Przegląd prasy

Choroba lokomocyjna naszego kota

13 stycznia 2012

Miłośnicy kotów na swoim portalu poświęconym tym naszym małym przyjaciołom radzą: przewożąc w pojeździe kota w trakcie podróży możemy odczuwać wiele nieprzyjemnych dolegliwości, które przeważnie wiążą się z nudnościami. Nie inaczej jest w przypadku zwierząt, chociażby kotów, a jeśli nie chcemy, aby dla ulubieńca podróż była koszmarem – są na to sposoby Jak nietrudno wywnioskować – choroba lokomocyjna jest związana z przemieszczaniem, a problem ten dotyczy przede wszystkim podróży w samochodzie, których zwierzę będzie doświadczać najczęściej. Objawy to przede wszystkim ogólna dezorientacja, ślinienie się, wymioty, a nawet biegunka. Wiele kotów już na początku podróży zaczyna głośno miauczeć, domyślając się, jakie konsekwencje będzie miała dla nich wyprawa – zwłaszcza, gdy nie jadą pierwszy raz. Ponieważ zdecydowanie łatwiej jest zapobiegać, niż leczyć, zacznijmy już od małego przyzwyczajać kotka do podróżowania. Najpierw zapoznajmy go z samochodem, później z autem, gdy włączony jest silnik, a po jakimś czasie zorganizujmy kotkowi na przykład piętnastominutową wycieczkę. Jeśli kot przyzwyczai się do tego - a pojazd nie będzie mu kojarzył się jedynie z wizytą u weterynarza – istnieje szansa, że choroba lokomocyjna go nie dopadnie lub jej skutki będą bardzo łagodne. W trakcie takich przejażdżek warto też jechać wolno, delikatnie biorąc zakręty. Jeśli to jednak nie pomaga, a zwierzak stale wymiotuje – skonsultujmy się z weterynarzem. Zaordynuje specjalne medykamenty lub w przypadku naprawdę długich podróży może doradzić środki uspokajające i nasenne. Pamiętajmy też, aby nigdy nie podawać zwierzęciu środków np. doustnych przeznaczonych dla ludzi! Skutki takich działań mogą być dla niego niebezpieczne.