Porzucone hulajnogi niestety stają się codziennym widokiem na ulicach miast. To nie są „zaparkowane hulajnogi” jak twierdzą niektórzy, to są porzucone w całkiem i zaskakująco dziwnych miejscach. Zdecydowanie są to utrudnienia i zagrożenia dla innych użytkowników ruchu drogowego, nie poprawiają także estetyki naszego otoczenia. Władze miast próbują przeciwdziałać takim sytuacjom, zastrzegając jednocześnie, iż doceniają ekologiczność, łatwość manewrowania i wciąż rosnącą popularność.
Działania są różne. I tak w Warszawie porzucone hulajnogi, czy te pozostawione w miejscach tarasujących ruch są usuwane z drogi i przechowywane w magazynie, analogicznie jak źle zaparkowane samochody. Przyjeżdżają lawety i hulajnogi są usuwane. - Zabieramy te hulajnogi, które postawione zostały w sposób zagrażający bezpieczeństwu lub wtedy, kiedy ktoś sam zgłosi, że w jakimś miejscu hulajnoga po prostu przeszkadza. Wtedy mamy podstawę, by pojazd usunąć - komentuje te sytuacje Mikołaj Pieńkos z Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. Pojazdy czekają na właściciela, jednak ten przed odbiorem musi uiścić karę administracyjną w wysokości kilkudziesięciu złotych za zakłócenie porządku. Operatorzy na bieżąco odbierają swoje pojazdy. Częściowo inaczej jest w Krakowie. Tam urządzenia trafiają do Biura Rzeczy Znalezionych. Prawnicy wskazują, iż praktyka taka jest sprzeczna z zasada domniemania własności pojazdu, przecież operatorzy oznaczają je w sposób widoczny. Prezydent Jacek Majchrowski zainicjował spotkanie z przedsiębiorcami prowadzącymi wynajem hulajnóg.
Własne działania podejmują operatorzy. - Każdy użytkownik, jeszcze przed pierwszym przejazdem, dowiaduje się bezpośrednio w aplikacji o zasadach m.in. właściwego parkowania hulajnóg. Uruchomiliśmy także globalną kampanię o nazwie Respect the Ride, w ramach której zachęcamy użytkowników do podpisania deklaracji zasad odpowiedzianego poruszania się po mieście, w tym także parkowania" - informował przedstwiciel firmy Lime.
Przedsiębiorcy i urzędnicy wspólnie poszukują rozwiązań. Mówiono o problemie ich porzucania w dowolnym miejscu chodnika, drogi rowerowej, czy nawet jezdni. Miasta rozważają też możliwość montowania stojaków i tworzenia stacji wypożyczania tych urządzeń. Tu jednak natrafiają na istotny problem - jak tworzyć parkingi dla pojazdów, których w polskim prawie nie ma? A co najistotniejsze takie propozycje zaprzeczają - tak atrakcyjnej dla użytkowników - zasadzie ich dostępności w dowolnym miejscu. Jako jedno z rozwiązań analizowana jest sytuacja nakładania kar za złe parkowanie. Operatorzy rozważają mandaty za powtarzające się niebezpieczne i niepoprawne parkowanie, zawieszenie kont użytkowników.
Jednak i tutaj ustalenie odpowiedzialności za porzucenie pojazdu jest niemożliwe wobec braku przepisów. (jm)