Ekspert wyjaśnia

Jak Gdańsk wyhamowuje ruch w centrum?

30 maja 2010

Pytanie (Michał Wybieralski): Ograniczenie prędkości do 30 km na godz. poprawia bezpieczeństwo pieszych i płynność ruchu samochodowego - przekonują gdańscy urzędnicy. Gdańsk wprowadza właśnie zmiany komunikacyjne, takie same planuje w centrum też Poznań. Jak Gdańsk wyhamowuje ruch w centrum?

Odpowiedź (Remigiusz Kitliński, oficer rowerowy Urzędu Miasta w Gdańsku): Na wszystkich kilkudziesięciu ulicach Głównego i Starego Miasta ograniczamy prędkości do 30 km na godz. To głównie wąskie ulice wiodące przez historyczną zabudowę, mieszka tam ok. 30 tys. osób. Jednocześnie wprowadzamy równorzędność skrzyżowań, co spowoduje, że kierowcy zwolnią i zniknie ok. 100 znaków drogowych. Trzecia część planu to ruch rowerowy pod prąd na wszystkich jednokierunkowych ulicach. To rozwiązanie bezpieczne dla rowerzystów i ułatwia poruszanie się rowerem po centrum. Cały projekt zrealizujemy do końca czerwca.

Pytanie: Czemu Gdańsk zdecydował się na ograniczenie prędkości w centrum?

Odpowiedź:Bo to jedno z najłatwiejszych i najtańszych ułatwień dla rowerzystów. Zależy nam, by coraz więcej mieszkańców poruszało się rowerami. Gdańsk oraz Kraków, jako jedyne polskie miasta, podpisały tzw. Kartę Brukselską. Tam zobowiązaliśmy się do zwiększenia udziału rowerów w ruchu miejskim do 15 proc. do 2020 r. Dziś ruch rowerowy w Gdańsku to jedynie 2 proc., tak jak w innych dużych miastach w Polsce. Wprowadzenie stref "tempo 30" w śródmieściu ma pokazać kierunek, w których chcemy podążać. Ograniczenie prędkości podnosi też bezpieczeństwo pieszych.

Pytanie: Kiedy “Gazeta” napisała, że władze Poznania chcą wprowadzić “tempo 30”, kierowcy protestowali na forum: “Tak się nie da jeździć, będą większe korki!” Jak Gdańsk przekonuje kierowców?

Odpowiedź:Strefa "tempo 30" nie powoduje korków. Ruch jest bardziej płynny, zmniejsza się hałas i zanieczyszczenie środowiska, bo kierowcy nie startują co chwila z dużą prędkością, by zaraz ostro hamować. Jadąc z małą prędkością, zachowują mniejszą odległość między samochodami, więc zwiększa się przepustowość skrzyżowań. Jest mniej wypadków, a obrażenia poszkodowanych są niegroźne. Dlatego więcej osób porusza się rowerami, a co za tym idzie - jest mniej aut i mniejsze korki. Udowadniają to badania przeprowadzone w miastach zachodniej Europy. Lada dzień ruszamy z kampanią informacyjną dla mieszkańców. Będzie wielki rowerowy przejazd, ulotki i ogłoszenia w prasie.

Pytanie: Wierzy pan, że samą kampanią reklamową przekonacie kierowców do przestrzegania ograniczenia prędkości?

Odpowiedź:Planujemy cykliczne spotkania prezydenta miasta z gdańszczanami, ukierunkowane właśnie na tematykę rowerową i kwestię ograniczenia prędkości. Stawiamy na edukację, bo bez niej nawet progi spowalniające nie pomogą. W urzędzie miasta powstaje zespół ds. promocji ruchu rowerowego i pieszego. Z naszych badań wynika, że wielu gdańszczan dojeżdża samochodem do pracy oddalonej o mniej niż 6 km. Chcemy im tłumaczyć, że dla nich komunikacja rowerowa może być szybsza. Ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy. W Gdańsku, podobnie jak w innych polskich miasta, spada ruch pieszy, a rowerowy nie rośnie. Jeśli nie uda nam się przełamać tego trendu, to utoniemy w korkach. Bo żadne inwestycje ich nie rozładują, jeśli ludzie nie zmienią swoich zachowań komunikacyjnych.

Odpowiedzi udzielił: Remigiusz Kitliński, oficer rowerowy Urzędu Miasta w Gdańsku