Po pijanemu uczyli się jeździć - Policjanci próbowali zatrzymać do kontroli drogowej opla. Kierowca auta zaczął uciekać. Po krótkim pościgu został zatrzymany. Okazało się, że 24-letnia kobieta, która prowadziła samochód, była pijana i nie miała prawa jazdy. W dodatku na miejscu pasażera siedział nietrzeźwy mężczyzna, który jak twierdził uczył ją jeździć. Kobiecie grozi kara do 2 lat więzienia, a jej znajomemu grzywna do 5 tys. zł. Policjanci z Pińczowa chwilę po północy zauważyli samochód jadący w stronę miasta, który wzbudził ich zainteresowanie. Mundurowi postanowili skontrolować auto, dając kierowcy sygnał do zatrzymania się. Ten zignorował ich polecenie i ruszył dalej z piskiem opon. Po krótkim pościgu policjanci zatrzymali uciekającego opla. Okazało się, że za kierownicą samochodu siedziała nietrzeźwa 24-letnia kobieta. Miała ona ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Kobieta zapytana o prawo jazdy stwierdziła, że dopiero uczy się, jak zostać kierową. Miejsce pasażera zajmował 35-letni właściciel samochodu, który dawał jej pierwsze wskazówki, jak stać się dobrym kierowcą. Mężczyzna miał również ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Teraz oboje odpowiedzą przed sądem. Kobiecie za jazdę po pijanemu grozi nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Z pewnością będzie również miała poważne problemy z uzyskaniem uprawnień do kierowania pojazdami mechanicznymi. Jej 35–letni znajomy również nie uniknie kary. Za udostępnienie samochodu osobie nietrzeźwej, bez uprawnień grozi mu nawet do 5000 złotych kary grzywny.
Tragiczna przejażdżka motorem - Paweł K. chciał na motorze przewieźć swojego kolegę. Miał dwa promile. W efekcie spowodował wypadek, w którym jego znajomy zginął. Do tragedii doszło w kwietniową noc. 20-letni Paweł K., w przeszłości już karany za jazdę po pijanemu i bez prawa jazdy, z kolegą jechał motorem. Na ul. Radzymińskiej w Białymstoku przy nadmiernej prędkości stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Pasażer wypadł z siedzenia, sunął po ziemi, aż głową uderzył w betonowy słup oświetleniowy. Nie miał na głowie kasku. Po 10 dniach w szpitalu zmarł. Paweł K. uciekł z miejsca wypadku. Kiedy lekarze udzielali pomocy rannemu, w oddali zauważyli przyglądającego się im mężczyznę z motocyklem. Policjanci go zatrzymali. Stwierdzili, że 20-latek ma dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Prokuratura oskarżyła go o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu. Paweł K. nie przyznał się do winy. Twierdzi, że tego dnia był mocno pijany i prawdopodobnie ktoś go pobił. Jak dodaje, gdyby spowodował wypadek, to by pewnie go pamiętał. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Białymstoku. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat więzienia i dożywotni zakaz kierowania wszelkimi pojazdami.
Pijany kierowca staranował "elkę". Są ranni - Na oczach patrolu drogówki pijany kierowca z Ukrainy staranował samochód nauki jazdy. Instruktor i dwoje kursantów zostało rannych. W środę częstochowska drogówka kontrolowała w mieście taksówki i naukę jazdy. Ok. godz. 17 policyjny patrol jechał ul. Jesienną za nissanem micrą z literą "L". Nieoczekiwanie na zakręcie, który we wtorkowej "Gazecie" opisaliśmy jako "zakręt bermudzki", jadący z naprzeciwka volkswagen zjechał na lewy pas i uderzył czołowo w "elkę". Trzy osoby zostały ranne - dwie niegroźnie, jednak kursantka ma m.in. poranioną twarz i krwotok śródmózgowy. Sprawca wypadku, 30-letni Ukrainiec, miał w wydychanym powietrzu 2,5 promila alkoholu. W jego aucie policjanci znaleźli 320 paczek papierosów bez akcyzy i kilka butelek z nielegalnym spirytusem. Ukrainiec został zatrzymany. Po wytrzeźwieniu prokurator postawi mu zarzuty.
Kierowca autobusu z 2,6 promila - Wiózł ludzi. Nie zatrzymał się do kontroli. Miał ponad 2,6 promila alkoholu. Pijanego kierowcę autobusu zatrzymali policjanci z Sokółki. W nocy mężczyzna trzeźwiał w policyjnej izbie zatrzymań. Jego pojazd został przekazany właścicielowi firmy przewozowej. Późnym wieczorem dyżurny w Sokółce otrzymał telefoniczny sygnał, że z Białegostoku do Sokółki jedzie autobus, którego kierowca najprawdopodobniej jest pijany. Policjanci natychmiast ruszyli we wskazanym kierunku. Podejrzane auto zauważyli na rogatkach miasta. Kierowca nie zareagował na sygnały policjantów nakazujące mu zatrzymanie się. Funkcjonariusze ruszyli w pościg za zmierzającym w kierunku centrum autobusem. Ten zatrzymał się dopiero kilkaset metrów dalej na jednym z przystanków. 51-letni kierowca był pijany. Urządzenie wykazało ponad 2,6 promila alkoholu. Na szczęście w wyniku jego nieodpowiedzialnej jazdy nie ucierpiał żaden z 5 podróżujących autobusem pasażerów. Kierowca minioną noc spędził trzeźwiejąc w policyjnej izbie zatrzymań. Białostoczanin z pewnością straci teraz prawo jazdy a o innych konsekwencjach jakie czekają go za wczorajsze “wyczyny” zadecyduje teraz sąd. W tym roku policjanci na drogach naszego województwa zatrzymali już blisko 5300 kierowców, którzy zdecydowali się na jazdę pod wpływem alkoholu. W tym samym okresie nietrzeźwi kierowcy spowodowali ponad 100 wypadków drogowych.