Rozmowy

”Jesteś za młoda żeby się na tym znać”. Rozmawiamy z Karoliną Romanowicz, instruktorem nauki jazdy

2 stycznia 2018

”Jesteś za młoda żeby się na tym znać”. Rozmawiamy z Karoliną Romanowicz, instruktorem nauki jazdy
Karolina Romanowicz, instruktor nauki jazdy w OSK „POLDEK” w Gdańsku, z wykształcenia magister inżynier w zakresie inżynierii materiałowej, specjalizacja inżynieria korozyjna, absolwentka Politechniki Gdańskiej, w OSK POLDEK pełni również funkcję kierownika biura oraz kierownika projektów Unii Europejskiej (fot. OSK „POLDEK”)

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Jest Pani najmłodszą/ym instruktorką/em nauki jazdy, z którą/ym redakcja tyg. „PRAWO DROGOWE@NEWS” przeprowadza wywiad. Ta więc na początek proszę o kilka informacji osobistych. Jeżeli można wiek i drogę, która doprowadziła Panią do tego zawodu. Niełatwego zawodu, a dla kobiety chyba wielokrotnie niełatwego?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Mam 28 lat. Droga do zawodu instruktora nie była prosta, głównie dlatego, że środowisko instruktorów nauki jazdy otaczało mnie od dziecka. Z jednej strony, to potem okazało się dużym ułatwieniem, ale z drugiej, permanentne przebywanie wśród L-ek, spowodowało u mnie w pewnym momencie solidny przesyt. Wtedy pomyślałam sobie, że muszę się od tego odciąć. W liceum wybrałam klasę o profilu psychologicznym, później kierunek studiów, który też raczej odbiegał od tematu nauki jazdy - chciałam pracować na stoczni. Wtedy wydawało mi się, że to będzie dobry pomysł, na wodzie nie znajdę w końcu żadnej L-ki. Sytuacja zmieniła się, kiedy w trakcie magisterki przyszłam „na chwilę” pracować w biurze OSK „POLDEK” - brakowało rąk do pracy, miałam odciążyć moją mamę. Niestety - wtedy przemówił „Gen Romanowicza” i tak jak zaczęłam pracę, tak kontynuuję ją nadal, w tym roku minie 5 lat. Oczywiście następstwem było zrobienie kursu instruktorskiego i zdobycie uprawnień instruktora nauki jazdy.

Bycie kobietą instruktorem nigdy nie było proste, widziałam jak w to bardzo męskie środowisko wdrażała się moja mama. Teraz kobiet w tym zawodzie jest coraz więcej, co mnie bardzo cieszy. Prowadzimy kursy kandydatów na instruktorów i tam też obserwuję wzrost zainteresowania wśród kobiet. Głównym problemem, z którym się borykałam nie było to, że jestem kobietą-instruktorem, ale to, że jestem młodą-kobietą instruktorem. Kilka razy zarówno wśród klientów jak i środowiska miałam wrażenie, że jestem odbierana na zasadzie - „jesteś za młoda, żeby się na tym znać”. Mój staż instruktora jest może krótki, ale staż wśród szkoleniowców - to nadal całe moje życie.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Jak sprawdziłam Ośrodek Szkolenia Kierowców „POLDEK” z siedzibą w Gdańsku istnieje - jak to piszecie - nieprzerwanie od 1996 roku. Czyli w 2018 mijają 22. lata działalności. Czy w ośrodku nadal pracują trzy pokolenia instruktorów?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Z przyjemnością mogę powiedzieć, że tak. Nie bez powodu wspominam o „Genie Romanowicza”. Moja rodzina ma to w pisane w DNA- miłość do nauki jazdy, nauczania w tej kwestii. Od dziecka pamiętam tatę montującego L-kę na dachu, rodziców prowadzących szkolenia wychowania komunikacyjnego u mnie w szkole. Przychodząc do dziadków, zawsze do zabawy wybierałam samochody. Dziadek jest instruktorem nauki jazdy od 1966 roku, do tego zajmował się wychowaniem komunikacyjnym, więc tych bodźców wokół mnie było naprawdę sporo.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Czy początkujący instruktor nauki jazdy pracujący z dziadkiem i rodzicami miał łatwiej? Czy może przeciwnie, trzeba było zdawać dodatkowy egzamin - właśnie przed nimi?

