Ekspert wyjaśnia

Marek Dworzecki. O tym jak poruszać się wierzchem zgodnie z przepisami ruchu drogowego i rozsądkiem

27 sierpnia 2018

Marek Dworzecki. O tym jak poruszać się wierzchem zgodnie z przepisami ruchu drogowego i rozsądkiem
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Koń nie znika z dróg! Niepohamowany rozwój motoryzacji sprawił, że widok na drogach licznych pojazdów mechanicznych został mocno zakorzeniony w naszych umysłach. Obraz ten jest na tyle trwały i niewzruszony, by wierzchowiec przemieszczający się pośród pojazdów dość łatwo nas zaskoczył. Dla dzieci – nie lada gratka; dla starszego pokolenia i w ogóle dla wszystkich miłośników koni – okazja do wzbudzania podziwu dla tego wspaniałego zwierzęcia i nacechowanej sentymentem refleksji i zadumy; dla kierowców i pozostałych użytkowników dróg – powód do zachowania szczególnej ostrożności, a także wzięcia pod uwagę pewnych przepisów lub ich braku i faktów dotyczących koni.

Koń – nieoceniony współpracownik. Konie przez wieki były filarem transportu, środkiem do szybkiego przekazywania wiadomości i często kluczowym narzędziem oręża. W obecnych czasach niemal we wszystkich zakątkach świata zastosowanie koni w tych dziedzinach przechodzi do historii. Bynajmniej nie oznacza to ich zniknięcia z dróg – zmieniła się jedynie liczebność i funkcjonalność koni. Na przykład w wielu krajach świata - w tym w Polsce - rozwój sportowej, turystycznej i rekreacyjnej, a także psychoterapeutycznej jazdy wierzchem powoduje, że na drogach coraz częściej spotykamy jeźdźca na koniu. Warsztaty, szkolenia, sesje terapeutyczne z końmi są w Polsce coraz bardziej popularne. W związku z tym powstaje coraz więcej organizacji zrzeszających firmy promujące tego rodzaju aktywność. Warto też pamiętać, że w naszym kraju konie służą w Policji w takich miastach jak: Warszawa, Rzeszów, Poznań, Tomaszów Mazowiecki, Częstochowa, Szczecin, Chorzów, czy Płock. Są wykorzystywane do rutynowych patroli w trudno dostępnych terenach dla pojazdów mechanicznych. Świetnie nadają się nie tylko do patrolowania parków, peryferii i rozległych obszarów zielonych, ale także osiedli mieszkaniowych i zatłoczonych centrów dużych aglomeracji. Policyjne konie są też niezwykle skuteczne w akcjach poszukiwawczych i pościgach. Dla przykładu: policyjne patrole konne w samej Warszawie w roku 2016 w dziewięć miesięcy podjęły 833 interwencje, podczas których policjanci wylegitymowali 1108 osób, wystawili 500 mandatów karnych, pouczyli 561 osób, a sześć osób zatrzymali.

Jazda wierzchem w prawie drogowym – o czym warto wiedzieć. Pamiętam jak profesor Tadeusz Bojarski z UMCS – wybitny prawnik – podczas swoich wykładów podkreślał, że „prawo jest tą dziedziną życia człowieka, która najwolniej ewoluuje bo wciąż nie nadąża za dynamicznie zmieniająca się rzeczywistością”. To niezaprzeczalna prawda, z którą zapewne wielu się zgodzi. Środowiska związane z końmi (stajnie, stadniny, ośrodki i kluby jeździeckie, kluby sportowe, towarzystwa, stowarzyszenia, właściciele koni i inni użytkownicy dróg) oczekują nowelizacji i ujednolicenia przepisów dotyczących jazdy wierzchem – nic w tym dziwnego. Jak twierdzą, ‘przepisy są niedostosowane do nowej ery, wiele określeń i pojęć zawartych w przepisach odnosi się do sytuacji sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy to konie zwykle pracowały w zaprzęgach, a jazda wierzchem mająca charakter sportowy, turystyczny, rekreacyjny, czy rehabilitacyjny była czymś niezwykle rzadkim. Zdaniem wielu przepisy są szczątkowe, mało spójne, niejasne, rozproszone w różnych aktach prawnych i zawierające tzw. luki prawne. Chcieliby jasnego zdefiniowania przez ustawodawcę określenia „jeździec” i szerszego zapisu jego praw, obowiązków, zakazów, nakazów, itp., ponieważ nie wiedzą: czy jeźdźca obowiązują dokładnie te same przepisy odnoszące się do pojazdu zaprzęgowego; czy zakaz jazdy po drogach leśnych dotyczy również lasów prywatnych; co w sytuacji, gdy ogromna ilość pojazdów zastawia pobocza przystosowane do ruchu zaprzęgów i koni; czy będą regulacje prawne dotyczące terenów prywatnych i publicznych; kiedy i czy w ogóle powstaną nowe znaki drogowe dotyczące jazdy wierzchem; co ze szlakami konnymi w lasach… etc.

