News tygodnia

30 lat Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA (wywiad)

21 września 2026

30 lat Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA (wywiad)
Janusz Badura, właściciel Szkoły Nauki Jazdy Kierowca w Gorzowie Wielkopolskim (fot. ze zbiorów Autora)

30 lat Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA

Zgrana załoga, wyniki w szkoleniu i profesjonalizm…

Rozmowa z Januszem Badurą, właścicielem Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA w Gorzowie Wielkopolskim

- Można powiedzieć: piękny wiek. 30 lat minęło od momentu powstania Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA. Wrócimy do początków? Do tego, skąd się wziął pomysł i idea, żeby zająć się właśnie tą branżą?

- Motoryzacja jest tematem, który zawsze mnie interesował. Prawo jazdy kategorii B uzyskałem w wieku 17 lat. Niestety, mój instruktor był człowiekiem bez pasji, u którego zamiast uczyć się jazdy samochodem, byłem niczym taksówkarz wożący swojego instruktora na obiad, po żonę do pracy lub na zakupy. To wszystko spowodowało, że postanowiłem to zmienić, pokazać inne podejście do tego zawodu i być prawdziwym instruktorem z misją nauczyciela nauki jazdy.

- Bardziej chciał Pan zrealizować pewien rodzaj marzenia czy raczej chodziło o biznes?

- Moja pasja do szkolenia kierowców nie była przeszkodą do stworzenia własnej szkoły nauki jazdy. Początkowo była to firma jednoosobowa, która szybko przerodziła się w zgrany zespół fachowców. Ja byłem zarówno szefem, jak i kolegą dla swoich pracowników.

- I jaki z Pańskiej perspektywy jest ten bilans po 30 latach? Co uznaje Pan za sukces?

- Z perspektywy 30 lat istnienia Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA można pokusić się o krótkie podsumowanie mojej działalności. Sam fakt bycia na rynku przez 30 lat jest dla mnie sukcesem. Zgrana załoga, wyniki w szkoleniu i profesjonalizm całego zespołu to dodatkowe czynniki potwierdzające odniesiony sukces. Muszę również wspomnieć o historii budynku przy ulicy Kosynierów Gdyńskich 78 w Gorzowie Wielkopolskim. Po II wojnie światowej, od 1945 do 2016 roku, pod tym adresem siedzibę miał Polski Związek Motorowy. W roku 2016 PZM całkowicie zakończył szkolenie w Gorzowie Wielkopolskim. W tym samym roku nabyłem budynek od PZM i stałem się jego nowym właścicielem. Budynek przeszedł kapitalny remont i od tego momentu stał się on siedzibą prowadzonej przeze mnie Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA. Przywrócenie do życia i kontynuowanie tradycji szkoleniowych w tym historycznym miejscu jest niewątpliwie moim sukcesem.

- Skoro o sukcesach, to nie zapominamy też o porażkach? Zdarzały się? Czego dotyczyły?

- Oczywiście, że nie zawsze było tylko „różowo”. Przez te wszystkie lata nabierałem doświadczenia zarówno w szkoleniu kierowców, jak i w prowadzeniu firmy. Na przestrzeni tych lat zdarzały się zarówno problemy kadrowe, jak i zawirowania z flotą.

- Wciąż jest Pan czynnym instruktorem. Jakie metody w swojej pracy Pan stosuje? Jak się powinno szkolić przyszłych kierowców i tych, którzy już są praktykami?

- Tak, wciąż jestem czynnym instruktorem. To już 43 lata i można powiedzieć, że dalej mam dużo energii i pomysłów na lepsze szkolenie. Teoria jest bardzo ważna, ale tak naprawdę najważniejszy jest instruktor praktyczny, który spędza wiele godzin z kursantem i to od niego zależy, jak ukształtuje swojego ucznia, czy przekaże to, co w jeździe samochodem jest najważniejsze, czyli fundament, podstawy, które pozwolą kursantowi, a później kierowcy zachować się właściwie w każdej sytuacji na drodze. Co do kierowców, którzy już uczestniczą w ruchu drogowym, to ewentualne doszkalanie zależy od wielu rzeczy, takich jak posiadane już umiejętności, cel doszkalania. Inaczej szkoli się osobę przygotowującą się do egzaminu, a inaczej osobę posiadającą już prawo jazdy.

