Ekspert wyjaśnia

Zderzenie ze zwierzęciem dzikim, gospodarskim czy domowym

11 listopada 2012

Pytanie:Witam, pisze do Redakcji w sprawie wypadku z udziałem dzika, który miał miejsce 5 października 2012 miedzy godz. 21 a 22 na trasie numer 134, miedzy Osiem Lubuskim a Krzeszewicami. Wskutek czego autem wjechałem do rowu kilka razy dachowałem oraz uderzyłem w drzewo. Auto cale do kasacji, ja osobiście miałem uraz twarzy oraz nóg i żeber , reszta pasażerów wyszła następnego dnia ze szpitala. Dodam, iż wracaliśmy z pracy z terytorium Niemiec, gdzie do przejechania mieliśmy jeszcze z 250 km w stronę domu . W sprawie tej zgłosiłem się do Nadleśnictwa w Osinie Lubuskim, w celu uzyskania informacji o odszkodowaniu, tam powiedziano mi, że oni nie mają z tym nic wspólnego i odesłano mnie do Koła Łowieckiego, które dzierżawi tereny leśne i że to oni są odpowiedzialni za zwierzynę. Po rozmowie z przemiłą panią uzyskałem nr polisy ubezpieczeniowej, ale co dalej skoro pani ta twierdzi, że nic nie wskóram. Chciałbym dodać, że droga na, której to się stało jest drogą wojewódzką. W miejscu gdzie doszło do wypadku tj. między Osnem a Krzeszycami nie ma oznakowania drogowego (uwaga dzika zwierzyna).

Proszę o pomoc w tej sprawie. Może osoby, które miały podobne zdarzenie coś podpowiedzą, gdzie mam się z tym udać, jakie kroki podjąć.

Odpowiedź: Podobne wypadki opisywaliśmy już na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS, tym razem o wyjaśnienie poprosiliśmy Roberta Łysakowskiego z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Poprosiliśmy o nieco szerszą odpowiedź, z uwzględnieniem zwierząt gospodarskich I domowych. Oto co powiedział ekspert:

7117d41c922fdc6fa5b0b025ac854fe0ebf347af(Fot.: PD@N 446-20rł)

Corocznie na drogach naszego kraju dochodzi do wielu zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt. Likwidacja szkód powstałych w wyniku takich zdarzeń jest z zasady niezwykle problematyczna i najczęściej sprowadza się do tego, iż osoba która poniosła szkodę w związku z takim zdarzeniem ponosi samodzielnie koszty naprawy pojazdu lub w bardziej ekstremalnych przypadkach koszty leczenia i ew. rehabilitacji osób poszkodowanych. W komfortowej sytuacji są posiadacze ubezpieczenia AutoCasco oraz NNW. Bowiem z tego rodzaju ubezpieczeń są najczęściej likwidowane szkody w mieniu i na osobach w przypadku zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt.

W stosunkowo dobrej sytuacji są uczestnicy zdarzeń z udziałem zwierząt gospodarskich lub domowych. Za szkody powstałe w wyniku takich zdarzeń odpowiedzialni są ich właściciele. Przy czym w przypadku zwierząt gospodarskich najczęściej nie ma problemu z ustaleniem właściciela zwierzęcia i likwidacji powstałych szkód z obowiązkowego ubezpieczenia OC tzw. "rolniczego". W przypadku zaistnienia takiego zdarzenia musimy ustalić, kto jest właścicielem zwierzęcia oraz następnie nazwę ubezpieczyciela i numer polisy ubezpieczeniowej. Zgłoszenie szkody kierujemy wtedy bezpośrednio do firmy ubezpieczeniowej, w której rolnik ma wykupioną polisę OC, która to następnie likwiduje powstałe szkody. Problemem może być tu tylko sytuacja, w której zwierzę gospodarskie było wykorzystywanie do celów nie związanych z prowadzeniem gospodarstwa rolniczego, ale są to już w tej chwili przypadki marginalne i raczej nie występujące.

