Ekspert wyjaśnia

Z. Drexler: A pieszy na trawnik…

23 listopada 2012

Pytanie: Dzień dobry, wyczytałam w internecie, że "Zgodnie z przepisami jeżeli na drodze w obszarze zabudowanym nie ma wydzielonego ciągu pieszego i ruch pieszy nie jest zabroniony, drogę taką traktuje się jak ciąg pieszo-jezdny, na którym pierwszeństwo mają piesi." Nie mogę jednak znaleźć owej podstawy prawnej - z jakich przepisów to wynika. Czy moglibyPaństwo podać mi tę podstawę prawną lub chociaż potwierdzić, że tak rzeczywiście jest. Dziękuję i pozdrawiam MD

7d30bbded1987e86dfa427079ea86af5d5be8f50(Fot.: PD@N 447-15)

Odpowiedź:Przedstawiony przez Czytelniczkę pogląd na poruszanie się po tzw. ciągach pieszo-jezdnych niestety nie jest w pełni prawidłowy, a sprawa ta od strony formalnej jest nieco skomplikowana.

Na wstępie trzeba wyjaśnić, że w przepisach regulujących ruchy drogowy nie ma określenia “ciąg pieszo-jezdny”. Jest to pojęcie kolokwialne powstałe, przed bardzo wielu laty, wśród architektów projektujących osiedla mieszkaniowe. W praktyce - jak to obserwujemy - ciągi te stanowią rodzaj drogi (w rozumieniu popularnym a nie ustawowym) służącej do przemieszczania się pieszych i pojazdów. Występują one przede wszystkim poza drogami publicznymi - przeważnie na drogach wewnętrznych lub w strefach zamieszkania. Wobec jednak braku jakichkolwiek przepisów regulujących ruch na tych ciągach odpowiedź na pytanie dotyczące możliwości korzystania z nich oraz wzajemnych obowiązków uczestników ruchu, nie może być jednoznacznie sformułowana.

Jeżeli droga, w tym również tzw. ciąg pieszo-jezdny, jest otwarta do ruchu (brak jakichkolwiek znaków ograniczających ten ruch) mogą z niej korzystać wszyscy uczestnicy ruchu, chociaż - uwzględniając zdrowy rozsądek - kierowcy wielu pojazdów nie powinni na nie wjeżdżać. Niestety większość naszych osiedli jest tak zaprojektowana, że z ciągów pieszo-jezdnych korzystają wielkie “śmieciarki” ledwo mieszczące się na nich, spychając często pieszych na trawnik.

Dla ustalenia zasad ruchu, przede wszystkim pierwszeństwa (pieszych czy pojazdów) na tych drogach, należy przywołać art. 1 ust. 2 pkt 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym stanowiący, że jej przepisy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi, strefami zamieszkania i strefami ruchu - w zakresie koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. Stosowanie tej zasady dotyczy głównie sytuacji kolizyjnych, a więc przede wszystkim wymagających ustalenia pierwszeństwa pomiędzy uczestnikami ruchu, i byłoby yo bardzo proste, gdyby w powołanej wyżej ustawie znajdowały się jakiekolwiek przepisy dotyczące ruchu na ciągach pieszo-jezdnych.

Aby jednak w jakiś sposób rozwiązać ten problem należałoby posiłkowo posłużyć się art. 26 ust. 5 tejże ustawy stanowiącym, że podczas jazdy po placu, na którym ze względu na brak wyodrębnienia jezdni i chodników ruch pieszych i pojazdów odbywa asie na tej samej powierzchni, kierujący jest obowiązany jechać powoli i ustąpić pierwszeństwa pieszemu. Ale i tu mamy lukę w przepisie. W poprzedniej ustawie (z 1983 r.) obok “placu” była wymieniona “ulica”, ale twórcy tego wspaniałego bubla, jakim od swych narodzin jest Prawo o ruchu drogowym z 1997 r., “ulicę” z przepisu usunęli. Ulicę zaś o jednolitej powierzchni dla pieszych i pojazdów można by przyrównać do ciągu pieszo-jezdnego. W obecnym więc stanie rzeczy można jedynie kierować się intencją ustawodawcy, który na placu - przy braku jezdni i chodnika - pierwszeństwo przyznał pieszemu, i takie samo pierwszeństwo wobec pojazdów należałoby przez analogię przyznać pieszemu namawianych ciągach.

Jeżeli zaś ciąg pieszo-jezdny ma być przeznaczony tylko dla pieszych zarządca drogi powinien umieścić  odpowiednie znaki drogowe eliminujące na nim ruch pojazdów, ew. dopuszczając wyjątki dla służb technicznych.

Odpowiedzi udzielił: Zbigniew Drexler (fot.), ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym

OD REDAKCJI: poniżej fotka z jednego ze stołecznych osiedli pokazująca jak są wykorzystywane ciągi pieszo-jezdne.

14a6f7681b41facb7ae79b8153e451764305b5f7

(Fot.: PD@N 447-16jm)