News tygodnia

35 lat minęło jak jeden dzień (wywiad)

20 października 2026

35 lat minęło jak jeden dzień (wywiad)
Krzysztof Szymański, założyciel i współwłaściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców „AUTO-BIS” w Tomaszowie Mazowieckim, b. prezes Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów Regionu Piotrkowskiego, Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców (fot. PRAWO DROGOWE@NEWS/archiwum) [kliknij]

Rozmowa z Krzysztofem Szymańskim, założycielem i współwłaścicielem Ośrodka Szkolenia Kierowców „AUTO-BIS” w Tomaszowie Mazowieckim, b. prezesem Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów Regionu Piotrkowskiego, Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.

Bożenna Chlabicz: Zacznę od gratulacji i słów uznania. A okazja jest nie byle jaka - 35. rocznica powstania Ośrodka Szkolenia Kierowców „AUTO-BIS”, którego jest Pan Twórcą i Szefem. Wróćmy do tamtych lat. Skąd sam pomysł, jakie nadzieje wiązał Pan otwierając ten, jak by nie było, biznes?

Krzysztof Szymański: Dziękuję za gratulacje i słowa uznania. W dziecięcych latach ojciec zwrócił uwagę na moje zainteresowanie samochodami i uznał, że muszę się edukować w tej dziedzinie. Udało się zaliczyć egzaminy z języka polskiego i matematyki (pisemne i ustne) i rozpocząć naukę w trzyletniej Zasadniczej Szkole Samochodowej w Tomaszowie Maz. W 1977 r. uzyskałem dyplom Technik Samochodowy i zdałem maturę. W 1980 r. zaczęła się moja przygoda z nauką jazdy w Ośrodku Szkolenia LOK w Tomaszowie Maz. na umowę zlecenie. W 1982 r. rozpocząłem pracę w Urzędzie Wojewódzkim w Piotrkowie Tryb. Związek z branżą nie ustawał. Swoją pasję realizowałem w roli egzaminatora. Miałem bieżący kontakt ze szkoleniem i egzaminowaniem. Dziadek w okresie międzywojennym budował domy z drewna, ojciec prowadził gospodarstwo rolne. Tradycja pracy w systemie kapitalistycznym była zakorzeniona w rodzinie. Stąd moja potrzeba pracy „na swoim”. W 1991 roku miałem już 11-letnie doświadczenie w branży i rozpocząłem swoją działalność gospodarczą. Otwierając OSK, chciałem przede wszystkim realizować swoją pasję. Może trudno w to uwierzyć, ale nigdy aspektu biznesu nie stawiałem na pierwszym miejscu.

Bożenna Chlabicz: W którym momencie stwierdził Pan, że to jest strzał w dziesiątkę?

Krzysztof Szymański: Zorganizowałem ośrodek w pełni wyposażony: sala wykładowa, biuro, plac manewrowy, dwa nowe pojazdy Fiat 126p, motocykl WSK. Od 1989 roku następowały korzystne zmiany. W 1991 r. mogłem bez problemów zakupić nowe „maluchy”. Zatrudniłem dobrą kadrę nauczającą. Od 1 stycznia 1991 roku zaczęły funkcjonować Wojewódzkie Ośrodki Egzaminowania. Nasi klienci chcieli zdać egzamin jeszcze w ośrodku szkolenia, dlatego w ciągu niespełna czterech miesięcy przeszkoliliśmy103 osoby. Następne lata: 1992 - 340 osób, 1993 - 472 osoby, 1994 - 640 osób. W 1995 roku można było powiedzieć, że decyzja była dobra.

Bożenna Chlabicz: Można sądzić, że prowadzenie OSK, praca, głównie z młodzieżą, daje satysfakcję. Czy tak jest w istocie? Z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

Krzysztof Szymański: Prawo jazdy w latach dziewięćdziesiątych minionego wieku dla wielu było marzeniem. Zaliczony egzamin ogromną radością. Ludzie darzyli szacunkiem dobrych wykładowców i instruktorów. Dzisiaj też tak jest. Dobrych cenią. I trzeba się starać być dobrym. Praca z młodzieżą daje ogromną satysfakcję, ale wymaga cierpliwości, spokoju i w nauczaniu praktycznym nieograniczonego czasu. Czasem trzeba bezinteresownie poświęcić swój czas i odpowiedzieć na pytania, które zadają w związku z wątpliwościami co do realizacji danego zadania. Najbardziej jestem zadowolony, jeżeli młody człowiek uwierzy w to co mówię, zacznie się stosować do moich wskazówek i jest przekonany, że są słuszne. Obecnie, z uwagi na nieograniczony dostęp do informacji, młodzież ma dużo wątpliwości nawet do zagadnień dobrze udokumentowanych. Najwięcej radości sprawia mi informacja, że egzamin jest zdany za pierwszym razem.

