Przegląd prasy

O egzaminach, zdawalności i predyspozycjach kandydatów

29 grudnia 2009

Czy polski system egzaminów na prawo jazdy jest "systemem oblewania"? – pytają dziennikarze portalu INTERIA.pl Wiemy, że egzaminowi towarzyszy od dawna wiele problemów. Jednym z nich jest problem bardzo niskiej zdawalności. Można wskazać trzy główne powody: mentalność oraz nastawianie kursantów, niski poziom niektórych szkół jazdy i wadliwe przepisy - czytamy.

- Jerzy Masier z Krakowa jest instruktorem nauki jazdy od dwunastu lat. Jego zdaniem, niska zdawalność w dużej mierze spowodowana jest nastawieniem do egzaminu starających się o prawo jazdy. Wielu z nich idzie na pierwszy egzamin tylko po to, by zobaczyć, jak to wygląda i przygotować się do kolejnych podejść, a nie po to, aby od razu zdać - mówi Jerzy Masier. Jednocześnie autorzy artykułu konkludują - oczywisty jest fakt, że żaden, nawet najdoskonalszy kurs nie przygotuje kompleksowo przyszłego kierowcy.

- Inaczej wygląda problem niskiego poziomu niektórych szkół jazdy. Niektórzy instruktorzy winą za obecny stan rzeczy obarczają swoich kolegów. Ogromne zapotrzebowanie na prawa jazdy doprowadziło do powstania wielu ośrodków szkolenia kierowców, które reprezentują bardzo różny poziom nauczania. Tadeusz Szewczyk, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców, zauważa: - Dawniej, gdy było mniej szkół jazdy, a co z tym idzie mniej instruktorów, ich autorytet był znaczny. Obecnie instruktorem może zostać każdy. W samym Krakowie jest ponad 180 szkół nauki jazdy, a w każdej z nich jest ich kilku lub kilkunastu. Niektórzy podchodzą do swej pracy solidnie, a niektórzy bagatelizują sprawę.

- Sprawa przepisów określających przebieg egzaminu na prawo jazdy także wywołuje wiele kontrowersji. Krytykowany jest system kamer montowanych w pojazdach egzaminacyjnych, drobiazgowość egzaminu oraz jego kryteria, a także osoba egzaminatora. Egzaminator powinien być jak notariusz: niezawisły, z własnym biurem i autorytetem, zaś same egzaminy powinny być przeprowadzane na samochodzie, na którym ktoś się uczył jeździć, a nie na flocie ośrodka - twierdzi Szewczyk. - W ramach wymiany doświadczeń, jako prezes mojego Stowarzyszenia, byłem ostatnio we Francji i widziałem tamtejszy system egzaminacyjny. Egzaminowanie odbywa się tam poprzez urzędy. Nie ma takich tworów jak nasze ośrodki, które pierwotnie powstawały lata temu jako przechowalnie tzw. partyjnych. W wielu krajach egzaminowanie praktyczne jest przeprowadzane przez policję, zaś teoretyczne przez urzędy - dodaje.

Oto podsumowanie dziennikarzy portalu: To, czy uda się zdać egzamin za pierwszym, drugim czy trzecim razem, albo w ogóle go nie zaliczyć, zależy mimo wszystko w największym stopniu od kandydatów na kierowców. System egzaminowania może być mniej lub więcej miarodajny, ale to wybór szkoły, własne predyspozycje i zaangażowanie są głównymi czynnikami, decydującymi o tym, czy i kiedy uda się nam zdobyć prawo jazdy.

 

W jaką stronę powinien zmierzać system egzaminowania w Polsce?

- Aby egzaminator, jak niezawisły sędzia mógł rozstrzygać, czy dana osoba jest zdolna samodzielnie i bezpiecznie kierować pojazdem w ruchu drogowym, czy też nie - zapowiadał swego czasu Andrzej Bogdanowicz, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury. Na razie jednak egzaminator jest tylko "łowcą błędów", ściśle związanym instrukcją. Doświadczeni egzaminatorzy przyznają, że największym pogromcą kandydatów na kierowców jest stres - nieumiejętność zapanowania nad emocjami. Instruktorzy, którzy korzystają z prawa uczestnictwa w egzaminie, chwytają się za głowy, gdy widzą, jak dziecinne błędy popełniają ich wychowankowie. Dlatego egzaminator powinien mieć prawo "odcedzać" błędy (niegroźne), powodowane stresem od tych, które dowodzą niezbicie braku umiejętności i wiedzy. Ale mogłoby to skutkować zarzutami, że egzaminatorzy podejmują decyzje wedle uznania, stąd już tylko krok do zarzutów o korupcję. A z tym polski system egzaminacyjny dopiero co się uporał – podsumowuje portal INTERIA.PL.