Przegląd prasy

O przestrzeniach dzielonych tzw. shared space

8 września 2014

15824185538b305f48b6600178b74958e7602343 

(503-10)

Dziennikarka “Gazety pl Poznań” rozmawiała z Arkadiuszem Borkowskim ze Stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania. To bardzo interesująca rozmowa poruszająca temat zmniejszenia ilości pojazdów w miastach, o tym jak organizować komunikację w mieście. Tymczasem w miastach, wokół nas coraz więcej pojazdów, ruch coraz bardziej uciążliwy. Trwa odwieczna wojna kierowcy i pieszego. Ten ostatni niestety zawsze w niej przegrywa. Ekspert wskazuje na możliwe rozwiązanie problemu, a to przestrzenie dzielone, czy - jak inni nazywają - przestrzeń współdzielona, tzw. shared space. To projekt niezwykły, jego elementy wykorzystywane są w krajach Europy Zachodniej, głównie w Niemczech i Holandii.

Nie jest nowym pomysłem, nawet w swoich elementach istnieje wokół nas i uczestniczymy w tym nim. Jednak niepopularny? Dlaczego?

 

Joanna Leśniewska: W ciągu 15-20 lat mieszkańcy Hamburga będą mogli obyć się bez samochodów - takie przynajmniej jest założenie władz tego miasta. Wszędzie dojadą komunikacją miejską, rowerem lub dojdą pieszo. W Poznaniu brzmi to jak science fiction, prawda? Arkadiusz Borkowski: Celem Poznania nie powinno być wyeliminowanie samochodów. Należy pomyśleć, jak transport samochodowy zmniejszyć do niezbędnego poziomu.

Jak je zmieniać? - Dawać przykład z góry. Dziś go nie ma. Jeśli prezydenci czy radni poruszają się samochodami, a tylko kilku radnych korzysta z karty PEKA, to potem przejawia się w ich decyzjach, w ich działaniach. We Francji, gdy zaczęto na potęgę budować trasy tramwajowe, urzędnicy zachęcali mieszkańców do przesiadki na transport publiczny. Były kampanie reklamowe w tej sprawie, które przekonywały, dlaczego tramwaj jest korzystny. Świetnie jest to opisane w książce "Miasto w ruchu" Jacka Wesołowskiego.

Jak pogodzić interesy kierowców samochodów, pieszych i rowerzystów? Budować ścieżki rowerowe kosztem miejsc parkingowych? - Jeżeli mówimy o centrum miasta, to tu priorytetem musi być człowiek, nie samochód. To miejsce z zabytkami, handlem, tu przestrzeń powinna być przeznaczona dla ludzi, a nie pod parkingi. Wprowadzajmy kontrapasy dla rowerów, bo dzięki temu będzie więcej rowerzystów i kierowcy wreszcie zaczną ich zauważać. Musimy nauczyć się siebie nawzajem szanować. A jeśli kierowca samochodu spotyka jednego rowerzystę na tydzień, to on będzie dla niego zaskoczeniem. W centrach miast nie da się pogodzić interesów wszystkich grup, priorytetem musi być pieszy. Ale możemy wspólnie użytkować tę ograniczoną przestrzeń.

W jaki sposób? - Miasto powinno tworzyć przestrzenie dzielone, tzw. shared space. Nasi urzędnicy bardzo się tego obawiają. Przestrzeń, w której każdy może się poruszać - i piesi i pojazdy. Bez świateł, bez barierek. Ostatnio byłem w belgijskiej Gandawie i zobaczyłem taki przykład - trzy tory tramwajowe, tłumy pieszych, autobus, samochód. Nawet w Polsce, w Chorzowie, tramwaj jedzie deptakiem. A w Poznaniu urzędnicy na takie pomysły reagują z przerażeniem.

Czym jest Shared Space? W dużym skrócie jest to koncepcja nowego ładu przestrzennego i funkcjonalnego przestrzeni miejskiej. Zmienia nie tylko sam kształt przestrzeni, ale również zasady korzystania z tej przestrzeni, która z założenia powinna mieć status wspólnej przestrzeni publicznej. Zmienia nie tylko infrastrukturę, ale zasadniczo również wprowadza nowe, bezprecedensowe reguły ruchu miejskiego i osobliwą kulturę uczestnictwa w ruchu miejskim. Zastosowanie koncepcji Shared Space ma na celu poprawę takich wskaźników jak bezpieczeństwo ruchu ulicznego, płynność ruchu oraz jego uspokojenie, zwiększenie atrakcyjności terenów miejskich, zmniejszenie emisji hałasów oraz wymuszenie swoistego równouprawnienia w ruchu ulicznym wszystkich jego uczestników. Z mojego punktu widzenia, założenia projektu Baltic Shared Space prezentowały dodatkowo kolejny niezwykle istotny walor, jakim jest element partycypacji publicznej przy opracowywaniu i wdrażaniu nowej wizji zagospodarowania przestrzeni publicznej. Takie podejście dawało by mieszkańcom realny wpływ na kształt i charakter ich najbliższego otoczenia nadając koncepcji shared space dodatkowego znaczenia. Przebudowa wyselekcjonowanych obszarów centrów miast w oparciu o model Shared Space, tzw., wspólnej przestrzeni miejskiej ma za zadanie przywracać funkcje publiczne i ułatwiać do nich dostęp na terenach zawłaszczonych przez dominujący ruch samochodowy. Rozwiązanie to znalazło już szerokie zastosowanie na świecie i nielicznych krajach europejskich jednak wciąż jest zbyt mało powszechne i nieobecne w wielu regionach objętych Programem Południowy Bałtyk, między innymi w Polsce.

Koncepcja Shared Space po raz pierwszy zaistniała jako projekt europejski w Interreg IIIB - North Sea Programme i w latach 2004 – 2008 wdrażana była przez kilka europejskich miast w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Danii. W rzeczywistości, elementy i realizacje koncepcji Shared Space istnieją na całym świecie od parunastu lat: Australia, Kanada, Holandia, Niemcy, Kraje Skandynawskie. Realizacja projektu Baltic Shared Space była by pierwszą próbą wdrożenia tej koncepcji w Polsce, w której nadal nie istnieją czytelne wytyczne do tworzenia i zastosowań modeli Shared Space. (Źródło: Portal MIASTO Z WIZJĄ)