Przegląd prasy

Koń, pojazd, ruch drogowy oraz galeria pn. „Wśród siwych koni morskich”

11 sierpnia 2017

Koń, pojazd, ruch drogowy oraz galeria pn. „Wśród siwych koni morskich”
Fot. Jolanta Michasiewicz

Koń na drodze dzisiaj już nie jest częstym widokiem. Zanim pojawił się automobil to on dominował. Zarówno jako jeźdźcy jak i kierowcy musimy zdawać sobie sprawę, iż te płochliwe zwierzęta w ruchu drogowym mogą zachować się różnie. Czy kierowcy potrafią zachować się właściwie?

Konie i jeźdźcy w rozumieniu przepisów ruchu drogowego. Po pierwsze są to uczestnicy ruchu drogowego. Po drugie nawet jeźdźcy prowadzący konia nie są pieszymi. To także są kierujący. Przepisy stanowią jednoznacznie, iż zarówno jadący wierzchem, jak i pędzący zwierzę jest kierującym. Czyli - na jeźdźcu ciążą obowiązki takie same, jak na kierującym pojazdem. Jak wskazują eksperci jazda wierzchem lub prowadzenie, czy pędzenie zwierząt powinno odbywać się po drodze do tego celu przeznaczonej. Pytanie: czy takie drogi występują? Otóż nie ma takich dróg i z tego też powodu ustawodawca ten rodzaj ruchu dopuścił do większości dróg. Oczywiście ruch ma odbywać się przede wszystkim poboczem (art. 35 ust. 1 upord). Tylko w sytuacji braku pobocza po jezdni.

Kto może być jeźdźcem lub poganiaczem? Po drodze publicznej uprawnienia do jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt nabywają osoby z racji osiągniętego wieku. Czyli 17 lat jeźdźcy (art. 36 ust. 1 pkt 5) i 13 lat poganiacze (art. 37 ust. 4 pkt 2), do kierowania pojazdem zaprzęgowym dla osób poniżej 18 roku życia, ale nie mniej niż w wieku 15 lat wymagana jest karta rowerowa lub prawo jazdy kategorii AM, A1, B1 lub T (art. 7 ustawy o kierujących pojazdami). Po uzyskaniu pełnoletności woźnica wystarczy, że posiada dokument tożsamości. Obowiązkowo należy wyjaśnić, iż kryterium wieku dotyczy dróg publicznych, na drogach wewnętrznych lub polnych kryterium wieku nie obowiązuje. Tam obowiązuje wyłącznie zdrowy rozsądek.

Koń na drodze. Przepisy ruchu drogowego określają konia jako środek transportu. Eksperci sugerują, aby wystrzegać się jazdy konno po drodze publicznej. Z wielu powodów. Chociażby z faktu, iż dla zwierzęcia podłoże asfaltowe jest nieprzyjemne (zakazany kłus, dopuszczalny jedynie lekki stęp). Także z powodu płochliwej natury konia i ich nieobliczalnych zachowań w sytuacji natężonego hałasu. Kierowco! Zwolnij! Nie trąb podczas wyprzedzania konia! Nie podjeżdżaj zbyt blisko! Zwierzę może zachować się różnorodnie np. skoczyć w bok, rozpocząć galopowanie lub wybiec na środek ulicy. Może być niebezpieczne dla samego siebie, dla jeźdźca, ale tez kierowcy samochodu.

Obowiązujące przepisy. Mają tu zastosowanie przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami. Jadący wierzchem i pędzący zwierzęta posiadając status kierującego zobowiązani są do: stosowania się do zasady ruchu prawostronnego, poruszania maksymalnie jak najbliżej prawej krawędzi jezdni, zachowania szczególnej ostrożności, ustępowania pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu itd. itd. Ponadto jeźdźcy oraz kierujący pojazdami zaprzęgowymi mają obowiązek sprzątania po swoich zwierzętach (mandat 50-200 zł z art. 91 Kodeksu wykroczeń). Do jazdy drogami powinny być dobierane zwierzęta dające sobą kierować, sprawne fizycznie, niepłochliwe. Pozostałe powinny być wyłącznie przewożone. Jadący wierzchem powinien siebie i zwierzę zaopatrzyć w elementy odblaskowe, manewry stosownie sygnalizować (art. 97 Kodeksu wykroczeń). Zakazy dotyczące jazdy wierzchem opisuje art. 36 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Niedozwolone są np.: jazda bez uzdy; jazda obok drugiego uczestnika ruchu drogowego; jazda po drodze międzynarodowej, na autostradach i drogach ekspresowych; jazda po drodze oznaczonej znakiem B-8 „Zakaz wjazdu pojazdów zaprzęgowych” (dotyczy także jeźdźców i poganiaczy); jazdy w okresie niedostatecznej widoczności; jazdy wierzchem i prowadzenia luzem więcej niż jednego zwierzęcia. I zakaz tzw. przeciążania zwierzęcia - jest on przestępstwem z art. 37 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt. I jeszcze akty prawne mówiące o spożyciu alkoholu lub środków działających podobnie. Także te dotyczą jeźdźców, poganiaczy czy kierujących zaprzęgami. Oni - bezwzględnie - nie mogą znajdować się w stanie nietrzeźwości, czy w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie, gdy poruszają się po drodze publicznej - jezdni, poboczu lub drodze przeznaczonej do pędzenia zwierząt (art. 45 ust. 1 pkt 1 upord i art. 97 kodeksu wykroczeń).

Znaki drogowe. Przy drogach znajdujemy znaki dotyczące jeźdźców, powożących i poganiaczy, a tu: B-1 „Zakaz ruchu w obu kierunkach”; B-2 „Zakaz wjazdu”; B-8 „Zakaz wjazdu pojazdów zaprzęgowych”; B-35 „Zakaz postoju”; B-36 „Zakaz zatrzymywania”; B-37 „Zakaz postoju w dni nieparzyste”; B-38 „Zakaz postoju w dni parzyste””.

Podsumowanie. Nie istnieje coś takiego jak „prawo jazdy konnej”, a jednak dla poruszania się po drodze, konieczna jest znajomość zasad ruchu drogowego. Potrzebna jest też oczywiście umiejętność oceny sytuacji i zapanowania nad zwierzęciem w sytuacji awaryjnej. I jeszcze raz apelujemy do kierowców: Kierowco! Zwolnij! Nie trąb podczas wyprzedzania konia! Nie podjeżdżaj zbyt blisko (jm)

Galeria pn. „Wśród siwych koni morskich”.

Poniżej galeria foto z przepięknej krainy o nazwie Camargue. To magiczne miejsce znajdujące się pomiędzy dwiema głównymi odnogami Rodanu w delcie tej rzeki i wybrzeżem Morza Śródziemnego. Fotografie pochodzą z gminy Saintes-Maries-de-la-Mer. Jednocześnie pod nazwą camargue znana jest też rasa konia. To nieduże, za to wytrzymałe białe konie, od tysięcy lat żyjące w niełatwym klimacie i wśród ubogiej roślinności. Właśnie tam do dnia dzisiejszego żyją dzikie stada tych „siwych koni morskich” nazywanych „manades”. Tamtejsza stacja hodowlana Tour de Valat dyskretnie nadzoruje populację tych zwierząt. Dzięki tej działalności liczba półdzikich stan w przeciągu ostatnich dekad nie tylko nie spada, ale nawet nieco powiększa się. Konie camargue to tradycyjne wierzchowce miejscowych pasterzy bydła. Siwy camargue cieszy się popularnością wśród turystów i miłośników tych malowniczych terenów.

Fotografie: Jolanta Michasiewicz