News tygodnia

Sebastian Wróbel. Cel czy kompromis?

28 października 2026

Sebastian Wróbel. Cel czy kompromis?
Sebastian Wróbel, były egzaminator, a obecnie wykładowca w Ośrodku Szkolenia Kierowców „ Łukasz I Marek” we Wrocławiu (fot. ze zbiorów Autora)

- Bardzo nie podoba mi się spostrzeżenie, żeby uczyć kursantów nie pod kątem egzaminu państwowego, tylko pod kątem dobrej jazdy. Nie wiem dlaczego jedno wyklucza drugie. Moim zdaniem nie wyklucza - czytamy w korespondencji skierowanej do redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS. Jak swoje stanowisko uzasadnia Autor wypowiedzi - Sebastian Wróbel, były egzaminator, obecnie wykładowca w osk? Zachęcamy do lektury.

Nauka dobrej jazdy i przygotowanie do egzaminu państwowego nie wykluczają się - przeciwnie, powinny się wzajemnie uzupełniać. Problem zaczyna się wtedy, gdy stawia się te dwa cele w opozycji, jakby przygotowanie do egzaminu oznaczało rezygnację z kształtowania dobrego kierowcy. Szczególnie ważne jest to, że egzamin państwowy nie polega już wyłącznie na ogólnym sprawdzeniu, czy ktoś potrafi poruszać się samochodem. Kursant musi opanować konkretne zadania egzaminacyjne, znać kryteria ich wykonania i umieć realizować je poprawnie, pod presją czasu i w obecności egzaminatora. Nie do końca rozumiem przeciwstawianie nauki jazdy pod kątem egzaminu państwowego nauce dobrej, bezpiecznej i świadomej jazdy. Nie widzę między tymi celami sprzeczności. Uważam, że można, a nawet należy, realizować je równolegle.

Dobry instruktor powinien nie tylko przygotować kursanta do samodzielnego i bezpiecznego poruszania się po drogach, ale również nauczyć go prawidłowego wykonywania zadań egzaminacyjnych. To są kompetencje, które powinny się uzupełniać, a nie wzajemnie wykluczać.

Nie chodzi więc o to, żeby uczyć wyłącznie pod egzamin, ale też nie o to, żeby egzamin ignorować w imię nauki dobrej jazdy. Chodzi o to, żeby przygotowywać kursanta tak, aby był dobrym kierowcą i jednocześnie potrafił zdać egzamin państwowy. Właśnie na tym polega kompleksowe i odpowiedzialne szkolenie.

Dodałbym jeszcze jeden istotny argument: jeżeli kursant nie zostanie odpowiednio przygotowany do egzaminu, to nawet dobre umiejętności jazdy mogą nie wystarczyć do uzyskania wyniku pozytywnego. A kolejne niezdane egzaminy oznaczają dodatkowy stres, koszty i często utrwalanie złych nawyków wynikających z presji egzaminacyjnej.

Dlatego zamiast mówić: „uczmy jeździć, a nie zdawać egzamin”, rozsądniej byłoby powiedzieć: „uczmy jeździć tak dobrze, żeby kursant potrafił bezpiecznie poruszać się po drogach i był właściwie przygotowany do wymagań egzaminu państwowego”. To nie jest kompromis między jakością a skutecznością szkolenia. To jest właśnie cel dobrego szkolenia.

Sebastian Wróbel, były egzaminator, a obecnie wykładowca w OSK „ Łukasz I Marek” we Wrocławiu