Rozmowy

Kazimierz Opoka. Na drogach nie musi ginąć tylu pieszych, ale zadbać o to musimy wszyscy

3 stycznia 2018

Kazimierz Opoka. Na drogach nie musi ginąć tylu pieszych, ale zadbać o to musimy wszyscy
Kazimierz Opoka, egzaminator Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Nowym Sączu, rzeczoznawca samochodowy, biegły sądowy, absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej, studiów podyplomowych „Ekspertyza Wypadku Drogowego” oraz podyplomowych studiów pedagogicznych Akademii Pedagogicznej w Krakowie. (fot. ze zbiorów autora)

Tragiczne skutki zdarzeń drogowych końca minionego roku skłoniły mnie do podzielenia się spostrzeżeniami, wynikającymi z analizy wypadków z udziałem pieszych, a także z obserwacji egzaminowanych osób (przyszłych kierowców) pod kątem ich przygotowania i uwrażliwienia na problem poprawnych zachowań na drodze w relacji kierowca pojazdu - pieszy.

Uważam , iż niechlubna końcowa statystyka wypadkowości na polskich drogach za rok 2017, a w niej znaczna ilość śmiertelnych wypadków osób pieszych, nie może ograniczyć się do oceny statystycznej tego stanu, ale musi skłonić do podjęcia rzeczowej dyskusji. Efektem tej dyskusji powinny być konkretne działania, które spowodują między innymi uporządkowanie istniejących przepisów ruchu drogowego, aby dyspozycje z nich płynące były czytelne, zrozumiałe i zarazem dyscyplinujące obie strony tj. kierowców i pieszych.

Najwyższa pora, aby zaprzestać w relacji, „kierujący pojazdem - pieszy” przywłaszczania sobie prawa „do większych praw” jako uczestnika ruchu drogowego. Niestety, słuchając np. audycji radiowych, gdzie dopuszcza się głos słuchaczy (są to najczęściej kierowcy) słyszę bardzo nieliczne głosy z racjonalną oceną problemu na rzecz głosów wręcz skrajnych, gdzie ruch pieszych (rowerzystów) jest wskazywany jako przyczynek wszystkiego tego, co ruch spowalnia i wywołuje sytuacje kolizyjne. Słysząc takie wypowiedzi utwierdzam się w przekonaniu, że część kierowców jak i pieszych nie zna poprawnych przepisów kodeksowych w zakresie praw i obowiązków obu stron, które powinni zachowywać w ruchu drogowym.

Przyznajmy, że nie wszyscy dopóki problem nie dotyczy ich samych jako uczestnika zdarzenia wypadkowego, poszerzają wiedzę komunikacyjną po uzyskaniu prawa jazdy. Nie wszyscy potrafią być samokrytycznymi w stosowaniu przepisów ruchu drogowego i widzieć ich skutkowość, gdy zawiedzie wyobraźnia, przeceni się własne umiejętności, nie zadba o prawidłowy stan techniczny pojazdu.

Co mówią przepisy odnoszące się do kierowców pojazdów.

Prawo o ruchu drogowym nakłada na kierowców (art. 26) zbliżających się do przejścia dla pieszych obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. W ścisłym uzupełnieniu przywołanego przepisu pozostaje dyspozycja § 47 pkt 4 Rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych odnosząca się do interpretacji pionowego znaku drogowego D-6 (przejście dla pieszych) ustawianego przed przejściami dla pieszych. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznakowanego przywołanym znakiem jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tym miejscu lub na nie wchodzących.

