Przegląd prasy

Jak kierowca bierze zakręt

27 stycznia 2008

Wielu kierowcom wydaje się, że pokonanie zakrętu nie jest żadną sztuką – czytamy w “Gazecie Pomorskiej”. Wystarczy odpowiednio zwolnić i skręcić kierownicą. Nic bardziej mylnego. Jak twierdzą fachowcy, prawdziwą klasę kierowcy poznajemy po tym, jak prowadzi auto właśnie na zakrętach. Pasażerowie, którzy podczas tego manewru chwytają się różnych uchwytów w samochodzie świadczą o niskich umiejętnościach kierowcy. Jak pokazują statystyki większość wypadków drogowych na zakrętach spowodowanych jest nieprawidłową techniką pokonania wirażu, a nie - jak się często sądzi - wyczerpania możliwości układu jezdnego auta. Co jest więc ważne podczas pokonywania zakrętu? Trzy zasady: bezpieczeństwo, sprawność i elegancja. Bezpieczeństwo, bo nie jest sztuką wjechać w zakręt, ale opuścić go całym i zdrowym. Sprawność, bo chcemy ograniczyć straty energii wskutek zbędnego wytracania prędkości. Ale tu nie przesadzajmy. Pierwsza zasada jest ważniejsza. No i na koniec elegancja, bo wieziemy ze sobą pasażerów, a nie worki z ziemniakami. Wszystkie trzy przymioty możemy uzyskać, za jednym zamachem, starając się osiągnąć jak największą płynność jazdy. Ci, którzy jeżdżą po krętych drogach metodą gaz-hamulec-gaz-hamulec, myślą, że jedą bardzo szybko. Dużo lepszym rozwiązaniem jest jednak pokonanie tego samego odcinka ledwie ciut-ciut prędzej niż ci, którzy jadą płynnie. Ale i tak uczynią to kosztem zwiększonego ryzyka zarówno dla siebie, jak i pasażerów. Z kolei prawdziwy kierowca każdy zakręt pokona szybko, sprawnie i "miękko”, a pasażerowie prawie niczego nie odczują. Oczywiście zdarza się jednak tak, że za zakrętem nagle pojawia się np. wielki kombajn, samochód ciężarowy, czy rowerzysta. Co wtedy robić? Pynność jazdy bierze w łeb, ale musimy wyjść z sytuacji obronną ręką. Jeśli dysponujemy autem wyposażonym w układ ABS, z całej siły kopiemy w pedał hamulca i wciskamy go mocno w podłogę, aż do zatrzymania. Nie obawiajmy się wykorzystać pełnej siły hamowania w zakręcie. Zawsze dążymy do tego, aby zatrzymać auto przed przeszkodą. dlaczego? Bo gwałtowny, nieprawidłowy manewr ominięcia często kończy się całkowitą utratą panowania nad samochodem, serią piruetów zakończonych często dachowaniem w rowie lub zatrzymaniem się na drzewie. Przecież omijając przeszkodę jedziemy w nieznane. Nie wiemy co się za nią znajduje.