Legislacja

Chcą znaku ZAKAZU NAUKI JAZDY

27 sierpnia 2014

CZYTELNICZKA: Piszę w sprawie KONIECZNOŚCI wprowadzenia znaku ZAKAZ NAUKI JAZDY. Zatłoczone śródmieścia wielkich miast to tylko jedna z sytuacji, w której nauka jazdy nie powinna mieć miejsca. Na przeciwnym końcu skali znajdują się drogi dojazdowe w małych mieścinach, gdzie nie ma rozgraniczenia między chodnikiem czy choćby ścieżką dla pieszych i pasmem ruchu. Mieszkam w bardzo małej osadzie (3 tys. mieszkańców), przy drodze dojazdowej określonej jako "ciąg pieszo-jezdny". Szkoła jazdy z sąsiedniej gminy (miasto średniej wielkości, dysponujące siecią ulic długości kilkudziesięciu km) urządziła sobie u nas regularny plac treningowy. Przyjeżdżają 3 razy dziennie, codziennie w okresie trwania kursów, smrodzą nam spalinami, usiłują rozjeżdżać pieszych. Co gorsza, niekiedy prowadzą naukę jazdy na motocyklu - wtedy mamy dwa pojazdy, i dodatkowo hałas motocykla.

Zwróciłam się z tym problemem do miejscowego Wydziału Komunikacji. Wyjaśniono mi, że na drodze dojazdowej nie należy prowadzić nauki jazdy, gdyż nie ma tam możliwości praktykowania interakcji z normalnym ruchem drogowym. Ponieważ jednak prawo drogowe nie zabrania wyraźnie prowadzenia kursów jazdy w wybranych miejscach, Wydział Komunikacji może wyłącznie przeprowadzać kontrole i przypominać instruktorom zasady bezpieczeństwa drogowego. Nie ma bowiem znaku "zakaz nauki jazdy" - a taki właśnie znak bardzo by się przydał dla ukrócenia samowoli szkół jazdy. "Elki" nie są pojazdami o pełnych prawach na drodze. Ich kierowcy wciąż nie mają umiejętności prowadzenia samochodu. Znak "L" ostrzega o tym stanie rzeczy innych użytkowników drogi. Ostrzeżenie nie wystarczy, jeśli kursant, z braku wprawy, rozjedzie matkę z dzieckiem lub osobę niepełnosprawną. Ludzkie życie i zdrowie podobno jest ważniejsze niż przywilej prowadzenia samochodu, a tymczasem nasze prawo drogowe odnosi się z lekceważeniem dla życia i zdrowia, promując niebezpieczne praktyki szkół jazdy. Jest wiele innych miejsc, gdzie nauki jazdy powinno się zabronić - okolice szkół i przedszkoli, szpitali, remiz strażackich, jednym słowem wszędzie tam, gdzie należy zachować wzmożone bezpieczeństwo i zapewnić otwartą drogę dla pojazdów ratowniczych. Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby jakaś szkoła jazdy urządzała sobie kursy właśnie w takich miejscach. Znak "zakaz nauki jazdy" jest nam niezbędnie potrzebny. 

b212ff02319cfffdf1db5038082ad467c4694725 

W Grudziądzu na parkingu przy ulicy Pruszyńskiego

na osiedlu mieszkaniowym Kopernika 2, ustawiono znak zakazujący wjazdu pojazdom "L" (501-34 fot. archiwum red. PD@N)

Powyżej opublikowany list przesłany został do redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS, nie jest to pierwszy apel, czy wprost żądanie wprowadzenia zakazu wjazdu dla samochodów nauki jazdy. O takich sytuacjach i podejmowanych działaniach pisaliśmy już kilkakrotnie. Mieszkańcy osiedli nie życzą sobie pojazdów nauki jazdy na parkingach i uliczkach osiedlowych. Inni idą dalej i żądają od swojej spółdzielni postawienia znaków zakazu wjazdu dla "elek". Te takie na podległych im tzw. drogach wewnętrznych stawiają. Swoje działania uzasadniają argumentami bezpieczeństwa, poobijanymi i porysowanymi stojących na parkingach ich pojazdami. Poproszony o opinię nasz ekspert - Zbigniew Drexler - powiedział: sprawa dotyczy głównie stref zamieszkania i dróg wewnętrznych. Kwestie zarządzania ruchem, do których zalicza się m.in. umieszczanie znaków drogowych, są uregulowane w art. 10 Prawa o ruchu drogowym i rozwinięte w rozporządzeniu w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzaniem. Sprawa jest dość skomplikowana, ponieważ wymienione przepisy dotyczą dróg publicznych oraz stref zamieszkania, w tych zaś strefach mogą być zarówno drogi publiczne, jak i niepubliczne. Ust. 7 w art. 10 Prawa o ruchu drogowym stanowi, że zarządzanie ruchem drogowym w strefie zamieszkania, z wyjątkiem dróg publicznych, należy do podmiotów zarządzających tymi drogami. Regulacja ta dotyczy zatem części dróg niepublicznych. Brak natomiast regulacji dla dróg wewnętrznych, które również są drogaminiepublicznymi, a więc o sposobie korzystania z tych dróg decyduje ich właściciel. Ustawiając znaki drogowe na drodze niepublicznej, jej właściciel przekazuje uczestnikom ruchu ustalone przez siebie, na swoim terenie, zasady ruchu. Ma do tego pełne prawo, a czy taka praktyka jest prawidłowa trudno rozstrzygnąć. Argumenty są zarówno "za", jak i "przeciw". Potrzebny byłby tu zdrowy rozsądek, ale z tym zawsze są kłopoty. My apelujemy do ośrodków szkolenia o zachowanie umiaru.