Przegląd prasy

Zginęła 18-letnia kursantka. Zabrakło doświadczenia? - DYSKUSJA

22 lipca 2012

W ostatnim numerze tygodnika informowaliśmy o tragicznym w skutkach wypadku drogowym na przejeździe kolejowym, w którym śmierć poniosła 18-letnia kursantka nauki jazdy, a instruktor walczył o życie. Postawiliśmy pytanie: “Zabrakło doświadczenia? To szczególnie ważne pytanie w czasie, gdy minister sprawiedliwości zgłosił projekt ułatwienia dostępu do zawodu instruktora nauki jazdy. I oto Państwa opinie - czekamy na dalsze: tygodnik@prawodrogowe.pl

73502ebb786b81d9652d432493259ae2854fad42

(Fot.: PD@N 435-29)

KAROL24ABC:Bebechy mi się przewracają jak widzę redukcję biegu na przejeździe kolejowym u moich kolegów i koleżanek po fachu: Lublin ul. Chemiczna i Rataja - Fabia przeskakuje kangurem przez przejazd tu Clio nie chciało przeskoczyć... instruktor założył, że dziewczę które przed kursem pewnie raz przejechało się z tatą, bratem lub chłopakiem po prostej będzie prowadziło samochód jak on... brak fundamentalnej zasady nauczania w systematycznym zwiększaniu trudności i się stało, poza tym nie mam pojęcia jak można nie zachować szczególnej ostrożności z takim kursantem na przejeździe kolejowym!!! Winny instruktor.

Wracając do wieku instruktora NIE MA TO ZNACZENIA - liczą się umiejętności i łeb na karku oraz to czy jest się instruktorem po to żeby uczyć ludzi jeździć i zarażać ich pasją do samochodów czy po to żeby patrzeć dziewczynom w cycki. Zacznijmy na egzaminach dla instruktorów sprawdzać umiejętność prowadzenia pojazdu jego obsługi, znajomości działania mechanizmów jak silnik, skrzynia biegów, sprzęgło, hamulce itd. I dokładniej uczmy JAK UCZYĆ!!! przychodzi do pracy kolega po fachu starszy ode mnie - jest dłużej instruktorem niż ja mam prawo jazdy i dostaję polecenie od szefa sprawdzić go, jedziemy z kursantem na plac manewrowy, daję poprowadzić pierwsze jazdy - siadam z tyłu kursant pierwszy raz za kierownicą i słyszę siedząc z tyłu "weź no się tu się przysuń zapnij pas i tu masz biegi no odpalaj i jedziemy... po 5 min na miasto (ledwo wyjechaliśmy za bramę - naprawdę ledwo do tej bramy dojechaliśmy) mistrz zobaczył parking i już słyszę o tu zaparkuj za zielonym... i to był koniec jego popisu"

RENATA B.: Wiek instruktora ma znaczenie, z wiekiem idzie praktyka jeśli jest na czym praktykować, a prawo jazdy nie leży w szufladzie. Udokumentowany rejestr auta, na którym się jeździ. Po 10-latach takiej praktyki można myśleć o szkoleniu innych jeśli ma się predyspozycje ku temu i hormony młodego wieku już się uspokoiły. Wszak firmy ubezpieczeniowe już dawno udowodniły, że żółtodzioby za kierownicą w wieku do 24 lat powodują najwięcej wypadków. Czy młody instruktor nauki jazdy jest w stanie te hormony opanować w wieku 21 lat i bezpiecznie wyszkolić kierowcę, kiedy sam jest jeszcze niedojrzały. Mnie się bebechy przewracają gdy widzę młodych, rozbawionych kolegów, którzy siedzą obok kursanta jakby byli w wesołym miasteczku, aby było bezstresowo i przyjemnie, a przecież prowadzenie auta to nie zabawa! To odpowiedzialność za naukę przez te tylko 30 godzin i rokowanie jaki mamy materiał do obróbki.

IEADAM: Znam osobiście kilku młodych instruktorów i mogę śmiało powiedzieć że wcale nie są gorsi od tych "starych" z doświadczeniem. Znam też takich, którzy się nie nadają kompletnie, ale udało im się zdać egzaminy. Błędy popełnia każdy z nas, pytanie czy umiemy z nich wyciągać wnioski. Co do młodego wieku kierowców to zawsze twierdziłem że nie można wszystkich wrzucać do jednego wora, piraci są w każdym wieku, pijacy i naćpani również, bez prawka też jeżdżą łączy ich jedno - brak nieuchronnej kary i świadomość tego! Płacą za to wszyscy użytkownicy dróg.