Trudniejsza i bardziej skomplikowaną sprawą jest zdarzenie z udziałem tzw. "zwierzęcia domowego" takiego jak np. pies, który jest zazwyczaj hodowany jest tylko i wyłącznie dla potrzeb duchowych, uciech i przyjemności jego właściciela. Wbrew pozorom niekiedy ustalenie właściciela zwierzęcia domowego jest po prostu niemożliwe, a więc nie ma do kogo osobowo kierować swoich roszczeń związanych z poniesionymi stratami, co jest warunkiem podjęcia działań w kierunku uzyskania odszkodowania za powstałe szkody. Znanych jest wiele przypadków, gdy osoba, która jest wskazywana, jako właściciel zwierzęcia domowego twierdzi, że tylko np. jakiś czas dokarmiała z litości zwierzę, które się przybłąkało i przebywało na terenie jej posesji, przy czym nigdy nie była i nie miała zamiaru być właścicielem tego zwierzęcia, a tylko z dobrego serca i miłości dla zwierząt pomagała mu w niedoli. Udowodnienie, iż taka osoba winna być traktowana, jako właściciel psa jest bardzo żmudne i kłopotliwe, a czasami jak już wspomniałem wyżej po prostu niemożliwe. Jednak należy wskazać, iż nawet pies może być traktowany, jako zwierzę gospodarskie. Jeśli był on używany przez właściciela - rolnika np. do celów pasterskich lub nawet chociażby do pilnowania gospodarstwa to traktuje się go, jako zwierzę gospodarskie. Ten fakt jednak należy odpowiednio udowodnić i ten obowiązek będzie spoczywał na poszkodowanym, który wysuwa swoje roszczenia wobec właściciela zwierzęcia.