To tylko niektóre pytania i wątpliwości. Taki stan rzeczy najczęściej przyczynia się do „dorabiania własnych ideologii” i najprzeróżniejszych interpretacji przepisów, co w konsekwencji jest niebezpieczne. Dopóki nie powstaną nowe, bardziej szczegółowe przepisy, miłośnikom koni i jazdy wierzchem zalecałbym stosowanie się do obecnie obowiązującego prawa, które przynajmniej po części reguluje tę kwestie. W przypadku sytuacji nie uwzględnionych w prawie nie pozostaje nic innego, jak kierowanie się zdrowym rozsądkiem i cierpliwe oczekiwanie na zmiany w ustawodawstwie. Zatem…

Jak poruszać się wierzchem zgodnie z przepisami ruchu drogowego i rozsądkiem. Skoncentrowałbym się na nadrzędnym akcie prawnym obowiązującym w Polsce regulującym zasady ruchu drogowego, a mianowicie na Ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Najkrócej rzecz ujmując podpowiem, że są w niej niejako cztery miejsca, które jeździec powinien zapamiętać, potrafić je znaleźć, zrozumieć wykładnię w nich zawartą (prawidłowo zinterpretować przepis) i stosować się w praktyce do znajdujących się tam ważnych norm, zasad i wymogów. Oto one:

Rozdział 3„Ruch pojazdów”

Art. 34.Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”,

Art. 35.Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”,

Art. 36.Zakazy w zakresie jazdy wierzchem i pędzenia zwierząt”

Wymieniłem powyżej w kolejności chronologicznej, jednak by móc lepiej zrozumieć kontekst i drogą dedukcji wykładnię, gruntowną analizę przepisów w tym zakresie należy rozpocząć od art. 35. „Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”, ponieważ to w nim po raz pierwszy ustawa traktuje o jeździe wierzchem. Następnie art. 35. odwołuje do art. 34. „Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”, oraz do przepisów o ruchu pojazdów. Logicznie rzecz ujmując najlepiej zapoznać się z aktem prawnym w poniższej kolejności:

Art. 35.Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”,

Art. 34.Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”,

Rozdział 3„Ruch pojazdów”

Art. 36.Zakazy w zakresie jazdy wierzchem i pędzenia zwierząt”

Z oczywistych względów nie będę w tym miejscu cytował fragmentów tej ustawy i podejmował się szczegółowej analizy tych zapisów, ponieważ każdy czytelnik może dość łatwo uczynić to osobiście. Kierując się życzliwością i zwykłym rozsądkiem skupiłbym się raczej na konkretnych radach i ostrzeżeniach zarówno dla miłośników jazdy wierzchem, jak i pozostałych uczestników ruchu drogowego. Na przykład:

1) Przeciętny koń osiąga prędkość do 50 km/h – rekordziści niemal do 70 km/h. Pozornie nie grozi przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, jednak odradzam jeźdźcom cwałowania na swych koniach, a już z pewnością próby przekraczania dopuszczalnej prędkości. Nie chodzi o wdawanie się w dywagacje polegające na wnikaniu, czy dany koń faktycznie mógłby przekroczyć dopuszczalną prędkość, czy też nie, skąd jeździec miałby znać dokładną prędkość z jaką porusza się koń (doświadczony jeździec zna) lub, czy policjant mierzyłby radarem jeźdźca na galopującym koniu i czy ewentualnie wręczyłby jeźdźcy mandat karny za nadmiernie szybką jazdę konną, itp. Chodzi o coś więcej! Inni użytkownicy dróg mogą w ogóle nie spodziewać się konia na drodze lub w jej pobliżu, a tym bardziej biegnącego kłusem lub galopem. Ponadto zachowanie zwierzęcia może być nieprzewidywalne pośród równie szybko przemieszczających się pojazdów.

2) Planując jazdę wierzchem gruntownie analizujmy trasę tak, by konna przejażdżka jak najmniej kolidowała z pozostałymi uczestnikami ruchu drogowego, nie potęgowała stresu u wierzchowca i dawała mu dobre warunki do przemieszczania się.

3) Z uwagi na fakt, iż w Polsce nie ma dróg przeznaczonych do pędzenia zwierząt – choć przepisy o takowych mówią – jazda wierzchem nastręcza nie lada problemów i wymaga od jeźdźca wysokiego stopnia kreatywności. Gdzie tylko to możliwe poruszajmy się na koniu poboczem, a jazdę jezdnią traktujmy jako ostateczność i to w dodatku absolutnie w świetle obowiązujących przepisów.