Bożenna Chlabicz: Co w pracy instruktora nauki jazdy, szkoleniowca, jest największym wyzwaniem dziś, a co było trzy dekady temu? Mało kto ma tak duże doświadczenie, potrafi ocenić skuteczność stosowanych metod nauczania. Proszę się podzielić z Czytelnikami „PRAWA DROGOWEGO@NEWS” swoją wiedzą.

Krzysztof Szymański: Pojazd to urządzenie techniczne. Rozwój myśli technicznej spowodował, że dzisiejsze pojazdy są przyjazne człowiekowi, delikatne i estetyczne. Trzeba umieć z tych pojazdów rozsądnie korzystać i trzeba o nie dbać. Dzisiejszy kandydat na kierowcę najczęściej z tą techniką nie miał do czynienia i mało o niej wie. Nie ma za wiele czasu, żeby się z tymi zagadnieniami zapoznać. Celem najważniejszym jest uzyskanie prawa jazdy w krótkim czasie i najmniejszym kosztem. Dzisiejszy instruktor musi dużo pracować nad tym, żeby ta jazda była bezpieczna i przyjazna dla uczestników ruchu i pojazdu. Tzn. dokładnie zamknąć drzwi, spokojnie przygotować się do jazdy, łagodnie ruszyć, delikatnie zmieniać biegi, rozsądnie zmniejszać prędkość, parkować równolegle do krawężnika, nie wjeżdżać na krawężniki, trawniki. Jan Zasel, autor książek dla uczestników kursu, zasłużony dla ruchu drogowego, posługiwał się pojęciem „taktyka jazdy”. Stosowanie właściwej taktyki jazdy nastąpi wtedy, kiedy instruktor tego nauczy. A z tej taktyki wynika przemyślana i bezpieczna jazda - jazda przewidywalna, która wymaga koncentracji i myślenia.

Bożenna Chlabicz: Jubileusz to także okazja do pochwalenia się. W przypadku OSK jest oczywiste, że trzeba wspomnieć o poziomie zdawalności Waszych podopiecznych, o ich poczuciu odpowiedzialności za innych i bezpiecznej jeździe. Panu i całemu Zespołowi chyba udaje się pod tym względem osiągać dobre wyniki?

Krzysztof Szymański: W piotrkowskim WORD-zie średnia zdawalność na kat „B” za rok 2025 wynosiła 22,58% Każdego roku podczas warsztatów dla instruktorów wykładowca Grzegorz Tomczyk w oparciu o dane z organu nadzoru opracowuje szczegółową analizę wyników naszego ośrodka. Wyniki te są wyraźnie wyższe od strony WORD-u. Podkreślam, że wykładowca sporządza tę analizę nieodpłatnie. Jest to praca, która wymaga dużo czasu i samozaparcia. Dla naszej kadry to bardzo cenne opracowanie. Dwóch instruktorów podstawiających samochody na egzamin (TOYOTA YARIS) prowadzi szczegółową statystykę i zdawalność w bieżącym roku osiąga 41-42%. Osobiście szkolę na kat. AM i A!, zdawalność za pierwszym razem 42%. Z 18 osób, które podeszły do egzaminu, 16 ma prawo jazdy, egzamin poprawkowy zdawany z reguły za drugim razem. 4 osoby z tegorocznego naboru mają wyznaczone egzaminy. W tym roku to dla nich jedyna szansa bo kończy się okres egzaminowania na kat AM i A1. Istotne dla kandydata jest uzyskanie prawa jazdy. Zdecydowana część poprawkowiczów nie zalicza egzaminu na placu (niezapięty kask, niesprawdzony łańcuch, nieosiągnięcie wymaganej prędkości).

Bożenna Chlabicz: Nie pracuje Pan sam, zna Pan wielu instruktorów i wykładowców. Jakie cechy ma taki naprawdę dobry szkoleniowiec?

Krzysztof Szymański: Kadra jest dla mnie najważniejsza. Staram się być wyrozumiały dla moich pracowników. Mogę śmiało stwierdzić, że mam stałą kadrę. Przykładowo: instruktor Adam Kaczmarek pracuje od 1994 r., p. Ania w biurze 26 lat. Dobry szkoleniowiec musi przede wszystkim mieć wysokie kwalifikacje. W zasobach mojej kadry trzech instruktorów ma ukończone podyplomowe studia o specjalności bezpieczeństwo ruchu drogowego. Oprócz kwalifikacji instruktor musi być spokojny, cierpliwy, wyrozumiały, pracowity i uczciwy.