Przywołując powyższe wskazuję na powiązanie przepisów, które znajdzie odzwierciedlenie w ocenie zachowania kierującego na ruch pieszego, w analizie przebiegu sytuacji kolizyjnej. Jeśli kierujący jest obowiązany ustąpić  pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych, musi panować nad prędkością jazdy i weryfikować ją do poziomu umożliwiającego zatrzymanie się przed przejściem. Oceniam, iż dyspozycja § 47 pkt 4 jednoznacznie wskazuje, na poszerzenie obserwacji przestrzeni drogi przed pojazdem o chodnik i jego sąsiedztwo skąd piesi na przejścia wchodzą. Takie ukształtowanie przepisów rodzi problem interpretacyjny dla kierowców jak zachować się w przypadku pieszego (pieszych) stojących na chodniku przed przejściem dla pieszych, z których zachowania nie zawsze można odczytać czy wyrażają wolę przejścia jezdni. O ile w warunkach dziennych przy dobrej widoczności jest możliwe z zachowania pieszego takiej oceny dokonać, to warunkach nocnych czy też ograniczonej widoczności, taka ocena jest znacząco utrudniona. Zatem dla takiej sytuacji istotnym jest przerzucenie zwiększonej odpowiedzialności w zachowaniu na pieszych, do którego odnoszę się w dalszej części artykułu.

Z przywołanymi powyżej przepisami łączy się nieodzownie jazda pojazdem z prędkością bezpieczną.

Problem prędkości bezpiecznej, której składowe symptomy wymienione w artykule 19.1, najbardziej trafnie ujął Sąd Najwyższy w formule, iż jest to prędkość, która w danych warunkach zapewnia panowanie nad pojazdem i umożliwia zatrzymanie go przed przeszkodą, której napotkanie na drodze można i należy przewidywać.

Zatem kierowca, podejmując jazdę w ramach planowanego zamiaru dotarcia do określonego celu nie może „być zdziwionym”, iż czas ten wydłuża się bo na tym odcinku w rejonie przejść dla pieszych pojawią się piesi. Ich ruchu w myśl przywołanej definicji prędkości bezpiecznej należy się spodziewać i uwzględniać to w zachowaniach, do których zobowiązują przepisy ruchu drogowego. Problem ten jest jeszcze bardziej wrażliwy, gdy poruszamy się w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza czy też widoczności uwarunkowanej porą dnia (świt, dzień, zmrok, zorza wieczorna, noc). W sposób zbieżny należy postępować przejeżdżając odcinki dróg przebiegające przez miejscowości, gdzie ukształtowała się infrastruktura drogowa o gęstej zabudowie przydrogowej, gdzie włączanie się do ruchu odbywa się bezpośrednio na drogę, gminną, powiatową, wojewódzką, krajową. Przejeżdżając takie odcinku kierowcy nie mogą pozwalać sobie na „pośpiech”, napiszę wprost, na ignorowanie prędkości dopuszczalnej, mało wnikliwą obserwację przestrzeni drogi przed pojazdem.

Co mówią przepisy odnoszące się do pieszych

W odniesieniu do pieszych przepis art. 13. 1 nakłada na nich podczas przechodzenia jezdni lub torowiska tramwajowego zachowanie szczególnej ostrożności oraz z zastrzeżeniem przepisów ujętych w ustępach 2 i 3 (odnoszą się do przechodzenia jezdni poza przejściem dla pieszych), korzystanie z przejść dla pieszych. Z kolei przepis ujęty w art. 14 zabrania pieszym  wchodzenia  na jezdnię bezpośrednio przed  jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych oraz spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność. Ustawa Prawo o ruchu drogowym w art. 2 pkt 22 w sposób ogólny definiuje „szczególną ostrożność”, którą w myśl przytoczonych przepisów mają zachowywać tak kierujący jak i piesi. Brak jest jednak przepisu, czy też poszerzenia istniejących o elementy uściślające, jakie zachowania pieszych wchodzą w zakres nałożonej na nich  „szczególnej ostrożności” podczas przechodzenia jezdni. Elementy tych zachowań są wymieniane w fachowej literaturze, po którą przecież nie sięgają wszyscy, a interpretacje przepisów rodzą niespójności i dalszą trudność ich końcowej oceny.

