Legislacja

Czy to rzeczywiście zwycięstwo?

2 sierpnia 2016

5d2fbfce32e9190c52c3365c5605477acc3d125e

(544-27)

“Gazeta Wyborcza Opole” opisuje prawie roczną batalię kierowcy, który ostatecznie – przy pomocy stowarzyszenia Prawo na drodze i prof. Artura Mezglewskiego – wygrał proces w sprawie o odebranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości. W lipcu 2015 r. w miejscowości Boleszkowice, gdzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 40 km/godz. kierowca miał jechać z prędkością ponad 90 km/godz. Jak relacjonuje dziennik: “Według kierowcy pomiar prędkości został wykonany prawie 30 sekund przed zatrzymaniem samochodu, czyli jeszcze przed wjazdem w obszar, na którym obowiązywało ograniczenie. Proponowanego mandatu w wysokości 500 zł nie przyjął, a sprawa trafiła do sądu.Na wniosek zastępcy komendanta komisariatu policji w Dębnie panu Danielowi odebrano prawo jazdyna 3 miesiące.” Przy pomocy stowarzyszenia Prawo na drodze: zrobiliśmy wizję lokalną zdarzenia, zbieraliśmy informacje w trybie informacji publicznej, na podstawie których ustaliliśmy, że policjant używał przyrządu pomiarowego, który nie identyfikuje pojazdu, a funkcjonariusz nie ma w kwestii jego użytkowania żadnego przeszkolenia - informował prof. Artur Mezglewski, kierownik Katedry Administracji WPiA UO i założyciel stowarzyszenia Prawo na Drodze.Wszystkie zebrane materiały wskazywały na to, że pomiar był błędny. I tutaj profesor dodaje nadzwyczaj ważne uwagi: “niezależnie od tego, z jaką prędkością jadą kierowcy, prawie każdy pomiar można podważyć ze względu na sprzęt, jakim posługuje się policja. Nie chcemy litości dla piratów drogowych, ale żeby policja mierzyła prędkość rzetelnie”. I właśnie tutaj też mamy wątpliwość: tak - nie chcemy litości dla piratów i nie dajemy też przyzwolenia na nadmierną prędkość na drogach.

Słowa kluczowe policja prędkość