Rozmowy

Ryszard Krawczyk. Ja ich zwyczajnie lubię

20 lipca 2018

Ryszard Krawczyk. Ja ich zwyczajnie lubię
Ryszard Krawczyk, metodyk, andragogik, trener-wykładowca, twórca autorskich programów szkolenia dla środowisk transportu, członek-założyciel Polskiego Klastra Edukacyjnego, Ambasador Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym, członek Polskiego Związku Motorowego i Automobilubu Polski, międzynarodowy sędzia sportów samochodowych FIA (fot. Jolanta Michasiewicz)

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Metodyk, andragogik, trener-wykładowca, twórca autorskich programów szkolenia dla środowisk transportu – to fragment informacji o Panu, który odczytał przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury wręczając przyznaną przez ministra Andrzeja Adamczyka Odznakę Honorową „ZASŁUŻONY DLA TRANSPORTU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ”. Co się czuje, jak przychodzi tak uroczysty moment podsumowania dorobku zawodowego?

Odpowiada Ryszard Krawczyk: Osobiście nie jestem typem „zbieracza” i zwykle źle znoszę tego typu wyróżnienia. Mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że na sali jest wielu godnych noszenia odznak i odznaczeń. Nie koniecznie ja. Może tym razem byłem mniej zestresowany, bo znam osobiście z różnych form aktywności, uczestników Kongresu. To zawsze dobrze jest spotkać osoby, o których wiemy, że gramy w jednej drużynie. A poprawa bezpieczeństwa jest taką jednoczącą myślą przewodnią dla większości uczestników. Dla mnie to pogranicze aktywności zawodowej i społecznej. Społecznie organizuje od prawie zawsze rajdy samochodowe dla amatorów i zawodników PZM. To okazja i pretekst do badania reakcji na zmiany w technice samochodowej i prawie. To również ciągłe bycie w środku motoryzacyjnego kotła. Spotkania, szkolenia, zawody dostarczają praktycznej wiedzy. Łatwiej jest mi mówić na szkoleniach nie tylko o teorii. Na Kongresie spotkałem wiele osób, które cenię i szanuję z racji ich działalności, sposobu widzenia problemów szkolenia kierowców. Również w ocenie zagrożeń i ryzyka. Może nie każdy z praktyków instruktorów miał możliwość prezentacji swoich poglądów, ale pewnie za rok da się im taką szansę.

Pytanie: Właśnie, był Pan uczestnikiem Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy 2018, który 8 czearwca br. odbył się w Warszawie, w pięknym otoczeniu Stadionu Narodowego. Na sali miejsca zajęli instruktorzy i wykładowcy, którzy każdego dnia stają przed wyzwaniem skutecznego dotarcia z określoną wiedza do kandydatów na kierowców. Czy jest jakaś złota zasada dla nich? Najczęściej nie są przecież wykształconymi pedagogami. Czyli?

Odpowiedź: Nie ma złotych zasad. Owszem zasady ustalają ci, co mają złoto. Ale to raczej żart. Z moich ocen na zajęciach dla instruktorów nauki jazdy wiem, że nie więcej niż 10% instruktorów posiada wykształcenie pedagogiczne. Czy to jest największy problem szkół nauki jazdy? Nie. Można znakomicie uczyć innych bez tego wykształcenia. Trzeba jednak być kimś, mieć osobowość, cechy cierpliwego ojca czy matki. Posiadać autentyczną pasję i zwyczajnie lubić ludzi takimi, jaki są. To stresogenny zawód i warto o tym mówić. Odporność na stres decyduje o tym czy kolejny poranek jest nowym otwarciem, czy kolejnym nudnym obowiązkiem. Motywacja – to może być właściwe słowo. Jeśli instruktor nie ma osobistego powodu do robienia tego co robi, to nic z tego nie wyjdzie. Bez motywacji nie będzie poszukiwał wiedzy, nie będzie sam „powąchiwał” benzyny, to i nie będzie autorytetem dla kandydatów na kierowców. A ten nie jest zapisany w dyplomie uczelni. Autorytet jest rezultatem postaw, działań, wiedzy, umiejętności i sztuką godzenia różnych charakterów. Prawdziwym problemem OSK jest to, że mamy reguły prawa jakie mamy, zmiany są turbulentne i zwykle nie w czas, że przestrzeń społeczna nie wartościuje cech dobrego kierowcy.

Pytanie: Uczestniczyłam w kilku szkoleniach, które prowadził Pan. Raz w cyklu szkoleń dla 5 tys. osób w projekcie „Wzrost kompetencji kadr OSK”, też w projekcie „Europejski nauczyciel jazdy” – tu dla 320 instruktorów. Pana zajęcia były żywe tzn. wszyscy w nich aktywny udział. Jak to się robi?