Skoro ustawodawca nałożył w przywołanej dyspozycja § 47 pkt 4 do znaku pionowego D-6 (przejście dla pieszych) na kierujących zbliżających się do miejsca oznakowanego tym znakiem obowiązek zmniejszenia prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tym miejscu lub na nie wchodzących, co stoi na przeszkodzie, aby dla „równowagi zachowań uczestników ruchu” przywołany przepis art. 13 poszerzyć o zapisy jednoznacznie nakładające na pieszych podejmujących przejście jezdni w tym również po przejściu dla pieszych upewnienie się, czy zarówno z lewej, jak i prawej strony nie nadjeżdża pojazd, z oceną jego prędkości i odległości.

Można powiedzieć, że są to zachowania oczywiste wynikające wprost z zapisów istniejących i po co ujmować je w formułę prawną. Odpowiedź nasuwa się sama, skoro obserwujemy naganne zachowania pieszych, a statystyka wypadkowa to potwierdza, to dlaczego nie szukać dróg do większego, literalnie zapisanego zdyscyplinowania pieszych jako uczestników ruchu.

Przywołana powyżej ocena odległości i prędkości pojazdu wymuszałaby na pieszych niezbędność upewnienia się czy nie nadjeżdża pojazd i ograniczyła bezkrytyczne wchodzenie pieszych na jezdnię bezpośrednio przed  jadący pojazd w tym na przejścia dla pieszych, które jest zabronione.

Osoba piesza podejmując przejście jezdni powinna również uwzględniać swoją sprawność ruchową, ewentualne obciążenie niesionym bagażem, czy też sprawność ruchu innej osoby nad którą pełni opiekę (dziecko, osoba o zmniejszonej sprawności ruchowej). Bardzo istotna jest również sprawność wzroku. Bezwzględne używanie okularów (soczewek) jeśli zachodzi taka konieczność. Dodam w tym miejscu, iż w analizie czasowo przestrzennej ruchu pojazdu do ruchu pieszego ocenie podlega tak prędkość jazdy pojazdu jak i prędkość przemieszczania się pieszego, na którą wpływ ma szereg czynników, między innymi powyżej przywołanych.

W mojej ocenie przepisy odnoszące się do pieszych powinny czytelnie, wskazywać na ich prawa oraz obowiązki.

Podzielam w tym zakresie pogląd kierowców, iż zachowania części pieszych są bardzo negatywne. Również obserwuję sytuacje, gdzie piesi idąc z nakryciem głowy (kaptur), założonymi słuchawkami na uszy, prowadząc rozmowę telefoniczną podejmują przejście jezdni po przejściu dla pieszych, ale również w miejscach poza przejściami, bez poczynienia obserwacji ruchu pojazdów. Są jednak również zachowania w pełni pozytywne, gdzie pieszy (piesi) stojąc przed przejściem dla pieszych reaguje ruchem dłoni wskazując niechęć wchodzenia na jezdnię, nie egzekwując „na siłę” przejścia jezdni.

Analiza zdarzeń drogowych pozwala mi wnioskować, iż do potrąceń osób pieszych dochodzi czasem przy niewielkim, natężeniu ruchu. Pozorne i chwilowe uspokojenia ruchu powoduje u pieszych „mało wnikliwe upewnienie się” o możliwości przejścia jezdni, w którym tak istotnym jest przywołana powyżej ocena odległości i prędkości nadjeżdżającego pojazdu. Problem ten wskazuję jako równoważny tak w przypadku podejmowania przejścia jezdni po wyznaczonych przejściach dla pieszych czy też w obrębie skrzyżowań, jak również podczas przechodzenia jezdni na odcinkach innych dróg.

Kolejnym problemem jest zapewnienia sobie przez pieszych rozpoznawalności swojej pozycji na drodze, poruszając się w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza oraz nocnych. Prawo o ruchu drogowym problem ten ogranicza do przepisu ujętego w art. 11. 4a, który zobowiązuje pieszego poruszającego się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym do używania elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu.

Od chwili wprowadzenia przywołanego przepisu pojawiły się bardzo pozytywne zachowania pieszych (rowerzystów) w odniesieniu do nałożonego obowiązku, gdzie można zaobserwować ich ruch w nakryciu zewnętrznym (kurtce) z elementami odblaskowymi dającymi zamierzony efekt. Są piesi i rowerzyści nakładający na ubranie kamizelki odblaskowe. Są jednak piesi (nierzadko dzieci), którzy ograniczają się do przypięcia „małego” znaczka (gadżetu) o budowie odblasku, który przypięty do torebki, plecaka, kurtki ma spełnić wymaganą przepisem poprawę widoczności. W praktyce zastosowanie tak małych elementów nie dają oczekiwanego efektu. Pieszy idąc, wykonując normalne ruchu powoduje, iż pozycja elementu odblaskowego ulega zmianie i nie daje żadnego sygnału, który byłby oczekiwany.

Oceniam, iż również w tym zakresie przywołany przepis, a w nim zapis „używać elementów odblaskowych” winien ulec doprecyzowaniu, a może poszerzeniu. Znane są opracowania literaturowe wykorzystujące wyniki badań wpływu kolorystyki ubioru pieszych  na ich rozpoznawalność w światłach pojazdu. Ułatwienie rozpoznawalności daje kontrastujący z podłożem drogi (jezdni) ubiór (kurtka, spodnie, nakrycie głowy) w kolorze jasnym.

Uważam, iż z uwagi na ważność przywołanego problemu, tak często podnoszonego przez kierowców, jego doprecyzowanie w przepisach staje się oczywistym.

Przedstawiając powyżej problem relacji kierowca pojazdu – pieszy chciałem zwrócić uwagę na podstawowe symptomy zachowań, do których jesteśmy zobowiązani odnośnymi przepisami, jako uczestnicy ruchu drogowego tj. jako kierujący oraz jako piesi, gdy nie kierujemy pojazdami.

Z doświadczenia egzaminowania utkwił mi przekaz osoby zdającej, która powiedziała, iż zrozumiała dopiero problem własnych, wcześniejszych negatywnych zachowań jako osoby pieszej, gdy rozpoczęła naukę jazdy samochodem i spojrzała na ruch drogowy, a w nim zachowania pieszych, z pozycji osoby kierującej pojazdem.

Jestem przekonany, że pewne zmiany precyzujące analizowany problem w przepisach ruchu drogowego wcześniej czy później nastąpią. Nie traćmy jednak czasu na wzajemne obwinianie się oceną zachowań, a zachowania te niwelujmy.

Widzę w tym bardzo dużą rolę w edukacji dzieci od najmłodszych lat (rodzina, szkoła) pod kątem nie tylko przekazu informacji o prawidłowych zachowaniach na drodze, ale również zwiększenia ich wrażliwości na skutki zachowań nieprawidłowych.

Oceniam, iż zdecydowanej poprawie winien ulec przekaz mediów w zakresie „wychowania komunikacyjnego”, z elementami uwrażliwienia odbiorców na skutkowość wypadków drogowych prowadzących nierzadko do nieodwracalnych zmian w ludzkim życiu.

Obecne technologie dają szerokie możliwości projektowania, symulowania i pokazu wariantowości przebiegu wypadku odniesionego do zmienianych zachowań czy to pieszego, czy to kierującego pojazdem. Uwzględniając możliwą obecnie łatwość rozpowszechnienia takich materiałów zaistniałoby faktyczne dotarcie informacji do szerszej grupy odbiorców.

Pamiętajmy, ruch drogowy nie jest grą komputerową, którą możemy rozpocząć od początku. Skutki błędnych zachowań jego uczestników prowadzą do stanów nieodwracalnych.

Życzmy sobie wszyscy, aby Rok 2018 przyniósł poprawę istniejącego stanu bezpieczeństwa w naszym kraju. Pamiętajmy jednak, iż wiele w tym zakresie zależy od nas samych.

Kazimierz Opoka