Legislacja

Czy to koniec reklamowego cwaniactwa?

30 stycznia 2010

Samorządowe Kolegium Odwoławcze orzekło, że samochód z banerem na dachu to reklama. Latem na pasie drogowym jednej z centralnych warszawskich ulic stał trabant z pomarańczową strzałką wycelowaną w wejście do salonu kosmetycznego. ”To tutaj" - napis na strzałce upewniał klientki i klientów salonu. Trabant dzień i noc zajmował miejsce parkingowe. Właściciele salonu codziennie opłacali bilet parkingowy. Uznano pojazd za nośnik reklamy, a nie spełniający funkcji samochodu zapisanych w dowodzie rejestracyjnym. Z tego powodu potraktowano go jak każdy inny obiekt bez zezwolenia stawiany w pasie drogi. Urzędnicy naliczyli jego właścicielom 23 tys. zł kary za zajęcie pasa drogi bez zezwolenia, co trwało aż 65 dni. Pani Ewelina z zakładu kosmetycznego broni swojego stanowiska: owszem, trabant reklamował nasz zakład, ale jest w pełni sprawny. Jeździł po mieście z tą reklamą. A pod zakładem tylko parkował - tłumaczy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało orzeczenie niekorzystne dla właścicieli trabanta. - Podkreśliliśmy, że trabant spełniał funkcję nośnika reklamowego. Aby tego dowieść, odwołaliśmy się do definicji reklamy jako nośnika informacji wizualnej z konstrukcją nośną. Tutaj tą konstrukcją był samochód - wyjaśnia Tomasz Podlejski, wiceprezes SKO. Kolegium ustaliło też, że właściciele trabanta naruszyli również inne przepisy. - Nie ubiegali się w ZDM o zgodę na zajęcie pasa drogi. Z tego powodu ukaraliśmy ich grzywną - wyjaśnia Podlejski. Jest jednak dziesięć razy mniejsza niż ta, która proponował ZDM - wynosi tylko 2,8 tys. zł. - Urzędnicy zapewniali, że trabant stał tam 65 dni, ale nie mieli na to dowodów - wyjaśnia prezes.

Wniosek: Czy decyzja SKO oznacza, że cwani przedsiębiorcy parkujący reklamowe samochody i przyczepki z automatu będą skazywani na grzywny? Niekoniecznie - w naszym prawie nie istnieje zjawisko precedensu. Dlatego każdy przypadek urzędnicy i SKO muszą rozpatrywać indywidualnie. - Na szczęście problem takiego "parkowania" powoli zanika - twierdzi Adam Sobieraj z ZDM.