Odpowiedź: To jest raczej moja osobowość. Nie siedzę prowadząc zajęcia, a raczej warsztaty z instruktorami. Ja ich zwyczajnie lubię. Mają ciekawe życiorysy i pasję nauczania innych. Są na zajęciach, bo chcą coś więcej wiedzieć. To gramy w tej orkiestrze wzajemnej pomocy. Słowo gramy nie jest przypadkowe. Jestem zwolennikiem grywologii jako metody dydaktycznej. Dorosły człowiek nie uczy się nigdy bo mu ktoś kazał. Owszem oswaja tą wiedzę, która mu się do czegoś przyda. A nie jest odkrywaniem Ameryki, że rywalizacja, czyli gra, takie procesy przyśpiesza. Zajęcia dla dorosłych muszą być dialogiem. Trochę teatrem. Maja też swój program i czasem w trakcie zajęć trzeba coś zmienić. Dostosować do uczestników. To sztuka improwizacji na zadany temat. Dużo mnie te projekty nauczyły. Poznałem ogromną grupę ludzi z różnych miejsc. Czasem gdzieś się spotkamy, czasem ktoś o coś zapyta. Znam też ich problemy z WORD-ami. Jest co doskonalić.

Pytanie: Prowadzi Pan autorskie zajęcia w zakresie bezpiecznej nauki jazdy. Kto to jest bezpieczny kierowca?

Odpowiedź: Nie ma bezpiecznych kierowców. Jesteśmy tyle warci na ile nas życie sprawdziło. Zawsze jutro może coś nas zaskoczyć. Sytuacje w ruchu drogowym nie zależą tylko od kierowcy. Są też inni uczestnicy przemieszczania się pojazdami i infrastruktura drogowa. Wszystko ma wpływ na nasze zachowania. I często to, co dziś jeszcze jest bezpieczne, jutro nie musi takim być. Sztuka przewidywania zachowań innych i technicznych reakcji naszego pojazdu to podstawa bezpieczeństwa. Znajomość przepisów i ich interpretacja, ocena tu i teraz możliwości pojazdów i pieszych. Obserwacja drogi i pobocza, rozróżnianie znaków oraz dziesiątki innych okoliczności. Konieczna koncentracja, rezygnacja z telefonu, jedzenia, picia i myślenia o „niebieskich migdałach” to takie ogólne zachowania bezpiecznego kierowcy. Na naszych zajęciach zajmujemy się sztuką kontrolowania swojego pojazdu. Świadomość ograniczeń i możliwości auta pozwala lepiej przygotować się do niespodzianek na drodze. Adrenalina, składnik jazdy na granicy umiejętności, zwiększa koncentrację na zadaniu. W normalnym ruchu drogowym wyzwala nawyk, odruch wypracowany na treningach. Warto się uczyć każdego dnia. Obserwując innych i siebie na drodze.

Pytanie: Instruktorzy i wykładowcy nauki i techniki jazdy walczą o jakościowe podniesienie szkoleń. Dobijają się o zmianę prawa. Jednak czy to wystarczy? Czy mam rację, że dobry nauczyciel to nie jest synonim osoby stale dokształcającej się?

Odpowiedź: Mimo tego, że wielu instruktorów dba o swój wizerunek i jest na bieżąco z wiedzą, to jednak nie jest to dominująca grupa. Instruktorów jest w Polsce około 35-40 tysięcy. Mimo przepisów nakazujących doszkalanie co dwa lata, słabo to wygląda w realizacji. Szkolenie się odbywa, bo są wydawanie zaświadczenia. Jednak ich realizacja jest przynajmniej różna. To jeden z globalnych problemów OSK.

Pytanie: Gdyby zabrał Pan głos w trakcie wspomnianego Kongresu, co chciałby Pan powiedzieć jego uczestnikom?

Odpowiedź: I tu się zaczyna problem. Nigdy nie piszę swoich wystąpień. Raczej reaguję na zapotrzebowanie sali. Nauczyłem się „czytać” emocje. Dostosowuję to co mówię, do tych emocji. I jak się trafi okazja to zabiorę głos. Muszę też mieć przekonanie, ze mam coś ważnego do przekazania. Że jest jakiś problem godny zainteresowania słuchaczy.

Pytanie: Czy okazją nie jest głos opublikowany i czytany przez kilkanaście tysięcy czytelników portalu PRAWA DROGOWEGO?

Odpowiedź: Jolu, bardzo cenię Twoje wieloletnie zaangażowanie i wiarę w ludzi, że coś wydobędą z siebie mądrego. Czasem to się udaje. Czasem nie. Ważne jest to, że jesteś i Ci się chce. Twój codzienny trud pozwala nam być bliżej świata prawa i okolic. Lepiej postrzegać otoczenie. Za to osobiście chylę przed Tobą głowę w podzięce. Tak to widzę. Instruktorowi potrzebna jest świadomość stabilności pracy. Rozumianej, jako niezmienność w czasie istotnych reguł i przekonanie, że komuś to jest potrzebne. Często młody człowiek na kursie spotyka instruktora i w jego pamięci zostanie na zawsze tym, który daje mu przepustkę do wolności. To ważna społecznie misja i może warto się zjednoczyć, by nadać jej głębszy społeczny wymiar. Może taki Dzień Instruktora Nauki Jazdy. To może być pretekst do środowiskowych spotkań i do inspirowania władz w poszukiwaniu skuteczniejszych sposobów pokazywania ludzi kształtujących oblicze komunikacji w Polsce. Bo przecież kształcimy nie tylko amatorów. To potężna armia kierowców zawodowych. Krwioobieg gospodarki. To się zwyczajnie nam należy.

Dziękuję za rozmowę, za słowa dzięki którym wykonywana praca nadal sprawia przyjemność.

Pytania zadała Jolanta Michasiewicz, redaktor naczelna tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

(e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl)