Rozmowy

Andrzej Pasek. Nikt za darmo nam nic nie da

18 grudnia 2018

Andrzej Pasek. Nikt za darmo nam nic nie da
Andrzej Pasek, egzaminator w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gdańsku (fot. ze zbiorów autora)

Andrzej Pasek zagościł na naszych łamach i pozostajemy w przekonaniu, że tak pozostanie. Minął miesiąc od dnia, gdy spotkali się Ludzie Nieobojętni i postanowili podjąć i pracować na rzecz inicjatywy powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Dziś na stronie Inicjatywy Społecznej Nieobojętnych – http://www.szie.pl/ - znajdujemy 878 deklaracji poparcia i udziału w niej. Wpływają także całe listy.

 Chcemy pokazywać TYCH NIEOBOJĘTNYCH, publikujemy wypowiedzi i ich wizerunki, przybliżamy ich propozycje. Czekamy na wszelkie, nawet te bardzo szczegółowe propozycje. Czekamy na dalsze Państwa wypowiedzi.

Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )

* * *

W ostatnich dniach wiele osób mnie pyta mnie - co to jest Samorząd Zawodowy i co on nam mówiąc kolokwialnie „może dać„? Pytanie jest nieprecyzyjne. Powinno brzmieć: Co możemy uzyskać dzięki uczestnictwie w tym przedsięwzięciu? Nikt nam nic nie da za darmo. Ale sami możemy sobie wypracować bardzo dużo.

Przede wszystkim możemy decydować o naszym zawodzie. Samorząd, inaczej samo-decydowanie. W ostatnich dniach powstały pierwsze struktury tej inicjatywy, więc już można przystąpić do działania. Jak więc ma to funkcjonować. Skoro mamy sami o sobie decydować, działanie musi być oddolne. Proszę zgłaszać wszelkie pomysły, które uznacie Państwo słuszne w tworzeniu tego projektu. Ja pozwolę sobie zainicjować to działanie. Od lat chodzi mi po głowie pomysł rezygnacji z ceny minimalnej kursu i zarazem z utartej ilości 30 godzin jazdy. Jak mogłoby to wyglądać. Nie chcę tutaj wyważać otwartych drzwi, gdyż na zachodzie Europy już takie rozwiązania funkcjonują. Przede wszystkim powinna być ustalona tylko cena za godzinę jazdy. Nie może być również ustalona ilość godzin. Więc jak by to miało wyglądać. Ustalmy bloki nauczania na podobnej zasadzie jak dziś, tyle że bez ustalenia godzin we wszystkich tych zagadnieniach. Przykładowo zapoznanie osoby z podstawowymi elementami obsługi nie wymaga określenia minimalnej ilości czasu. Ale już np. jazda po różnego rodzaju skrzyżowaniach, z uwzględnieniem hierarchii ważności czynników regulujących pierwszeństwo – przykładowo 8 godzin minimum. Jazda po zmierzchu – godzin 3. Idąc tym torem rozumowania okazać by się mogło, że wychodzi np. min 18 godzin, reszta ustalana jest przez instruktora prowadzącego w zależności od umiejętności osoby szkolonej. Przy czym opłaca ona na początek 20 godzin jazdy, a reszta będzie uzależniona od postępów tej osoby w trakcie szkolenia. Likwidując cenę kursu i ilość określonych godzin, likwidujemy nienaturalną konkurencję ceną, jak również poczucie osoby przychodzącej na szkolenie, że musi ona się nauczyć w ciągu 30 godzin i czasami niestety na tym kończy się jej zaangażowanie w proces szkolenia. Jak już wspomniałem na wstępie to jest tylko propozycja i mam świadomość, iż nie wszystkim będzie się ona podobać. Jednakże ma ogromną prośbę. Nie krytykujmy tych propozycji na początku naszej drogi, gdyż obawiam się, że po krytyce nikt nie odważy się przedstawiać swoich przemyśleń, bojąc się medialnej nagonki. Ograniczmy się na tym etapie do składania propozycji poprawy system szkolenia jak również egzaminowania. Jeżeli chodzi o egzaminowanie boli mnie wystawianie negatywnego wyniku za niezastosowanie się do zatrzymania na zielonej strzałce. Sytuacja rzeczywista w Gdyni około 2 tygodnie temu. Egzaminuję osobę, która w ciągu 30 minut wykonuje poprawnie wszystkie zadania, po czym wracając do Ośrodka jako czwarta jedzie w prawo korzystając ze strzałki. Wszystkie pojazdy przed nami nie zatrzymują się i co robi osoba zdająca? To samo co poprzednicy. Po przerwaniu egzaminu wracam do Ośrodka i omawiając egzamin niestety stwierdzam, że osoba ta zapłaci 140 zł, zda następny egzamin i nigdy już nie zatrzyma się na tej strzałce, biorąc przykład z 95 % kierowców w Polsce. Na strzałce zatrzymują się egzaminatorzy i instruktorzy, żeby ten błąd wychwycić i osoby uczestniczące w kursie. Więc albo zlikwidujmy strzałkę, albo podejmijmy działania w celu respektowania tego przepisu, gdyż dzisiaj jest to niestety typowa farsa, a trudno jest szkolić ze świadomością, iż jest to tylko pod egzamin.

Niedługo pojawią się adresy mailowe do składania swoich uwag, dlatego bardzo proszę o przemyślenie, jaki ma być ten nowy, przez Państwa stworzony system.

Z poważaniem dla grona szkoleniowego

Andrzej Pasek