Odpowiada Karolina Romanowicz: I łatwiej i trudniej. Łatwiej o tyle, że tematyka szkoleniowa była wokół mnie od zawsze. Słuchałam rozmów o prowadzeniu szkoleń, metodyce nauczania, zmianach w przepisach. Prowadzenie dokumentacji biurowej było mi znane jeszcze przed rozpoczęciem pracy w „POLDKU”, więc jakiś ogólny teoretyczny zarys był już wcześniej w mojej głowie. To była ta łatwa strona, trudniej było zdać egzamin przed rodziną. Pomijając fakt, że w województwie pomorskim, nazwisko „Romanowicz” jest w branży dość znane, więc wszędzie otaczały mnie szepty „a to TA Romanowicz”, co było stresujące już przy egzaminie na prawo jazdy. Czułam ogromne brzemię zdając swój egzamin instruktorski, nie tylko dlatego, że wiedziałam, że będąc z rodziny szkoleniowców otoczenie wymaga ode mnie większej wiedzy, ale i sama nie chciałam zawieść oczekiwań rodziców i dziadka.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Pomagali? Czy potrzebna była pomoc? Kiedyś istniała instytucja „mistrza”. Dzisiaj już nie ma takich tradycji, a u Was w ośrodku?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Rodzina bardzo mi pomagała. Myślę, że dziadek ucieszył się, że wybieram właśnie tę drogę. Poza dobrymi radami, co jakiś czas rodzina musiała też trochę ostudzić moje ambicje. Zawsze jak się za coś zabieram chcę być w tym najlepsza, w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że jestem za młoda by mieć takie doświadczenie jak moi rodzice i dziadek, że muszę zrobić to po swojemu, a z ich doświadczenia po prostu czerpać. Uważam, że każda osoba z mojej rodziny, która zajmuje się nauką jazdy, ma mi do zaoferowania rozbudowaną wiedzę w zupełnie innej dziedzinie. Jestem staroświecka, więc nadal pielęgnuję instytucję „mistrza”. Każde pokolenie jest inne, więc staram się do tego wszystkiego dodać trochę nowoczesnego tchnienia moich czasów.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: I dotarłyśmy do najważniejszego pytania. Tak wiele mówi się o zależności właściwego wyszkolenia kandydata na kierowcę i bezpieczeństwie ruchu drogowego Jak młoda instruktorka stara się podnosić jakość swoich szkoleń?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Najważniejsze to nie zamykać się w swoich poglądach, jestem zawsze otwarta na dyskusję z innymi instruktorami, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem zawsze podsuną mi coś nowego. Uważam, że współpraca w tej dziedzinie jest bardzo istotna.

W kwestii jakości szkolenia i bezpieczeństwa, instruktorzy nie powinni być dla siebie konkurencją, przecież każdemu z nas przyświeca ten sam cel - wyszkolenie osób, które będą bezpiecznie poruszać się w ruchu drogowym.

Istotna jest również obserwacja zachowań kursanta, inaczej komunikuję się z młodymi ludźmi, inaczej ze starszymi, do tego dochodzi szereg czynników pobocznych. Do każdej osoby trzeba podejść indywidualnie. W pracy z kursantem zależy mi nie tylko na zapoznaniu go z przepisami, nauce prawidłowych odruchów na drodze, ale również na rozbudzeniu w nim świadomości zagrożeń, które mogą go na drodze spotkać, ale również które sam, przez swoją nieuwagę, może spowodować.

DROGOWE@NEWS: Co młodej instruktorce przeszkadza w obowiązujących przepisach dotyczących ruchu drogowego - ustawy - Prawo o ruchu drogowym?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Przede wszystkim to, że wzbudzają nadal aż tyle emocji. Chciałabym, żebyśmy w końcu mieli ustawę, która zadowoli większość szkoleniowców, spowoduje zwiększenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ustawę opisaną w taki sposób, że każdy jej paragraf nie będzie powodował tworzenia się kilkunastu interpretacji danego przepisu. Przepisy mają nam pomóc w ujednoliceniu zachowań na drodze, zwiększeniu bezpieczeństwa, a póki co nadal wzbudzają zbyt wiele kontrowersji.

Dobrze byłoby również ujednolicić ograniczenie prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym przez całą dobę, tak jak jest w Unii Europejskiej.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: A co młodej instruktorce przeszkadza w obowiązujących przepisach dotyczących szkolenie - ustawa o kierujących pojazdami?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Przede wszystkim częstotliwość zmian. Mam taki system pracy, że kiedy wchodzi w życie nowe rozporządzenie, analizuję je bardzo dogłębnie. Ostatnie dwa lata to była paranoja jeśli chodzi o ilość zmian, zanim zdążyłam przeanalizować jedno rozporządzenie, pojawiało się kolejne. W pewnym momencie doszło do tego, że strona z dziennikami ustaw była już moją stroną startową, codziennie sprawdzałam czy coś się zmieniło. Po za tym strasznie irytujący jest dla mnie sposób opisywania niektórych przepisów. Mam ścisły umysł, przepis powinien być jasny. Nie może być tak, że w zależności od regionu, starostwa powiatowego, instruktora czy egzaminatora, okazuje się, że jeden i ten sam przepis jest w całej Polsce interpretowany i egzekwowany w zupełnie inny sposób. W trakcie rozmów z innymi instruktorami zauważyłam, że te różnice pojawiają się nie tylko miedzy województwami. Czasami wystarczała 30. kilometrowa odległość, a przepis był rozumiany zupełnie inaczej. Zaczęłam się zastanawiać czy wciąż mowa o tym samym rozporządzeniu, w końcu zakładamy ze jakość i forma szkolenia powinna być taka sama w całym kraju.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: I małe podsumowanie. Jaki przepis lub dwa młoda instruktorka sugerowałaby zmienić? Dlaczego zmienić? I jak zmienić?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Na rynku jest coraz mniej instruktorów, którzy posiadają uprawnienia do szkolenia kandydatów na kierowców kat. C, CE i D. to wszystko wynika z przepisów, które wymagają by kandydat na instruktora na kursie uzupełniającym posiadał swoje uprawnienia instruktora kat. B przez okres 3 lat. Bardzo bym chciała, żeby ten okres oczekiwania się zmniejszył, ponieważ to zniechęca instruktorów do poszerzania swoich uprawnień.

Chciałabym również, by wprowadzono w końcu możliwość prowadzenia przez OSK jazd uzupełniających dla osób, które posiadają już dokument prawo jazdy danej kategorii, ale nie prowadziły pojazdu przez długi czas. Takie osoby, mające przerwę nawet do 30 lat w prowadzeniu pojazdu, są przez nas zwykle odsyłane do instruktorów techniki jazdy. Wiem, że tak długa przerwa wymaga większego nakładu pracy, często jest to nauka „od nowa”, wymagająca takiego samego skupienia jak przy kursancie bez uprawnień. Uniemożliwienie poruszania się z taką osobą pojazdem oznakowanym L-ką jest dużym utrudnieniem dla instruktora i stwarza realne zagrożenie w ruchu.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Mamy już nowy 2018 rok. Początek nowego roku to tradycyjnie czas podsumowań, ale też postanowień. Moje pytanie dotyczy tych drugich. Jeżeli nie są zbyt osobiste, to czego dotyczą postanowienia Karoliny Romanowicz?

Odpowiada Karolina Romanowicz: Na pewno, z racji ambicji, być jeszcze lepszą w tym co robię. Co roku obiecuję sobie również, że będę mniej pracować.  W tym roku już sobie tego nie obiecam, bo w końcu zdałam sobie sprawę, że praca w OSK to moje życie.

Dziękuję za rozmowę.

Pytała Jolanta Michasiewicz,

redaktor naczelna tyg. „PRAWO DROGOWE@NEWS”