Ekspert wyjaśnia

Marek Dworzecki. Jazda defensywna – Polsko, obudź się!

5 maja 2021

Marek Dworzecki. Jazda defensywna – Polsko, obudź się!
Szkolenie z jazdy defensywnej: Klaudia Karbownik - kierowca oraz Tomasz Pacek, doświadczony trener jazdy defensywnej w Szkole Bezpiecznej Jazdy Renault. Szkolenie odbyło się na Torze Modlin (kwiecień 2021) (fot. Marek Dworzecki)

 Autor artykułu - Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy porusza problematykę wypadków drogowych w Polsce na tle osiągnięć innych rajów Europy i nie tylko. Zwraca uwagę na historię idei jazdy defensywnej i jej doskonałe rezultaty w staraniach o podwyższanie poziomu bezpieczeństwa na drogach. Zachęcamy do lektury tego interesującego i niezwykle ważnego tekstu. Redakcja

Jazda defensywna – Polsko, obudź się!

         Francja - minęło 250 lat od pojawienia się pierwszego mechanicznego pojazdu drogowego, którego konstruktorem był Nicolas-Joseph Cugnot. Wynalazca ten przeszedł do historii również z innego powodu - stał się sprawcą pierwszego na świecie zarejestrowanego wypadku z udziałem pojazdu mechanicznego.

         Niemcy - upłynęło 130 lat, gdy pojawił się pierwszy samochód z silnikiem spalinowym, którego konstruktorem był Carl Benz. Maksymalna prędkość z jaką poruszała się maszyna wynosiła zaledwie 16 km/h. Od tej pory pojazdy mechaniczne stawały się coraz mocniejsze i szybsze - bardziej niebezpieczne.

         USA - za nami 70 lat idei jazdy defensywnej, kiedy Harold Smith założył pierwszą szkołę bezpiecznej jazdy Smith System Driver Improvement Institute.

         Szwecja - przeminęło ponad 50 lat od szwedzkiego Dagen „H” (Dzień „H”) – od Högertrafik (ruch prawostronny), kiedy przerażeni Szwedzi zmuszeni byli przejść z ruchu lewostronnego na prawostronny, choć nauka temu zaprzeczała.

         Polska - po ponad stu latach światowej motoryzacji Polacy należą do najgorszych kierowców w Europie. Za nimi zostali tylko Bułgarzy i Rumuni.

Defensywne zachowania lub ich brak. Co łączy ze sobą wyżej wymienionych pięć przykładów? Odpowiedź: Defensywne zachowania lub ich brak. Pierwszy przykład (Francja - wynalazek i wypadek) pokazuje, że wraz z pojawieniem się pojazdów mechanicznych natychmiast powstały zagrożenia, zwykle trudne do przewidzenia i uniknięcia. Drugi przykład (Niemcy - coraz liczniejsze i szybsze pojazdy) stał się zapowiedzią generowania licznych zagrożeń w ruchu drogowym. Trzeci… (USA - edukacja pod kątem bezpiecznej jazdy) podkreśla wagę wnikliwego i mądrego spojrzenia na ruch drogowy poprzez dostatecznie wczesne i efektywne działania władz i przedsiębiorców, zmierzające nie tylko do stricte poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym, ale wręcz do całkowitego unikania zdarzeń drogowych. Czwarty przykład (Szwecja - chaos na drogach wynikający z diametralnej ingerencji w ustalony wcześniej porządek) nawiązuje do psychologii i jest klasyczną tezą (uzasadnionym twierdzeniem), że wraz ze wzrostem świadomości zagrożeń zwiększa się czujność i ostrożność, co w rezultacie zmniejsza liczbę zdarzeń drogowych. Ostatni, piąty przykład (Polska – niechlubne statystyki wypadków drogowych) obnaża część społeczeństwa, jako niedysponujących dostateczną wiedzą i umiejętnościami w zakresie bezpiecznego poruszania się po drogach, zgodnie z duchem czasu.