Bożenna Chlabicz: To, że od lat prowadzi Pan duże OSK, to jedno. Drugie, to Pańska aktywność w organizacjach branżowych. Był Pan prezesem Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów Regionu Piotrkowskiego, Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców. Jak Pan to godził z własnym biznesem? Dlaczego te społeczne działania uważa Pan za ważne?

Krzysztof Szymański: Mój ojciec, rocznik 1912, był aktywny społecznie. W 1928 roku ukończył 7. klasę szkoły powszechnej. Zdolny, oczytany, patrzący realnie na świat. Małżonka Bogumiła lubi pomagać ludziom, stąd nie przeszkadza jej, że ja poświęcam czas na cele społeczne. Nie tylko nie przeszkadza, ale również wspomaga. W latach dziewięćdziesiątych minionego wieku w regionie piotrkowskim stworzył się zespół aktywnych ludzi. Przeważnie byli to właściciele OSK. Wspomnę tutaj Józka Kowalskiego, Andrzeja Guszkowskiego, Janusz Kuśmierka. Potem mocno włączył się w nasze działania Zbyszek Hyży, bardzo oddany i aktywny do dzisiejszego dnia. Wymienieni to koledzy z Bełchatowa, ja mieszkam w Tomaszowie Maz. ale współpraca była dobra i owocna. Pomagał nam w tym Wieńczysław Niewieczerzał - właściciel WOE, a później dyrektor. Wszystkie nasze inicjatywy akceptował i wspierał je w realizacji. Załączam kilka zdjęć z dawnych czasów. Działalność społeczna jest niezbędna do funkcjonowania państwa. Wspiera rozwój i tworzy dobrą atmosferę, w której ludzie mogą się bezinteresownie wspierać i rozwijać. Dla tej działalności potrzebny jest czas, który trzeba wygospodarować. Rozmawiam często z moim następcą w PIGOSK, Michałem Szypurą. Wiem, że w październiku ma 5 dni wyjazdowych związanych z pełnieniem tej funkcji. W dzisiejszych realiach czasu nam wyraźnie brakuje. Kierowca nie ma czasu zatrzymać się przed sygnalizatorem, zastosować się do znaku „STOP”, ustąpić pierwszeństwa pieszemu, upewnić się, czy nie nadjeżdża pociąg, bo ciągle się spieszy. Żeby lepiej żyć, musimy trochę zwolnić i część naszego życia poświęcić dla innych.

Bożenna Chlabicz: Chciałam naszą rozmowę zakończyć optymistycznie, ale może lepiej będzie - racjonalnie. Co Pan sądzi o proponowanych zmianach w przepisach dotyczących szkolenia i egzaminowania kierowców? I czego naprawdę potrzebuje branża?

Krzysztof Szymański: Jako doświadczeni przedsiębiorcy patrzymy w przyszłość z optymizmem, którego nie może zabraknąć. Zmiany zawarte w projekcie nowelizacji Ustawy o kierujących pojazdami (UD 402) uważam za pozytywne. Jako PIGOSK uczestniczymy aktywnie w procesie legislacji wskazanego projektu. Przesyłamy materiały do ministerstwa wskazując uwagi i propozycje zmian w oparciu o znajomość branży i nasze doświadczenie. Współpracujemy w tych działaniach z bratnimi organizacjami - PFSSK i OIGOSK. Wczoraj odbyliśmy dwugodzinne posiedzenie przedstawicieli tych organizacji i uzgodniliśmy wspólne uwagi do projektu. Branża potrzebuje kadry nauczającej. Szczególne braki występują w kategoriach C, C+E i D. Zmiany w tym zakresie są również ujęte w projekcie. Zmiany w prawie są istotne, ale nie najważniejsze. W naszej profesji najważniejszy jest młody człowiek. Naszym zdaniem jako fachowców w zakresie ruchu drogowego jest solidne przeszkolenie, przyjazne przeegzaminowanie, a za naruszenie przepisów ruchu drogowego zastosowanie rozsądnej kary. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia z wrażliwymi, niedoświadczonymi młodymi ludźmi. W pierwszym etapie samodzielnej jazdy bardzo ważną rolę w kształtowaniu młodego kierowcy powinni odgrywać rodzice, którzy z reguły są już doświadczonymi kierowcami.

Bożenna Chlabicz: Dziękuję za rozmowę. Gratuluję tych 35. lat osiągnięć i życzę kolejnych równie udanych.

Rozmawiała Bożenna Chlabicz, prezes Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym

Warszawa, 20.10.2026 r.