Ekspert wyjaśnia

Dla kogo automatyczna skrzynia biegów?

8 lipca 2007

Pytanie: W naszym kraju ciągle pokutuje przekonanie o tym, że szeroko pojęte hasło "skrzynia automatyczna" jest rozwiązaniem stworzonym na potrzeby kobiet i amatorów rozpoczynających swoją przygodę za kółkiem. Jak to jest naprawdę i dlaczego automat w wielu kwestiach wygrywa z manualem?

Odpowiedź: Pierwszym, bezwzględnym i niezaprzeczalnym atutem wynikającym z zastosowania przekładni automatycznej jest fakt, iż otrzymujemy drugą rękę gratis. Do tej pory była ona często wykorzystywana do manipulowania lewarkiem. Rzecz z pozoru prozaiczna, ale wyobraźmy sobie moment, w którym musimy bardzo szybko i pewnie zareagować kierownicą, aby ominąć przeszkodę. Gdy liczą się milisekundy, prawa ręka redukująca przełożenie i jedna na kierownicy w stylu "na luzaka", może sprawić że zabraknie nam szczęścia, aby wyjść cało z opresji. Kolejny pozytywny argument, który chyba na dobre utrwalił stereotyp damskiego przeznaczenia automatu jest fakt, że dzięki niemu całkowicie znika problem z trafianiem w odpowiednie biegi, szarpaniem podczas startu oraz namiętnym przypalaniem sprzęgła. Wystarczy przycisnąć hamulec, przekręcić kluczyk, przesunąć przekładnię w pozycję "D" i wcisnąć przepustnicę. Mocne argumenty na temat skrzyni manualnej zaczynają też tracić na wartości w momencie, kiedy stoimy w kilkukilometrowym korku poruszającym się do przodu o tempie żółwia. Wystarczy nam wtedy praktycznie umiejętność sprawnego operowania pedałem hamulca i dzięki tzw. "pełzakowaniu" na przełożeniu "D", możemy swobodnie przesuwać się do przodu. Kontrargumentem przeciw tezie mówiącej o tym, że w automacie nie można kontrolować aktualnego przełożenia (redukować/multiplikować) są przekładnie wyposażone w sekwencyjny tryb zmiany biegów. W zależności od modelu, niektóre z nich pozwalają zmieniać bieg przesuwając w jednej płaszczyźnie lewarek selektora albo za pomocą łopatek czy przycisków umieszczonych przy kierownicy, a znanych do tej pory jedynie z bolidów Formuły 1. Zarzutem stawianym dość często przeciwko przekładniom automatycznym był zwiększony apetyt silników na paliwo. Wszystko zmienia się dość dynamicznie od paru lat i na dzień dzisiejszy można znaleźć kilka pozycji, które udowadniają, że auta wyposażone w automat spalają mniej niż te same wersje sprzężone z manualem. Przykładem może być Toyota Auris ze zautomatyzowaną skrzynią MMT, a także Citroen C4 z nowatorskim rozwiązaniem o nazwie MCP. Co najlepsze, przy takim układzie coraz rzadziej cierpi dynamika jazdy. Jak do końca jest z tą awaryjnością? Nowoczesne przekładnie automatyczne są już na tyle zaawansowanymi konstrukcjami, które po regularnych przeglądach i traktowaniu odwdzięczają się długodystansową żywotnością. W praktyce wystarczy tylko kontrolować poziomu oleju i kiedy zajdzie potrzeba uzupełnić go. Czy warto zatem skusić się na automat? – stawia pytanie redakcja Onet.pl.motoryzacja. Wszystko zależy tylko od tego jak bardzo zasobnym portfelem dysponujemy. Za dodatkowy komfort producenci samochodów każą sobie płacić po kilka tysięcy złotych. Jeżeli komfort podróżowania stawiamy ponad wszystko to z czystym serce – odpowiada.