Przegląd prasy

UTO. Trzeba podzielić przestrzeń oceniają eksperci

8 lipca 2019

UTO. Trzeba podzielić przestrzeń oceniają eksperci
„NICE-MATIN” - 5.7.2019„Comment le succès mondial des trottinettes électriques vire désormais a…” [kliknij]

Elektryczne hulajnogi nazywane fenomenem mobilności niestety jak ocenia Joel Hazan, francuski dyrektor firmy konsultingowej Boston Consulting Grup - Stało się zjawiskiem globalnym od dwóch lat. (…) Najbardziej dalekowzroczni politycy zabraniają im, nie na stałe, ale po prostu na czas, aby wprowadzić je w skuteczny, kontrolowany i zorganizowany sposób oraz w koordynacji z innymi środkami transportu. Są tanie, a co najważniejsze łatwe w użyciu, są potrzebne, lub nawet niezbędne. Ale… już dziś potrzebne są zakazy, pozwolenia czy ograniczenia,

Dynamicznie ułatwiły nasze możliwości komunikacji, równie dynamicznie poszukiwane są rozwiązania problemów, które stwarzają. Pierwotny błąd - jak informują francuskie media - polegał na braku regulacji od samego początku ich zaistnienia w miastach, dziś terroryzują przechodniów, źle zaparkowane - aby nie powiedzieć porzucone - są przeszkodą dla pieszych, i niestety odnotowuje się wzrastającą liczbę wypadków. Francuska minister transportu Elisabeth Borne ocenia, iż mamy do czynienia z „prawem dżungli”. Nic nowego - doświadczamy tego także w polskich miastach. Według szacunków służb miejskich Paryża jest tam około 20 tys. hulajnóg elektrycznych, a co więcej do końca roku ich liczba może być… podwojona. Tak być mogło, jednak władze miejskie postanowiły zahamować tę tendencję i podjęło konkretne działania. A to: w pierwszych dniach czerwca ogłoszono zakaz parkowania tych UTO na chodnikach, zalecono operatorom przystosowania pojazdów do prędkości ograniczonej do 20 km/godz. a w strefach dla pieszych do 8 m/godz. Takie i podobne rozwiązania zastosowano np. w Kalifornii (rok 2017), czy San Francisco - rok 2018, tu wprowadzono także początkowy zakaz używania tych pojazdów - swoisty okres próbny dla operatorów, następnie ograniczono liczbę operatorów; Nowy Jork - obowiązuje zakaz użytkowania do czasu opracowania przepisów; Chicago - czteromiesięczny okres próbny, równocześnie dopuszczono tylko dziesięciu operatorów; Lizbona - wprowadzono zabronione strefy parkowania; Madryt - obowiązek posiadania licencji operatora; Brazylia -użytkowanie dopiero po zdanym egzaminie, Londyn - zabroniono na jezdni i na chodniku, jeżeli użytkownik nie ma licencji, ubezpieczenia, kasku, tablicy rejestracyjnej. I co ważniejsze obowiązujące prawo jest konsekwentnie egzekwowane, Singapur - ograniczenie kontrolowanie prędkości do 10 km/godz., monitorowanie sposobu parkowania, obowiązek rejestracji pojazdów, za nieprzestrzeganie prawa grzywna - 1300 euro lub trzy miesiące więzienia itd.

- Miasta starają się narzucić znacznie surowsze przepisy - ocenia Philippe Crist, doradca Międzynarodowego Forum Transportu OECD. Niestety nie ma wiarygodnych statystyk wypadków, informowała w ubiegłym miesiącu Europejska Rada Bezpieczeństwa z siedzibą w Brukseli.

I wniosek generalny - podobne jak ostatniej debaty zorganizowanej przez Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego - przestrzeń miejska, choć zaplanowana z myślą o samochodach - dziś musi zostać podzielona pomiędzy poruszające się z rożna prędkością: samochody, pieszych, rowerzystów i skutery elektryczne. - Bezpieczeństwo zadziała tylko wtedy, gdy będzie można podzielić przestrzeń - dziennik „Nice Matin” cytuje Hazana. (jm)