- I jeszcze może naiwnie brzmiące, ale ważne pytanie: jak Pan definiuje cel swojej pracy? Kursant ma zdać egzamin, jeździć bezpiecznie, należy go wychować…?

- Z punktu widzenia instruktora, moim głównym celem jest nauczenie kursanta bezpiecznej jazdy z oczywistym zwróceniem uwagi na zasady egzaminowania. Osiągnięcie pierwszego celu otwiera drogę do osiągnięcia kolejnego celu, czyli zdania egzaminu i uzyskania uprawnień do kierowania pojazdem. Ja jako instruktor mogę próbować ukształtować przyszłego kierowcę, natomiast sprawa wychowania kursanta leży w rękach jego opiekunów.

- Jakie ma Pan doświadczenia w pracy z kolegami-instruktorami czy też Pańskimi pracownikami? To już inne pokolenie. Czy lepsze, bardziej skuteczne?

- W zespole ośrodka są instruktorzy z różnych pokoleń. Moim zadaniem jako szefa firmy jest szeroko pojęta współpraca z pracownikami. Skuteczność ma dwa kierunki. Dla mnie jako instruktora skutecznie znaczy bezpiecznie, dla kursanta skutecznie znaczy zdać egzamin za pierwszym razem. Moi instruktorzy, młodsi, jak i starsi, osiągają podobne wyniki nauczania. Trudno w tym względzie wskazać, która grupa jest skuteczniejsza. Należy przy tym zaznaczyć, że szkolimy osoby w różnym wieku i z różnymi predyspozycjami do kierowania samochodem. To właśnie te czynniki stanowią o skuteczności.

- W takim razie – czego należy wymagać od kadry instruktorskiej, jak ją szkolić i wspierać?

- W trakcie 30 lat istnienia firmy współpracowałem z wieloma instruktorami. Od instruktorów wymagam dużego zaangażowania w wykonywaną pracę, ale zarazem służę im zawsze wsparciem, pomocą i dobrą radą. Organizuję spotkania, w których omawiamy sprawy bieżące, zmiany w przepisach oraz różne sytuacje drogowe. Wymieniamy się doświadczeniami.

- A co jest Pańskim zdaniem potwierdzeniem kompetencji szkoleniowca? Statystyki, tzw. dobra zdawalność?

- W moim odczuciu kompetentny instruktor to taki, który potrafi przygotować do samodzielnej jazdy każdego kursanta, niezależnie od wieku i predyspozycji do kierowania samochodem. Statystyki żyją swoim życiem i nie do końca odzwierciedlają kompetencje instruktora. Moje doświadczenie wskazuje jednoznacznie, że pomimo iż wszystkich kursantów przygotowuję na sto procent, to jeden zdaje za pierwszym razem, a inny za drugim, albo trzecim.

- W czym widzi Pan różnicę między współczesnymi kandydatami na kierowcę i tymi sprzed 30 lat? Jak się porozumieć z dzisiejszą młodzieżą?

- Wbrew pozorom, kursanci sprzed 30 lat i teraźniejsi mają dokładnie ten sam cel - zdać egzamin i uzyskać prawo jazdy. Tak samo kiedyś, jak i dziś są osoby mające „dryg” do prowadzenia pojazdu, jak i osoby wymagające dłuższego szkolenia. Jak wspomniałem już wcześniej, instruktor ma pomysł na każdego kursanta i to od niego i jego przygotowania zawodowego zależy dobra współpraca i  kontakt z uczniem. I to się nie zmieniło w ciągu tych 30 lat mojej pracy.

- Proszę przyjąć gratulacje w związku z Jubileuszem 30-lecia. Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów Panu i całej załodze Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA.

- Dziękuję za poświęcony czas i ciekawą rozmowę oraz za życzenia w swoim imieniu i całego zespołu Szkoły Nauki Jazdy KIEROWCA.

Rozmawiała Bożenna Chlabicz