Zatrzymując się na Polsce, ze smutkiem, ale odważnie i szczerze trzeba stwierdzić, że głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest Państwo – niezależnie od tego, jaka forma władzy i w którym okresie dziejów narodu była lub jest sprawowana. Dzisiaj polskie organizacje rządowe i pozarządowe czynią wiele starań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym z widocznym rezultatem. Jednak w rzeczywistości nie istnieje jeden, konkretny, spójny, transparentny, skuteczny, ogólnonarodowy program sięgający wielu obszarów: od edukacji w przedszkolach poprzez kształcenie na poziomie szkół podstawowych, średnich, uniwersyteckim, w zakładach pracy, aż po domy seniorów. Rząd nie propaguje w dostatecznym stopniu i na szeroką skalę programów telewizyjnych i radiowych, które w profesjonalny sposób przedstawiały by szeroko pojętą problematykę ruchu drogowego, w tym styl jazdy defensywnej. Nie wspiera logistycznie i finansowo dobrze rozwijających się ideowo ośrodków szkolenia kierowców, ośrodków doskonalenia techniki jazdy czy szkół bezpiecznej jazdy. W zasadzie rząd nie współpracuje z nimi na żadnej linii. Są pozostawione same sobie. Prawo stosowane jest anachroniczne i nie nadąża za zmieniającą się rzeczywistością. Jest ono często nacechowane brakiem konsultacji z kompetentnymi i doświadczonymi instruktorami nauki jazdy, instruktorami techniki jazdy i trenerami jazdy defensywnej, którzy najlepiej znają zagadnienia bezpiecznej jazdy. Wśród nich znajdują się specjaliści od historii prawa drogowego, eksperci, biegli sądowi, znawcy ludzkiej natury, wciąż rozwijający się trenerzy śledzący światowy rozwój motoryzacji i psychologii transportu, autorzy publikacji, autorzy różnych projektów, szkoleń i wydarzeń, organizatorzy i prelegenci warsztatów, zjazdów i kongresów, właściciele i dyrektorzy dużych, dobrze prosperujących firm i szkół bezpiecznej jazdy, prawdziwi znawcy zagrożeń, ludzkiego umysłu, fizyki i pojazdów, znawcy potrzeb klienta i jakości jego obsługi, pasjonaci i miłośnicy motoryzacji.

Brak współpracy z takimi osobami i brak konsultacji podczas tworzenia prawa z tak doświadczoną armią profesjonalistów, jest poważnym zaniedbaniem zarówno ze strony organizacji rządowych, jak i samego Rządu i Parlamentu. W rezultacie, choć regulacje prawne na ogół wpływają na bezpieczeństwo ruchu drogowego, są jednak dalekie od oczekiwanych potrzeb. Zdarza się, że niektóre z nich z bezpieczeństwem na drogach nie mają nic wspólnego, a nawet zwiększają zagrożenie. Nie dziwi fakt, że jako kierowcy należymy do jednych z najgorszych na tzw. starym kontynencie.

Europejski defensive driving. Oczywiście, wszelkie działania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa na drogach są niezbędne i należy je wdrażać. Jednak wysiłki te w dużym stopniu będą zniweczone pochłaniając przy tym ogromne koszty własne i narodowe, gdy nie zaczniemy na znacznie szerszą skalę interesować się ideologią jazdy defensywnej. Czy prócz USA, gdzie zrodziło się defensive driving, możemy pójść w ślady jeszcze innych krajów wdrażających tę ideę? Tak! W Europie jest ich siedem. To Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Dania, Norwegia i Finlandia – siedmiu wspaniałych. Nie trzeba być parlamentarzystą, przedstawicielem władz państwowych, specjalistą z zakresu brd, ani też nałogowym internautą, by dostrzec absolutną zależność, której nie sposób przypisać zbiegowi bliżej niewyjaśnionych przypadków i okoliczności. Wymieniłem siedem europejskich państw, znanych z najlepszych osiągnięć w zakresie podnoszenia poziomu bezpieczeństwa na drogach. Są to te same państwa, które od kilku dekad wdrażają styl jazdy defensywnej. Przypadek? Bynajmniej…

