Legislacja

Idea szybkich sądów sprawdza się – mówi minister

20 kwietnia 2007

Przyszedł też czas na pierwsze podsumowanie pracy sądów 24-godzinnych. - Idea szybkich sądów się sprawdziła - zapewniał na konferencji prasowej wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże. Podsumowując pierwszych 18 dni działania tych sądów, podał, że w tym czasie postawiono przed nimi 4,3 tys. osób. Jego zdaniem oznacza to, że rocznie można by było załatwić około 85 tys. spraw (czyli 20 proc. wszystkich). - A to byłby już sukces -oceniał. Zaprzeczył też, by szybkie sądy kosztowały więcej niż postępowania przed zwykłymi sądami w innym trybie. - W każdym innym postępowaniu musi być prowadzone postępowanie przygotowawcze, musi być wniesiony akt oskarżenia, trzeba go doręczyć, wyznaczyć rozprawę, często nie jedną, itd. - wymieniał Kryże. I dodał, że choćby z tych powodów tryb przyspieszony, pozbawiony tych wszystkich formalności, nie może być droższy. Mówiąc o kosztach obrony z urzędu, podkreślał, że to nie państwo, lecz skazany za nią płaci. Wyjątek od tej zasady to sytuacja, w której wobec oskarżonego stosuje się tzw. prawo ubogich, ale to zdarza się podobno sporadycznie. Chwalono też logistykę, która w szybkim postępowaniu -zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości - się sprawdziła. Ponad 30 proc. spraw w tym trybie załatwiono po zwykłych godzinach urzędowania sądów, a więc na dyżurach. Ma to być potwierdzeniem zasadności ich wprowadzenia. W ekspresowym tempie nie zapadł żaden wyrok uniewinniający, a 95 proc. skazanych usłyszało szybkie wyroki (5 proc. spraw albo wróciło do prokuratury, albo będzie rozpoznanych winnym trybie). Kryże zaprzeczał także, że tryb przyspieszony jest stosowany jedynie w sprawach pijanych kierowców. Wymieniał też inne kategorie: przestępstwa przeciwko funkcjonariuszom, narkotykowe, przeciwko wiarygodności dokumentów, przeciwko rodzinie. Jedyne, co martwi MS, to nierównomierna aktywność policji. Na przykład w Warszawie szybkie sprawy to zaledwie połowa tych, jakie rozstrzygnięto we Wrocławiu czy Poznaniu.

Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa zmianę kontrowersyjnego przepisu zmuszającego oskarżonych przed sądami 24-godzinnymi do korzystania z pomocy adwokata, za którego później sami muszą zapłacić. Taki zamiar w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ujawnił wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże. Wpływ na to ma niewątpliwie presja środowiska sędziowskiego, które coraz głośniej krytykuje działające od sześciu tygodni sądy 24-godzinne.