Elegancka pani zatrzymuje samochód. Wyciąga parasolkę, biegnie do innego samochodu i uderza nią w szybę. Kierowca odpowiada rękoczynami. Oboje są chorzy na agresję drogową, przypadłość, na którą cierpi... 100 proc. polskich kierowców – komentuje “Metro”. Przyczyny? Stres, frustracja wywołane często tłokiem na drogach. “To choroba XXI wieku. Nawet jeśli się nie przyznajemy, to cierpimy na nią wszyscy - mówi Andrzej Markowski ze Stowarzyszenia Psychologów Transportu. "Newsweek" sprawdził, że ponad 60 proc. śmiertelnych wypadków drogowych w Polsce jest spowodowanych niezwykle agresywną jazdą, a policja coraz częściej wzywana jest do mordobić między kierowcami.
"Po raz pierwszy agresywni kierowcy opisani zostali prawie pół wieku temu przez dwóch kanadyjskich psychiatrów Tillmana i Hobbsa (1949 rok)" - pisze w swojej pracy Ilona Buttler z Instytutu Transportu Drogowego. 20 lat później pojawiła się pierwsza pozycja poświęcona całkowicie zagadnieniu agresji w ruchu drogowym - książka Anglika Mayera Parry "Agresja na drodze". Z kolei organizacja National Highway Traffic Safety Administration, która dba o bezpieczeństwo zmotoryzowanych w USA, zaobserwowała, że w Nowym Jorku, Los Angeles i innych wielkich, zakorkowanych metropoliach ludzie za kierownicą wpadają w amok. Jeden z opisanych przykładów - Evelyn Mathias, matka trójki dzieci, wzorowa żona i nauczycielka w katolickiej szkole, złapała się za bary z prawnikiem z Wall Street. W szpitalu stwierdzono, że Mark (prawnik) ma uszkodzoną kość szczęki, a Evelyn złamane żebro. Poszło o zajeżdżanie drogi w korku...