Przegląd prasy

ICE – hasło, pod jakim mamy zapisany numer najbliższej osoby

2 grudnia 2007

ICE – właśnie pod takim hasłem coraz więcej Polaków zapisuje w komórce numer osoby, do której ratownicy powinni zadzwonić w razie wypadku. Dzięki temu lekarze mogą udzielić szybkiej pomocy poszkodowanemu – przypomina “Auto Firmowe on-line”. In Case of Emergency (w nagłym wypadku), w skrócie ICE – to hasło, pod jakim powinniśmy zapisać w komórce numer najbliższej osoby. Takiej, która zna naszą grupę krwi, wie, jakie przyjmujemy leki i czy w przeszłości mieliśmy kłopoty ze zdrowiem, a jeśli tak, to jakie to były kłopoty. Dzięki temu, kiedy ulegniemy wypadkowi, ratownicy nie będą musieli niczego się domyślać i skupią się tylko na udzielaniu pomocy. Dodatkowym plusem tego skrótu jest to, że jest on znany ratownikom niemal na całym świecie. Pomysł ICE powstał w 2005 roku. Robert Brotchie z East Anglian Ambulance Service zaproponował, by tego typu kontakt zapisywać w pamięci aparatu pod takim właśnie hasłem. Ma on umożliwić ratownikom możliwość połączenia telefonicznego z najbliższymi ofiar wypadków, by zweryfikować tożsamość, uzyskać niezbędne informacje dotyczące stanu zdrowia, przebytych chorób czy zażywanych leków. Ta inicjatywa rozprzestrzenia się powoli na cały świat. W USA akcja jest popierana przez departament zdrowia, są też przygotowane specjalne naklejki na telefon informujące, że w aparacie zapisany jest kontakt ICE. - Idea jest jak najbardziej słuszna, pod warunkiem jej upowszechnienia. Tyle że raczej nie dla ratowników, którzy jako pierwsi udzielają pomocy na miejscu wypadku, bo oni po prostu nie mają czasu na poszukiwanie komórki człowieka, któremu mają ratować życie. Bardziej przydatne byłoby to na oddziałach ratunkowych, w izbach przyjęć, gdy poszkodowanemu już udzielona została pierwsza pomoc, a szpital pragnie szybko zdobyć dalsze informacje – mówi doktor Adam Maciej Pietrzak, specjalista medycyny ratunkowej, który pomysł jak najbardziej popiera. – Pierwszy raz słyszę o numerze ICE – mówi Robert Stachniak, fleet manager w firmie Sklepy Komfort SA. – Ale z tego, co słyszę, to naprawdę niezła sprawa. Często się zdarza, że po wypadku dokumenty kierowcy są porozrzucane w samochodzie bądź w ogóle nie ma ich w aucie, gdyż kierowca nie wziął ich w trasę. Komórka jest zawsze przy boku kierowcy firmowego, bez niej nie może on pracować. Powiem szczerze, że zastanowię się nad wprowadzeniem czegoś takiego w mojej firmie – dodaje. Każdy pomysł, który może choćby w minimalny sposób pomóc w uratowaniu ludzkiego życia, jest godny realizacji – dodaje Adam Maciej Pietrzak. – Idealnie byłoby zaangażować w sprawę operatorów sieci komórkowych, by numer ICE był dostępny nawet bez karty SIM, podobnie jak jest to w przypadku numeru alarmowego 112. Ale do tego daleka droga. Nadzieja w Unii Europejskiej i w tym, że pomysł w Europie będzie się rozwijał tak szybko jak do tej pory. Dobrze należałoby również sformalizować, kto pod numerem ICE będzie dostępny i w jakich przypadkach należy do tej osoby zadzwonić. W przypadku kierowców firmowych, sprawa wydaje się prostsza – numer do centrali firmy lub bezpośredniego przełożonego, który miałby wszelkie informacje bądź mógł je błyskawicznie zdobyć. Ale ICE ma nie tylko zastosowanie w przypadku kierowców – osoby starsze, wymagające opieki, czy małoletnie mające własny telefon z wpisanym numerem ICE to szansa na szybsze podanie właściwych leków w razie konieczności czy powiadomienie opiekuna o zaistniałych wydarzeniach – konkluduje dr Pietrzak.