Rozmowy

Grzegorz Nowak. Egzaminowany bez uprzywilejowania w ruchu drogowym

29 listopada 2017

Grzegorz Nowak. Egzaminowany bez uprzywilejowania w ruchu drogowym
Grzegorz Nowak, instruktor i egzaminator, zastępca dyrektora ds. egzaminowania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Częstochowie (fot. ze zbiorów autora)

Śledząc dyskusję na łamach tygodnika „PRAWO DROGOWE@NEWS” dotyczącą zasadności przestrzegania obowiązków wynikających z art. 55 ustawy - Prawo o ruchu drogowym tj. w zakresie dodatkowego oznaczania pojazdów do nauki jazdy lub przeprowadzania egzaminu państwowego oraz określonych zachowań wobec kandydatów na kierowców przez kierujących innymi pojazdami, pragnę wyrazić także i swój głos w tej sprawie.

Przyjrzyjmy się najpierw samemu procesowi szkolenia praktycznego – w jego toku kandydat na kierowcę zdobywa stopniowo umiejętności kierowania pojazdem – od najprostszych do tych najbardziej złożonych, przez co w efekcie końcowym „młody kierowca” nabywa podstawowe kwalifikacje do bezpiecznego prowadzenia samochodu w ruchu drogowym. Z praktyki szkoleniowej wynika jednak, że zachowanie na drodze kandydata na kierowcę prowadzącego pojazd, którym odbywa naukę jazdy – szczególnie w początkowej fazie szkolenia – może być czasem nieprzewidywalne, a niekiedy wręcz irracjonalne i stwarzające w sposób nagły bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa dla uczestników ruchu drogowego. W tym kontekście dodatkowe oznaczenie pojazdu do nauki jazdy stanowi swego rodzaju „uprzedzenie” i „ostrzeżenie” dla innych uczestników ruchu drogowego o potencjalnych zagrożeniach  mogących wystąpić wskutek poruszania takiego pojazdu po drodze. Jest to niewątpliwie argument przemawiający za tym, aby w odniesieniu do pojazdów, którymi prowadzi się naukę jazdy – utrzymać aktualnie obowiązujący stan prawny.

Powstaje jednak pytanie - jak zatem w takich warunkach ułatwiać kandydatom na kierowców osiąganie coraz to większej samodzielności w zdobywaniu umiejętności bezpiecznego prowadzenia pojazdu, kiedy to obowiązujące prawo sprawia niejako, że pojazd szkoleniowy porusza się w ruch drogowym w swego rodzaju „inkubatorze bezpieczeństwa”? Wydaje się, że nie ma w tym obszarze sprzeczności i nie są to argumenty wzajemnie wykluczające się - przy spełnieniu i zachowaniu wszakże jednego, ale i chyba najważniejszego warunku – aktywnej roli instruktora prowadzącego szkolenie. Dobry instruktor wie, jak stopniować tę samodzielność i ją indywidualizować w odniesieniu do predyspozycji danego kandydata na kierowcę, ma motywację, aby to robić i robi to w praktyce. Chcę wierzyć, że takich instruktorów jest coraz więcej…

Jak w kontekście rozpatrywanego zagadnienia wygląda część praktyczna egzaminu państwowego? Należy najpierw zadać pytanie: jaki jest cel egzaminu praktycznego? Zwięzłą odpowiedź na to pytanie dają przepisy art. 51 ustawy o kierujących pojazdami stanowiące o konieczności sprawdzenia umiejętności osoby egzaminowanej w zakresie zgodnego z przepisami, bezpiecznego, energooszczędnego, sprawnego i nieutrudniającego innym uczestnikom ruchu poruszania się odpowiednim pojazdem w ruchu drogowym. Trzeba też mieć na uwadze, że obowiązująca Dyrektywa 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 r. (z późniejszymi aktami zmieniającymi) w sprawie praw jazdy stanowi m.in., że w każdej sytuacji egzaminacyjnej w ruchu drogowym ocena musi uwzględniać stopień swobody, z jaką ubiegający się o prawo jazdy obsługuje urządzenia sterujące pojazd oraz wykazaną przez niego zdolność do jazdy w ruchu z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa, a sam egzaminator przez cały czas egzaminu musi czuć się bezpieczny.

W świetle przytoczonych przepisów jestem zwolennikiem tego, aby pojazdy egzaminacyjne były całkowicie wyłączone z regulacji prawnej art. 55 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Jakie ma to uzasadnienie? W moim przekonaniu - dość proste i oczywiste. W czasie egzaminu praktycznego osoba egzaminowana wykonując zadania egzaminacyjne powinna wykazać się niezbędnymi umiejętnościami pozwalającymi jej na swobodną, samodzielną, bezpieczną i uwzględniającą potrzeby innych uczestników ruchu - jazdę. W warunkach, gdy jazda egzaminacyjna będzie przeprowadzana pojazdem, który nie będzie się w żaden szczególny sposób wyróżniał „z potoku” innych przemieszczających się samochodów, a sam zdający nie będzie wówczas korzystał ze swego rodzaju „uprzywilejowania w ruchu”- egzaminator prowadzący egzamin będzie mógł w sposób bardziej obiektywny i precyzyjny dokonać oceny umiejętności kandydata na kierowcę. I nie martwiłbym się zbytnio niebezpiecznymi sytuacjami, które podczas egzaminu zawsze się zdarzają wskutek błędów popełnionych przez osobę egzaminowaną, a wymuszającymi na egzaminatorze koniecznością nagłej interwencji. Zostawmy to egzaminatorom. Praktyka egzaminacyjna pokazuje, że egzaminatorzy bardzo dobrze sobie z tym radzą…

Usunięcie z treści art. 55 kodeksu drogowego słów „lub przeprowadzania egzaminu państwowego” doprowadziłoby wreszcie do uporządkowania kwestii związanych z zasłanianiem lub składaniem tablic z literą „L” po przerwanych egzaminach państwowych na prawo jazdy oraz z oznakowaniem pojazdów do przeprowadzania egzaminów dla kandydatów na instruktorów lub egzaminatorów.

Zaprezentowane stanowisko z pewnością nie uwzględnia wszystkich czynników mających (mniejsze lub większe) znaczenie w przedmiotowej sprawie, ale – w mojej ocenie – są to najważniejsze uwarunkowania analizowanego zagadnienia.

W całej dyskusji należy jednak pamiętać o rzeczy najistotniejszej - ostatecznym i nadrzędnym celem ewentualnych zmian regulacji prawnych w tym zakresie, powinno być w efekcie dążenie do faktycznej poprawy stanu bezpieczeństwa na polskich drogach.

Grzegorz Nowak