Rozmowy

Filip Grega. Sześć razy dwadzieścia cztery razy trzydzieści pięć to ile?

15 kwietnia 2019

Filip Grega. Sześć razy dwadzieścia cztery razy trzydzieści pięć to ile?
Filip Grega, prezes Fundacji Rzecznik Praw Kursanta, socjolog bezpieczeństwa drogowego, instruktor nauki i techniki jazdy (fot. Jolanta Michasiewicz)

         Kilka dni pewna osoba legitymująca się uprawnieniami instruktora nauki jazdy na forum instruktorskim zadała pytanie – „Czy najechanie na linię przerywa egzamin?”. Czytałem trzykrotnie, aby się upewnić czy dobrze widzę i czy przypadkiem nie jest to jakiś żart, które czasem pojawiają się dla rozluźnienia koleżanek i kolegów czytających posty na tej grupie. Ale nie. Pani zapytała zupełnie poważnie. I o ile mógłbym zrozumieć, że człowiek uczy się całe życie i czasami nawet najbardziej oczywista sprawa może zwyczajnie wypaść nam z głowy to dalsza część zdania wzbudziła we mnie zwyczajne obrzydzenie cyt.: „…bo nie chce mi się szukać w dziennikach”.  Poczułem się jakbym dostał mokrą szmatą w twarz. Pomyślałem sobie, że ta osoba każdego dnia świadczy niezwykle ważną i bardzo odpowiedzialną społecznie usługę. Uczy ludzi obsługi urządzenia, które zabija. Klienci powierzają tej osobie swoje życie i zdrowie, a także wręczają niemałą kwotę pieniędzy za to, aby otrzymać rzetelną usługę. Klient w pełnym zaufaniu do swojego instruktora, mentora, eksperta, który wprowadza go w zupełnie nowy świat społecznej aktywności poddaje się procesowi zmiany. Zmiany polegającej na wykształceniu nowych życiowych kompetencji współuczestniczenia w społeczności drogowej. Klient, kursant, uczeń i nie waham się użyć słowa wychowanek, oddaje się w ręce osoby, która zobowiązała się wykształcić w nim takie kompetencje, aby w swojej aktywności na drodze nie stanowił zagrożenia dla siebie, swoich bliskich oraz innych uczestników ruchu. Aby czuł się bezpieczny. Bezpieczny zarówno w perspektywie zapobiegnięcia wypadkom, kolizjom jak i konsekwencjom prawnym i finansowym. Bo taka jest właśnie rola instruktora nauki jazdy. Codziennie tysiące dobrych instruktorów w całej Polsce dwoi się i troi, aby wykonać swoje obowiązki najlepiej jak tylko się da, a jednocześnie w tak wielu przypadkach muszą otrzymywać za swoją mozolną pracę żenujące a wręcz poniżające honorarium. Zadaję jednak pytanie, czy w całej naszej branży ta rola jest wypełniana należycie? Powyższy przykład instruktorki (jak i wiele innych, jakie co kilka dni pojawiają się w przestrzeni publicznej) pokazuje dobitnie, że nie. Działalność takich instruktorów ma kilka aspektów – i wszystkie negatywne:

- wprowadzają w błąd klientów co do posiadanych kwalifikacji;

- dewaluują powagę procesu szkolenia i egzaminowania;

- deprecjonują etos i wizerunek instruktora nauki jazdy.

I najprawdopodobniej zwyczajnie szkodzą stwarzając zagrożenia dla swoich klientów.

Co więcej – niszczą rynek, poprzez prowadzenie swojej działalności i odbierając potencjalnych klientów innym ośrodkom.

         Czy naprawdę chcemy się na to godzić? Czy naprawdę jest nam na rękę istnienie szkól jazdy, w których kursanci marnują swoje pieniądze i wyrabiają sobie negatywna opinię o branży szkoleniowej? Wierzę, że czytając ten krótki felieton również jak ja uważasz, że taka sytuacja nie może dłużej mieć miejsca. Gdyby z Twojej okolicy zniknęli tak słabi instruktorzy a z nimi „ParaOSK” wysysające z rynku środki Twój OSK miałby więcej klientów i mógłby rozwijać się jeszcze lepiej i w otoczeniu zdrowej konkurencji. Czy jako „szary” czy „szeregowy” instruktor możesz coś z tym zrobić? Tak! Musisz zacząć od zmiany samego siebie! Musisz przestać być „szarym” i „szeregowym” instruktorem. Tylko od Ciebie zależy to, jak będzie wyglądała Twoja zawodowa przyszłość. Zacznij być ekspertem i mentorem. Z pewnością masz już sporą wiedzą zawodową. Nieźle znasz przepisy ruchu drogowego, wiele z nich potrafisz wytłumaczyć przeciętnemu kursantowi. Ale… to potrafi statystyczny kierowca. Ty potrzebujesz czegoś więcej! W między czasie odpowiedz sobie na pytanie: czy chcesz zarabiać więcej? Zadaj kolejne: Skoro chcesz, to dlaczego nie zarabiasz? Tak, wiem, bo szef mało płaci. A dlaczego płaci tak mało? Bo ma mało klientów albo co gorsze jego dochody są małe ze względu na niską cenę kursu.

