Czy wrócą? Decyzja jest. Zdecydowanie bezsprzecznym jest także fakt, iż już nie są owinięte czarną folią, jak to miało miejsce dotychczas. Znacząca jest wypowiedź w tej sprawie opublikowana w ostatnich dniach: - Warszawskie fotoradary, które przejęliśmy od Warszawskiej Straży Miejskiej, na razie nie robią zdjęć. Czeka nas żmudny proces testowania, sprawdzania, ponownego uruchamiania i integracji z naszym systemem - mówił w rozmowie z moto.pl Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. - Chcielibyśmy, aby proces ten zakończył się pod koniec marca, ale mając na uwadze nasze doświadczenia (CANARD zarządza 400 fotoradarami w Polsce - red.), dajemy sobie margines błędu. Jeśli jednak nie napotkamy żadnych niezależnych od nas przeszkód, do końca pierwszego kwartału tego roku warszawskie fotoradary znów będą działać. Oczywiście kierowcy zostaną o tym poinformowani przed faktem - dodał.
Jak się dowiadujemy z wypowiedzi nowego szefa CANARD-u, Marka Konkolewskiego udzielonej dziennikarzowi Radia ESKA, pod koniec grudnia Główny Inspektorat Transportu Drogowego i miasto stołeczne Warszawa podpisały umowę użyczenia ITD fotoradarów należących do władz samorządowych. - Umowa dotyczy użyczenia, wstępnie na okres 3 lat, łącznie 27 konstrukcji wsporczych (masztów) oraz 24 urządzeń rejestrujących, które do końca 2015 r. były wykorzystywane przez stołeczną Straż Miejską.
Kierowcy mówią, że fotoradary robią im zdjęcia – co oznacza, iż zapowiedziane testy trwają. Tymczasem pamiętajmy, iż przed fotoradarem musi znać równocześnie znak D-51 „Automatyczna kontrola prędkości” - i tu mandat już może być wystawiony.
Według danych warszawskiego ratusza w latach 2012-15 rocznie na stołecznych ulicach ginęło ok. 60 osób, podczas gdy w poprzednich latach – ok. 100. Urzędnicy wskazują m.in., że na wybranych skrzyżowaniach, na których zamontowano fotoradary, nie było w tym czasie żadnego wypadku śmiertelnego, a liczba wykroczeń polegających na wjeździe na skrzyżowanie przy czerwonym świetle, znacząco spadła.