Legislacja

I jeszcze raz o martwych zwierzętach na drodze

13 sierpnia 2010

Jak donosi dziennik “Polska”: proszowiccy urzędnicy, powiatowy lekarz weterynarii i zarządca drogi przez cały dzień spierali się, kto ma zapłacić za usunięcie martwego konia z pobocza drogi. Nikt nawet nie zadbał o przykrycie zwierzęcia folią. Zrobili to dopiero mieszkańcy. Koń zginął w wypadku. Pijany woźnica (2 promile w wydychanym powietrzu) zjechał dorożką na lewy pas drogi i uderzył w niego opel astra. Kierowca samochodu zginął. Woźnicy dorożki nic się nie stało. - W czwartek, tuż po wypadku, zadzwoniliśmy do lekarza weterynarii, by zawiadomić go o konieczności zabrania konia - mówi podinsp. Stanisław Pawlikiewicz, naczelnik wydziału kryminalnego w proszowickiej policji. - Miał uzgodnić z firmą Saria, która utylizuje padlinę, że zostanie ona usunięta - dodaje Pawlikiewicz. Tymczasem przez cały piątek zwierzę leżało na poboczu. - Moi pracownicy rozmawiali chyba ze starostwem. Koń był nieubezpieczony, jego właściciel w areszcie, więc nie wiadomo było, kto ma zapłacić za utylizację - mówi Danuta Migas, skarbnik gminy Proszowice. - O godz. 14 zdecydowaliśmy się zapłacić 1 tys. zł. Martwy koń został zabrany dopiero około godz. 18.

Przypomnijmy – obowiązek uprzątnięcia martwego zwierzęcia spoczywa na gminie.

Słowa kluczowe zwierzęta na drodze