         Czy taki stan rzeczy można zmienić? Oczywiście! W tym celi trzeba przedsięwziąć jednak nie jedną, a klika rzeczy. Przede wszystkim poszerzyć swoje kompetencje w taki sposób, aby podnieść poziom zaufania do Ciebie jako instruktora. To właśnie zaufanie jest podstawowym czynnikiem warunkującym popyt na Twoją usługę. Jeżeli klient uzna Ciebie za godnego zaufania – czyli dostrzeże w Tobie nie tylko bogatą wiedzę, ale i sprawność przekazywania jej w sposób zrozumiały, umiejętność dostosowania metody kształcenia do predyspozycji osoby i przede wszystkim poczuje się - z nowo nabytymi dzięki Tobie umiejętnościami - bezpiecznie, to wysokość środków zainwestowanych w szkolenie stanie się sprawą trzeciorzędną. Nie wierzysz? To odpowiedz na pytanie: ile razy słyszałeś od swoich znajomych „chcę zapisać do Ciebie swojego syna na kurs. Tylko Tobie ufam i wierzę, że przygotujesz go rzetelnie. Pieniądze nie grają roli”. Tylko czy ci znajomi zbudowali swoje zaufanie na Twojej wiedzy merytorycznej? Raczej nie. Ufają Ci, bo łączą Was inne, niż zawodowe okoliczności.

         Co więc zrobić, aby zdobyć zaufanie obcych? Być coraz lepszym fachowcem! Nie osiadać na laurach i rozwijać swoje umiejętności. Ale kiedy to robić jak ciągle nie ma czasu a i miejsc do szkolenia jest niewiele nie wspominając o kosztach. To nie jest tłumaczenie. Warto korzystać z rożnych okazji. Jedna z nich już w środę w Warszawie: O wpływie rozwoju psychofizycznego człowieka na pozyskiwanie umiejętności kierowania pojazdem. Bardzo ciekawy temat, który może okazać się dla instruktora wręcz nieoceniony przy tworzeniu indywidualnego programu szkolenia dla kandydata.

         Oczywiście samo podniesienie swoich kompetencji, a co za tym idzie zaufania do Ciebie jako instruktora, nie wystarczy. Istotnym elementem będzie również to, aby dwie ulice dalej potencjalny klient nie miał nawet szansy zmarnować ciężko zapracowanych i nierzadko długo odkładanych pieniędzy u takiego instruktora, od którego zacząłem ten felietonik. Jak zatem sprawić, aby z rynku zniknęły szkodniki? To potrzebne, aby właściciel szkoły mógł przyjąć większą liczbę klientów i dać im szansę wydać znaczną kwotę pieniędzy na to, aby poznali, polubili, zaufali i skorzystali na całe życie z Twoich wysokich kompetencji. Do tego celu jednak niezbędne jest rozwiązanie systemowe, które zadba o to, abyś Ty – i ja również – nie musiał wstydzić się za osoby, które śmią publicznie nazywać siebie instruktorami nauki jazdy. Takim rozwiązaniem jest samorząd zawodowy. Samorząd, który stworzysz również Ty. Twoje zdanie, Twoje doświadczenie i wsparcie jest nieocenione. Podczas szkolenia, o którym napisałem wyżej również temat powstania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów będzie szeroko dyskutowana. Nie może tam Ciebie zabraknąć!

         A wiesz już jaki jest wynik działania na wstępie? Tak, to 5040. A czy zastanawiałeś się kiedyś jak doszło do tego, że potrafisz udzielić odpowiedzi na to pytanie? Jasne, przecież chodziłeś do szkoły. Ukończyłeś podstawówkę, w której nauczyciel pokazał Ci jak litery i cyfry, nauczył składać je w wyrazy i proste działanie matematyczne. Takie ot tam zdanie i mnożenie.

         Pewnie wiesz także, że osoba, która nauczyła Ciebie tych właściwie banalnych spraw jak czytanie prostego tekstu i mnożenie miała, aby mieć w ogóle prawo, aby z Tobą pracować musiała spędzić kilka lat na przygotowaniu do zawodu? Nawet osoba ucząca dzieci liczyć do dziesięciu musi mieć podobnie długo uzyskiwane kwalifikacje. Odnosząc się jeszcze do „instruktorki” (cudzysłów celowy), co pomyślałabyś gdybyś zobaczył, że nauczyciel kształcenia zintegrowanego (klasy I-III) , który prowadzi lekcje z Twoim dzieckiem na forum nauczycielskim zapytał czy na końcu zdania trzeba postawić kropkę? A może czy przed szkolnym obiadem dzieci powinny umyć ręce?

         W procesie nauki człowieka, nawet w tak prostych przestrzeniach jak nauka liczenia do dziesięciu, wymagane są kompetencje i to nie tylko merytoryczne, ale i dydaktyczne oraz społeczne. W nauczaniu ludzi użytkowania urządzenia, które zabija takich kompetencji potrzeba znacznie więcej. Pozyskuj je, rozwijaj abyś w swojej pracy mógł pracować sześć godzin dziennie, przez dwadzieścia cztery dni w miesiącu (czasem zajęcia w soboty też trzeba zrobić) i za trzydzieści pięć złotych za godzinę a wtedy co miesiąc na twoje konto wpływać będzie kwota 5040 zł. Byłbyś zadowolony? Tak sądzę. Potrzebujesz więcej? Proszę bardzo – pracuj 8h dziennie, dostaniesz 6720 na rękę. Wszystko zatem w Twoich rękach! Do zobaczenia w środę!

Filip Grega (Szczecin)

OD REDAKCJI:

Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS oraz portal L-INSTRUKTOR objęły patronat medialny nad wydarzeniem.

Ze względów organizacyjnych prosimy o potwierdzenie udziału w spotkaniu oraz ewentualne zgłaszanie pytań:

                Telefon: 509-191-444

                E-mail: biuro@pke.org.pl

                Redakcja: tygodnik@prawodrogowe.pl