Siedmiu wspaniałych posiadających ośrodki doskonalenia techniki jazdy zauważyło z czasem coś zaskakującego. Organizowane szkolenia z doskonalenia techniki jazdy w warunkach specjalnych (tory szkoleniowe i płyty poślizgowe) często przynosiły skutki odwrotne od spodziewanych. Zdarzało się, że wielkie korporacje, które na szkolenie kierowców swych flot wyłożyły pokaźne sumy pieniędzy, zgłaszały zwiększenie wskaźnika wypadkowości o 25% i więcej. Wiązało się to z bardzo dużymi kosztami. Wystarczy sobie wyobrazić tylko jeden wypadek drogowy z udziałem ciężarówki wartej 500 tys. EURO + zniszczone towary o podobnej wartości. To właśnie korzystanie z tego typu szkoleń przez duże korporacje szkolące kilkaset a nawet kilka tysięcy kierowców dały możliwość całościowego spojrzenia na zagadnienie. W przypadku indywidualnych kierowców doskonalących technikę jazdy w tego typu ośrodkach, problem grupy ryzyka był trudniejszy do wyeksponowania z uwagi na statystyki nie kojarzące faktu odbycia szkoleń na torach i płytach poślizgowych z uczestnictwem w wypadkach drogowych, zwłaszcza sprawstwem. Trudniejszy i nie ujęty w statystykach, nie oznacza nie istniejący. Na szczęście inaczej rzecz się miała z korporacjami i dużymi firmami. Pozostało znaleźć odpowiedź na pytanie: jak to możliwe, by kierowca uczestniczący w kilkugodzinnym a czasem kilkudniowym szkoleniu z techniki jazdy w warunkach specjalnych wchodził do grupy podwyższonego ryzyka i mógł (nie w każdym przypadku) stanowić większe zagrożenie, niż przed szkoleniem?

Efekt ponadprzeciętności. Z wyjaśnieniem przyszła nauka badająca mechanizmy i prawa rządzące ludzką psychiką oraz zachowaniami człowieka - psychologia. Człowiek oceniając otaczającą go rzeczywistość przez pryzmat swych kwalifikacji i kompetencji zwykle posiada skłonność do przypisywania swej wiedzy i umiejętnościom ponadprzeciętnego poziomu uważając, iż w danej dziedzinie jest lepszy od przeciętnego człowieka. Potwierdzają to liczne badania i ankiety. Na przykład w jednej z nich 60-90% ankietowanych uznało, że posiada większe umiejętności w zakresie prowadzenia samochodu, niż przeciętna osoba. Z matematycznego punktu widzenia dzieląc całą populację na pół pod kątem tego kryterium zauważamy, iż lepszych od mediany nie może być więcej niż 50%. Nie ulega wątpliwości, że zdecydowana większość z nas przecenia swoją wiedzę lub umiejętności. Wspomnianą skłonność do uznawania siebie za osobę lepszą w danej dziedzinie, niż przeciętna jednostka określa się mianem efektu ponadprzeciętności. Jest jednym z przejawów nadmiernej pewności siebie a w odniesieniu do niektórych kierowców, w tym uczestników szkoleń z techniki jazdy w warunkach specjalnych, a także kierowców rajdowych, wyścigowych i w ogóle pasjonatów motoryzacji stawia ich w grupie podwyższonego ryzyka.

Wspomniane kraje: Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Dania, Norwegia i Finlandia zauważyły to zjawisko i szybko obrały inny kierunek działania. Nie zlikwidowały specjalnych obiektów służących do doskonalenia techniki jazdy w warunkach specjalnych wiedząc, że szkolenia tego typu mają swoją wartość. Uznały, że ich wartość ogranicza się jedynie do uświadomienia kierowcy istniejących zagrożeń, przekonania się jakich granic nie powinien on przekroczyć, a po ich przekroczeniu o swej bezradności. Siedmiu wspaniałych zrozumiało, że doskonalenie prawidłowej techniki jazdy jest ważne, podobnie jak uświadomienie zagrożeń w warunkach specjalnych, czy poznanie za