Najtrudniejszymi przypadkami są jednak zdarzenia drogowe z udziałem zwierząt dziko żyjących. W takich przypadkach otrzymanie odszkodowania, jeśli nie jest się ubezpieczonym w zakresie AutoCasco i NNW w zasadzie graniczy częstokroć z cudem. Przepisy regulujące postępowanie, w zakresie odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku zdarzeń w ruchu drogowym z udziałem dzikich zwierząt w zasadzie tak naprawdę nie istnieją, a jeśli już to szczątkowo określają zasady odpowiedzialności i tylko w wąskim zakresie. Po zaistnieniu zdarzenia z udziałem zwierzęcia dziko żyjącego należy przede wszystkim ustalić czy jest to zwierzę łowne czy też chronione. Te ustalenia są podstawą do dalszych ewentualnych działań. Generalnie “właścicielem” zwierząt łownych dziko żyjących jest Skarb Państwa i zwierzęta żyjące na wolności stanowią dobro ogólnonarodowe, co stwierdza art. 2 Ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo Łowieckie (t.j. Dz. U. z 2005 r. Nr 127 poz.1066 z późn.zm.). Jednak i tu trafiamy na pewien “haczyk”. Mianowicie dochodzenie roszczeń tytułem odszkodowania za szkody powstałe w wyniku zdarzenia drogowego z udziałem zwierząt dziko żyjących odbywa się na drodze postępowania cywilnego, czyli na podstawie przepisów Kodeksu Cywilnego. W jednym z wyroków Sądu Najwyższego możemy znaleźć zapis, w którym Sąd Najwyższy stwierdza, iż zwierzęta leśne (dziko żyjące) nie są rzeczami w rozumieniu art. 45 Kodeksu Cywilnego w związku z czym, państwo nie może być uznane za ich właściciela w rozumieniu przepisów prawa cywilnego. Stanowi to poważne utrudnienie w dochodzeniu roszczeń od Skarbu Państwa w szczególności, gdy nie jest to jasno określone i sprecyzowane w stosownych przepisach prawnych. Niemniej jednak, jeśli w zdarzeniu drogowym bierze udział zwierzę łowne sprawa nie jest jeszcze beznadziejna. M.in. art. 46 ust. 1 pkt 2 Ustawy z dnia 13 października 1995 r. Prawo Łowieckie stwierdza, iż dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego obowiązany jest do wynagradzania szkód wyrządzonych przy wykonywaniu polowania. Na obszarach nienależących do żadnego obwodu łowieckiego lub też obwodów łowieckich o szczególnym charakterze obowiązanie to na zasadzie art. 50 cytowanej wyżej ustawy zostało przeniesione na Skarb Państwa w przypadku zwierząt łownych objętych całoroczną ochroną. Oznacza to, iż jeżeli do zdarzenia drogowego z udziałem zwierzyny łownej doszło np. w związku z prowadzonym na obszarze, przez który przebiega droga, na której miało miejsce zdarzenie polowaniem odpowiedzialność za powstałe szkody ponosi dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego tj. z zasady określone koło łowieckie lub też Skarb Państwa. Warunkiem uznania tej odpowiedzialności jest udowodnienie, iż zwierzę, które brało udział w zdarzeniu zostało np. płoszone przez nagankę i w wyniku czynności związanych z polowaniem wtargnęło na drogę. Jednym słowem należy udowodnić związek przyczynowo - skutkowy pomiędzy prowadzonym polowaniem, a zdarzeniem w ruchu drogowym. Każde koło łowieckie posiada stosowne ubezpieczenie, z którego ubezpieczyciel dokona likwidacji powstałej szkody. W takich przypadkach należy w odpowiednim kole łowieckim ustalić i potwierdzić czy w rejonie zdarzenia prowadzone było polowanie oraz nazwę ubezpieczyciela i numer polisy ubezpieczeniowej. W takich przypadkach zgłoszenie szkody kierujemy bezpośrednio do wskazanej w kole łowieckim firmy ubezpieczeniowej. Przepisy Prawa Łowieckiego nie przewidują innych możliwości ponoszenia odpowiedzialności przez dzierżawcę lub zarządcę obwodu łowieckiego. Czyli nie występuje odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzynę łowną, która wtargnęła na drogę w okolicznościach innych niż wyżej opisane tj. w związku z prowadzonym polowaniem. Możliwe jednak jest dochodzenie roszczeń na podstawie przepisów Kodeksu Cywilnego wtedy, gdy udowodnimy, iż dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego nie dopełnił swoich obowiązków lub zaniechał działania. Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego jest odpowiedzialny za prawidłową gospodarkę na podległym terenie oraz współpracę w tym zakresie z innymi podmiotami. Jeśli będziemy w stanie udowodnić, iż np. w wyniku nieprawidłowej gospodarki na określonym terenie nastąpił znaczny wzrost populacji zwierzyny łownej, co w konsekwencji doprowadziło do nasilenia się przemieszczania tej zwierzyny w rejonie miejsca zdarzenia, a dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego miał wiedzę o tym, że trasy tego przemieszczania się przebiegają w określonych miejscach drogi lub na określonych odcinkach dróg i nie poinformował zarządcy drogi o tym fakcie w celu odpowiedniego oznakowania drogi można domniemać, iż dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego nie dopełnił swoich obowiązków w związku z czym, pośrednio przyczynił się niejako do powstania zdarzenia w ruchu drogowym. Analogicznie można dochodzić swoich roszczeń od zarządcy drogi, jeśli udowodnimy mu, iż nie dopełnił swoich obowiązków. Będzie to miało miejsce wtedy, kiedy np. zarządca drogi miał wiedzę, iż dane miejsce na drodze lub dany odcinek drogi jest szczególnie uczęszczany przez zwierzęta dziko żyjące i nie oznakował go odpowiednio znakiem A-18b ostrzegającym uczestników ruchu drogowego o występującym zagrożeniu. Jednakże udowodnienie takiego faktu nie będzie ani proste ani łatwe. W przypadkach, kiedy do zdarzenia w ruchu drogowym z udziałem zwierzyny dziko żyjącej doszło na odcinku drogi oznaczonym znakiem A-18b na jakiekolwiek odszkodowanie w zasadzie nie mamy szans chyba, że jak to zostało wspomniane na wstępie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami polisy AutoCasco i NNW.

Odpowiedzi udzielił: mł. asp. Robert Łysakowski, asystenta Wydziału Ruchu Drogowego

Komendy Miejskiej Policji w Lublinie