4) Niezależnie od tego, czy jedziemy wierzchem w obszarze zabudowanym, czy poza nim, stosujmy się do rad i zaleceń najlepszych w kraju specjalistów w dziedzinie BRD (naukowców, inżynierów, psychologów transportu, szkoleniowców, instruktorów doskonalenia techniki jazdy, kierowców rajdowych i wyścigowych, oraz pasjonatów motoryzacji), którzy zalecają tzw. jazdę defensywną*. Ogólnie rzecz ujmując zawiera ona w sobie wszelkie reakcje, zachowania i działania zmierzające do uniknięcia zagrożeń w ruchu drogowym.

*Jazda defensywna, to prowadzenie pojazdu (czytaj: „konia”) w sposób, który pomaga unikać kolizji i wypadków drogowych bez względu na warunki na drodze i zachowania innych uczestników ruchu drogowego. Zawiera w sobie wiele czynników wpływających na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jest połączeniem techniki jazdy z taktyką, asertywności** z defensywnością, własnych umiejętności, predyspozycji i doświadczenia z sytuacją w ruchu drogowym, przepisów i zasad ruchu drogowego z prawami fizyki. Jest wysoce zaawansowaną sztuką jazdy znacznie wykraczającą swym poziomem poza regulacje prawne jak: Ustawy, Rozporządzenia, Zarządzenia czy Taryfikator Mandatów Karnych. Celem stosowania jazdy defensywnej jest zminimalizowanie ryzyka spowodowania kolizji lub wypadku drogowego, nieustannie dysponując tzw. ‘marginesem na błąd’ własny lub innego użytkownika drogi, uwzględniając przy tym sytuację i warunki drogowe w szerokim tego słowa rozumieniu.

**Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.

5) Kierowcom, pieszym i pozostałym uczestnikom ruchu drogowego zalecałbym daleko posuniętą wyrozumiałość w stosunku do jeźdźca i jego konia, a także dużą ostrożność i względny spokój w pobliżu zwierzęcia. Konie są niekwestionowanymi mistrzami w komunikacji niewerbalnej. W doskonały sposób zbierają sygnały (komunikaty) z otoczenia i w równie doskonały sposób potrafią je odzwierciedlać (odczuwać, reagować), a następnie stawać się nadawcami własnych sygnałów i prezenterami zachowań. Specjaliści od koni wiedzą o czym mowa. Chodzi jednak o to, by niemal każdy uczestnik ruchu drogowego posiadał choć elementarną wiedzę na temat tych niezwykłych stworzeń.

Temat jazdy wierzchem zarówno w świetle obowiązujących, jak i nieistniejących przepisów można by rozwijać w nieskończoność, omawiając różne sytuacje mogące się zdarzyć w ruchu drogowym. Rzecz jasna nie sposób tego uczynić na łamach jednego artykułu. Mam jednak nadzieję, że w jakimś stopniu pomogłem czytelnikom szerzej spojrzeć na jazdę wierzchem po naszym kraju.

Czy wiesz, że…

* Konie wyczuwały zbliżającą się bitwę i niemal zawsze były nią podekscytowane. Zwykle niecierpliwie biły kopytami o ziemię i nie bały się szczęku oręża.

* Armia będąca w posiadaniu dużej liczby koni wzbudzała niepohamowany strach wśród przeciwników. Zgiełk nadciągających koni zaprzęgniętych w rydwany wojenne powodował, że do ucieczki w panice rzucały się armie nawet te, które przeważały liczebnie.

* Koń wciąż jest nobilitującym symbolem motoryzacji. Stanowi o tym fakt, że super szybkie sportowe auta zwykle określa się mianem „rumaka”. Włosi (Ferrari), Amerykanie (Ford Mustang), Hiszpanie (Pegaso), czy Polacy (Tarpan) wykorzystali konia jako logo lub nazwę marki produkowanych samochodów.

* Koń podczas galopu i cwału (około 50 km/h) w rzeczywistości zużywa stosunkowo niewiele energii. Dzieje się tak dzięki niezwykłej budowie jego nóg. Jego wyjątkowo elastyczne zespoły mięśni i ścięgien pochłaniają energię, by jak sprężyna natychmiast skierować ją w stronę przeciwną. W czasie galopu i cwału jego kończyny drgają z ogromną częstotliwością w wyniku czego powodowałoby to uszkodzenie ścięgien. Dzięki specyficznej budowie mięśni kończyn, działają one jak samochodowe amortyzatory, chroniąc jego nogi. Inżynierowie próbują wykorzystać wiedzę na temat nóg konia do budowania robotów. Jednak stwierdzają, że korzystając z dostępnych obecnie materiałów i dzisiejszej wiedzy z zakresu inżynierii na chwile obecną nie jest możliwe odwzorowanie tak skomplikowanej i zdumiewającej struktury.

* Polski koń (Mijaz), ogier pełnej krwi angielskiej jest rekordzistą Polski w szybkości. Osiągnął prędkość 68,2 km/h w drugim przejeździe – zaledwie 5 minut po pierwszej próbie szybkości konia!

Marek Dworzecki

Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu (fot. ze zbiorów autora)