Przegląd prasy

Uniewinniona choć jechała pod wpływem alkoholu. O zespole fermentacji jelitowej?

28 stycznia 2016

W mediach USA szeroko omawiany jest przypadek kobiety, która decyzją sądu została uniewinniona za... jazdę pod wpływem alkoholu. Jej organizm sam go produkował. - Takich osób jest więcej - mówi nam dr Barbara Cordell z Panola College w Teksasie. 35-letnia nauczycielka z Buffalo (stan Nowy Jork). Wracając do domu kobieta “złapała gumę”, postanowiła jednak dojechać do domu. Policja została powiadomiona o jadącej wężykiem kobiecie. Pod jej domem czekał radiowóz. Przystąpiono do kontroli po pierwsze alkomatem. Ten wskazuje 4 promile. Wobec tak znacznego przekroczenia kierowca trafia do szpitala (tzw. procedury wobec zagrożenia dla zdrowia i życia). Po kilku godzinach orzeczono “brak objawów spożycia alkoholu” jednak w świetle ponownego badania alkomat wskazuje 3 promile. I sytuacja trwa jeszcze kilka godzin. Jak się dowiadujemy – w ciągu następnych 18 dni była poddawana wielokrotnie badaniom na zawartość alkoholu. Za każdym razem odczyty wskazywały mocno podwyższoną wartość, która średnio wynosiła 2 promile - mówił adwokat zatrzymanej podczas procesu, który odbył się kilka tygodni temu. Od feralnego zdarzenia minął przeszło rok, kobieta przeszła wiele badań i okazało się, że jej organizm sam produkuje alkohol. Biegli wyliczyli, że kobieta tej postury po wypiciu czterech drinków we wspomnianym przedziale czasu, w momencie policyjnej kontroli powinna mieć maksymalnie 0,05 promila (dopuszczalny poziom z którym można kierować auto w stanie Nowy Jork to 0,08 promila). Ostatecznie sędzia kobietę uniewinnił.

Zespół Fermentacji Jelitowej. To nie pierwszy znany przypadek osoby, której organizm sam produkuje alkohol. Niedawno brytyjskie media informowały też o mężczyźnie, który "upijał się frytkami z fastfoodów". Amerykańskie media opisywały też przypadek emeryta z Teksasu, który mimo, że był abstynentem latami uskarżał się na objawy związane z zatruciem alkoholowym. Okazuje się, że naukowcy stosunkowo niedawno zaczęli łączyć tego typu przypadki i - co ważne - podchodzić do nich poważnie. Mimo, że pierwszy został udokumentowany przez japońskich badaczy jeszcze w 1970 roku. Od tego czasu udało się rozpoznać kilkadziesiąt kolejnych, co nie było łatwe bo w wielu przypadkach "chorzy" nie mieli zielonego pojęcia o swojej przypadłości... aż do momentu policyjnej kontroli. Schorzenie zostało ochrzczone "Zespół Fermentacji Jelitowej" (ang. Gut Fermentation Syndrome lub Auto-Brewery Syndrome) i jak się okazuje jego przyczyną jest wysoki poziom grzybów drożdżowatych w jelitach.To właśnie one mają odpowiadać za fermentację bogatych w węglowodany pokarmów wskutek czego powstaje alkohol. Prym w badaniach na ten temat wiedzie dr Barbara Cordell z Panola College w Teksasie, która notabene miała też swój udział w sprawie bohaterki z Buffalo - to ona była pierwszym adresem pod który zgłosił się prawnik zatrzymanej. I to ona - podejrzewając zespół fermentacji jelitowej - skontaktowała ją z jednym ze swoich współpracowników, który ostatecznie zdiagnozował schorzenie, zalecił niskowęglowodanową dietę i dziś kobieta może jeździć autem z czystym sumieniem. Polscy specjaliści potwierdzają fakt, iż jest to nadzwyczaj sporadyczna dolegliwość, tak więc brakuje właściwych badan naukowych i ostatecznie trudno zająć tu wiarygodne stanowisko.

Słowa kluczowe kierowca - choroby USA