ani w lusterkach wstecznych.
Mając powyższe na uwadze kierujący motocyklem powinien jechać tak, aby znalazł się w polu widzenia innych uczestników ruchu. Motocyklista powinien pamiętać, że jeżeli nie będzie go widać, to niebezpieczeństwo zajechania mu drogi wzrasta bardzo mocno. Jedną z zasad powinno być m.in. że jedziemy przed lub za innym pojazdem jadącym sąsiednim pasem ruchu, a jeżeli go wyprzedzamy to robimy to sprawnie i po upewnieniu się, że kierowca wyprzedzanego pojazdu widzi motocyklistę. Wprawne oko kierowcy dwóch kółek zauważy wzrok kierowcy samochodu spoglądającego w lusterko.
Pisząc tyle o odległości trzeba również pamiętać, że zasady te również dotyczą odległości zachowywanej między motocyklistami jadącymi w grupie. Niestety często zbyt mała odległość jest powodem wypadków w których jeden motocyklista zahacza o drugiego co dalej często niesie ze sobą poważne konsekwencje - m.in. możliwość wpadnięcia pod inne pojazdy.
Jedziesz autostradą - planuj trasę. Większość zagrożeń dla kierującego na autostradzie wynika z prędkości jakie się na takiej drodze rozwija. Duża prędkość to również wyzwanie dla motocyklisty pod względem planowania trasy. Gwałtowne manewry po zauważonym w ostatniej chwili zjeździe mogą również skończyć się nieplanowaną wywrotką, zatem planowanie i rozeznanie trasy jest bardzo ważne. Niestety w takich sytuacjach często z pomocą nie przychodzi nawigacja, bo dekoncentruje ona motocyklistę i wręcz powoduje dodatkowy chaos. Jestem przekonany, że rzut oka na mapę przed wyruszeniem na kolejny odcinek autostradowej podróży spowoduje, że po 200 czy 300 km trasy nie będziemy mieli problemu ze znalezieniem, odpowiednio wcześniej, właściwego wyjazdu.
Autostrada to nuda. Wszyscy wiemy o znużeniu, jakie dopada kierowcę w czasie długiej podróży autostradą. Psychologowie zalecają częste przerwy, z resztą każdy, kto pokonuje długie dystanse za kierownicą, wie, że mają rację. Te same zasady dotyczą motocyklistów. Co prawda jednym z czynników zmuszających motocyklistę do częstego zatrzymywanie się jest mniejszy niż w samochodzie zbiornik paliwa, ale warto czynić postoje często i faktycznie regenerować siły przed dalszą jazdą. Niestety znam przypadek, gdzie motocyklista zasnął za kierownicą w czasie szybkiej jazdy autostradowej.
Nocna jazda autostradą na motocyklu. Osobiście lubię podróżować w nocy, ale tylko i wyłącznie samochodem. Jazdę autostradą po zmroku (właściwie w ogóle jazdę motocyklem po zmroku) uważam za bardzo niebezpieczną. Trzeba pamiętać, że motocyklista jest dużo gorzej dostrzegany w nocy niż w dzień, w szczególności, że często jego jedno światło mijania zlewa się w tłumie świateł samochodowych i może zostać przez kogoś przeoczone. Do tego sam motocyklista również dużo gorzej wtedy widzi. Niestety szyby kasków nie dają tak dużej przejrzystości jak szyby samochodowe. Często też zdarza się, że kaski używane przez kilka lat, mają tak zniszczone szyby, że światła nadjeżdżających z przeciwka samochodów powodują refleksy całkowicie oślepiające motocyklistę. Jazda zaś, z otwartą szybą, jest niebezpieczna dla oczu, które są narażone wówczas na uszkodzenie przez mikroopiłki lub owady znajdujące się w powietrzu. Osobiście jestem zwolennikiem zaprzestania jazdy, kiedy zapada zmierzch - w szczególności długiej jazdy drogami szybkiego ruchu.
Marcin Kukawka - instruktor nauki i techniki jazdy, rzeczoznawca bezpieczeństwa ruchu drogowego i techniki motoryzacyjnej. Od kiedy tylko pamięta związany z motoryzacją. Od 15 lat zajmuje się nauką i doskonaleniem jazdy próbując swoich uczniów nauczyć myślenia za kierownicą motocykla i samochodu.
(547-17 fot. ze zbiorów M. Kukawki oraz 547-15 fot. Jola Michasiewicz)
|
Marcin Kukawka - instruktor nauki i techniki jazdy, rzeczoznawca bezpieczeństwa ruchu drogowego i techniki motoryzacyjnej. Od kiedy tylko pamięta związany z motoryzacją. Od 15 lat zajmuje się nauką i doskonaleniem jazdy próbując swoich uczniów nauczyć myślenia za kierownicą motocykla i samochodu.
|
|