INSTRUKTOR: Zapewne nie dowiemy się, jaka była przyczyna tego strasznego wypadku. Uważam jednak, że błędem instruktora było to, że pojechał z dziewczyną na pierwszą lekcję w miejsce, będące dla niej zwykłą dżunglą, w której trwa walka o przeżycie. W jej przypadku, walka przegrana. Pamiętać należy, że osoby, które zasiadają po raz pierwszy za kierownicą samochodu są zestresowane w takim stopniu, że postrzeganie otoczenia jest bliskie zeru. Co do komentarzy wyżej. Zgadzam się z Panią Renatą w zupełności. Sam także bardzo często mijam się z kolegami, którzy zamiast uczyć, przeważnie piszą SMSy lub bez przerwy gadają przez telefon. O jakim możemy mówić doświadczeniu u osoby mającej dwa lata prawo jazdy Panie Karolu? Czy doświadczeniem możemy nazwać wchodzenie w zakręty na ręcznym hamulcu w starym BMW? Jeśli tak, to nie dziwmy się, że poziom wyszkolenia świeżych kierowców jest taki, a nie inny. I koło się zamyka, bo ci z kolei, po dwóch latach, także będą mogli zostać instruktorami. Tutaj pragnę odnieść się do pomysłu Pana Gowina. Nie zazdroszczę temu Panu intelektu. Niech Pan uwalnia takie zawody. Niech uczą ludzie, którzy sami jeszcze nic nie umieją, poza szpanowaniem przed kolegami. Tylko przy okazji, proszę również zapewnić darmowe pochówki m/in dla takich osób, jak ta dziewczyna, która poszła na kurs, żeby się nauczyć, a instruktor uznał, że powinna ona już umieć. Pozdrawiam.

KAROL24ABC: Dlaczego tylko kolegów? koleżanki są również i to w wieku poniżej 24 lat i to co raz więcej... widzę niezdrowe podejście do tematu od strony mężczyzn... jeśli jest się stronniczym to źle w naszym zawodzie - brak obiektywności odbija się na szkoleniu... Nie wiem kiedy w naszym kraju skończy się podchodzenie do sprawy tzw. stereotypami. Wszystko zależy od człowieka i jego umiejętności i podejścia do sprawy i nie ważne czy ma 21 czy 35 czy jest kobietą czy mężczyzną albo umie jeździć i uczyć jeździć albo nie a po 10 latach praktyki jeżdżenia do pracy jedną drogą, na zakupy do marketu i czasem na wieś do teściowej oraz raz do roku ślepo patrząc w nawigację wybrać się na urlop to można sobie szkolić... ja jeżdżę od dziecka w wieku 18 lat zacząłem jeździć na małej spedycji w wakacje, potem na studiach dorabiałem jako kierowca ciężarówki gdyż moja rodzina obraca się w biznesie transportowym i mam za sobą setki tysięcy kilometrów po całej europie a jeżdżę od małego wszystkim. Obecnie w wieku 24 lat kończę zamykać tabelę prawa jazdy i jestem instruktorem na B od 2 lat, robię kurs na kat C, nigdy nie spowodowałem żadnego wypadku a samochód umiem rozebrać na części pierwsze i złożyć - a tu jest inna sprawa gdzie instruktor miał kilka lat więcej wyszło na to samo... http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Smiertelny-wypadek-z-udzialem-elki-kursantka-winna,wid,11744478,wiadomosc.html

W tej sprawie zawinił instruktor i brak doświadczenia w nauczaniu innych bo samemu można umieć jeździć ale wbić się w tok rozumowania i działania innej osoby nie jest tak łatwo... trzeba założyć że pod wpływem stresu i nerwów może nie być w stanie wykonać polecenia i użyć wskazówek co zrobić w danej chwili - z resztą kto pracuje w tym zawodzie wie co mam na myśli. Pozdrawiam

ADAM: Specjaliści zbadają, wyjaśnią. Dziewczynie życia nikt nie wróci, a przecież przyszła się nauczyć. Poza skutkami niewiele wiemy. Oczywiście instruktor odpowiada za prowadzenie szkolenia bobrze i przede wszystkim bezpiecznie. Wymogi są przede wszystkim jedynie formalne, nikt nie sprawdza doświadczenia czy umiejętności. A w rzeczywistości to wiedza i umiejętności decydują. Mamy ogromną ilość OSK i jedynie cenową konkurencję. Do tego presję kursantów, bo przecież on/ona musi być kierowcą, a dokładnie to tylko zdać egzamin. I tak się kręci. Warto pomyśleć, chociaż na podstawie jednego wypadku trudno o wyważone opinie.