Rozmowy

Prace nad zmianą przepisów nie są potrzebne – ocenia Tomasz Kulik. Bo…

22 stycznia 2020

Prace nad zmianą przepisów nie są potrzebne – ocenia Tomasz Kulik. Bo…
Tomasz Kulik, instruktor nauki jazdy, techniki jazdy, były kierowca JW GROM (fot. ze zbiorów Autora)

Szanowna Redakcjo,

piszę w nawiązaniu do słów pana premiera Morawieckiego, który obiecał wszczęcie prac mających na celu udzielenie pieszym pierwszeństwa przed pojazdami, gdy są jeszcze na chodniku. Z całym szacunkiem do Prezesa Rady Ministrów uważam, że ma fatalnych doradców, wręcz dyletantów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ani Premier, ani Prezydent, nie muszą się na wszystkim znać - po to mają doradców. A tym należy się przyjrzeć...

Żadne prace, nad zmianą przepisów o relacji między pieszym na przejściu dla pieszych a kierującym pojazdem, nie są potrzebne. Gdyby nasza władza tę energię spożytkowała na propagowanie tych przepisów, które już mamy, byłoby znacznie mniej ofiar na drogach. Jakie to przepisy? Proszę:

1) Artykuł 13 ustęp 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym: Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem;

2) Artykuł 26 ustęp 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym: Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu;

3) Paragraf 8 ustęp 1 rozporządzenia z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych: § 8. 1. Znak A-16 "przejście dla pieszych" ostrzega o przejściu dla pieszych;

4) Paragraf 47 ustęp 4 rozporządzenia z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych: § 47. 4. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających;

5) Definicja szczególnej ostrożności - artykuł 2 punkt 22 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym: Art. 2. 22) szczególna ostrożność - ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;

6) Definicja ustąpienia pierwszeństwa - artykuł 2 punkt 23 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym: Art. 2. 23) ustąpienie pierwszeństwa - powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku.

Czy to mało? Na kierującego pojazdem nakłada się obowiązek ustąpienia pieszemu na przejściu dla pieszych. Nakłada się także obowiązek zmniejszenia prędkości, by pieszych wchodzących na przejście nie narazić na niebezpieczeństwo. Stawia się znak ostrzegawczy, stawia znak informacyjny, maluje znak poziomy - po co? Ano po to, żeby kierujący wiedział, że ma się zachować bezpiecznie i odpowiedzialnie.

Jeśli kierujący uderza pojazdem w pieszego na przejściu, to znaczy że nie ustąpił pierwszeństwa! Jak to jest, że kierujący nie mają problemów z ustąpieniem innemu pojazdowi - w sytuacji, gdy nie mają pierwszeństwa - a nie potrafią zachować się właściwie zbliżając do przejścia dla pieszych?

Aby uspokoić zakompleksionych posiadaczy prawa jazdy przypomnę, że pieszemu nie wolno wchodzić bezpośrednio pod koła nadjeżdżającego pojazdu, nawet na przejściu dla pieszych, o czym wprost mówi ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym w artykule 14 punkcie 1 w literze a: Art. 14. Zabrania się: 1) wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych.

Czyli mamy sprawę jasną: pieszy ma czekać, aż nadjeżdżający pojazd zatrzyma się, zaś kierujący ma się zatrzymać widząc pieszego przy pasach. Dlaczego? Bo w każdej chwili pieszy stojący przy przejściu może się stać pieszym wchodzącym. Skoro na kierującego nakłada się obowiązek zachowania szczególnej ostrożności (definicja powyżej), gdy zbliża się do przejścia dla pieszych, to kierujący ma być przygotowany do wejścia pieszego na przejście. Z drugiej strony nikt nie dał pieszym prawa włażenia bezmyślnie pod koła. I bardzo dobrze! Prawdą jest jednak, że społeczeństwo składa się z różnych typów osób - wśród nas jest całkiem spora grupa typu homo ledwo sapiens, pozbawiona instynktu samozachowawczego. Tacy włażą pod koła gapiąc się w telefon (jest to skutek uzależnienia od dopływu informacji - patologia powszechna w dzisiejszych czasach).

Gdy w jednym miejscu i czasie spotkają się dwie osoby niezainteresowane bezpieczeństwem własnym i bliźnich, to mamy wypadek. Dlaczego? To proste:

- gdyby pieszy upewnił się, czy jest możliwość bezpiecznego wejścia na przejście i zaniechał marszu widząc pędzące auto, nie byłoby wypadku,

- gdyby kierujący pojazdem zbliżając się do przejścia był przygotowany na "atak" pieszego nierozważnego, to też nie byłoby wypadku,

- gdy obie strony zastosują się do obowiązujących przepisów, nie żałując użycia rozumu, wypadku na pewno nie będzie.

Nieprawdą jest, jakoby niezastosowanie się pieszego do swoich przepisów usprawiedliwiało kierującego pojazdem, który do swoich przepisów się nie zastosował. I nie patrzmy na sądy, bo te potrafią zaskakiwać - o sądach zwracających nieruchomości osobom w wieku 130 lat, bez sprawdzenia czy taki okaz zdrowia żyje, nie wspominając... Niejednokrotnie pieszy zostaje ukarany za niezastosowanie się do art. 14.1, zaś kierujący który w niego uderzył zostaje ukarany właśnie za to że uderzył, czyli nie zastosował się do art. 13.1, 26.1 i par. 47.4. W jednym zdarzeniu dwa postępowania - każda ze stron biorących udział w zdarzeniu ponosi odpowiedzialność za swoje przewinienia (o ile przeżyje).

Jest jednak jedna, bardzo ważna sprawa, o której doradcy Premiera zapomnieli (może nie mają prawa jazdy?) - INFRASTRUKTURA!!! Jak to jest, że w Polsce buduje się przejścia dla pieszych o ruchu niekierowanym na jezdniach mających więcej niż po jednym pasie dla każdego kierunku jazdy? Jakim cudem spotyka się przejścia o ruchu niekierowanym na arteriach dwujezdniowych, mających po trzy pasy ruchu na każdej jezdni? Np. al. Krakowska w Warszawie na wysokości lotniska. To nie jest bezpieczne, bo jeśli jeden kierujący się zatrzyma, to pieszego zabije na pasie sąsiednim inny kierujący, który nie połączył trzech faktów:

- zbliżania się do przejścia dla pieszych,

- że na sąsiednim pasie ruchu pojazd zwalnia, zatrzymuje się,

- i że dzieje się to z powodu pieszego w chodzącego na przejście...

Po trzech sekundach uderza pieszego, światło gaśnie...

Byłoby znacznie lepiej, gdyby pan Premier tak pokierował swoimi podwładnymi, aby znajomość obowiązków kierującego pojazdem była powszechniejsza wśród kierowców oraz żeby wszystkie przejścia - w miejscach gdzie pasów ruchu jest więcej niż jeden dla danego kierunku jazdy - otrzymały sygnalizację świetlną. To w skali kraju będzie tańsze niż skutki wypadków. I jeszcze żeby nasi policjanci byli mądrzej dowodzeni, bo jakoś nie widać by egzekwowali zatrzymanie pojazdu przed sygnalizatorem S-2, a spory odsetek pieszych "trafionych" na przejściu, to piesi uderzeni pojazdem niezatrzymanym przed strzałką warunkową. Pieszych też należy edukować - pojazd kierowany przez nierozważnego kierującego nie zatrzyma się w miejscu, bo fizyka na to nie pozwala.

Tomasz Kulik, instruktor nauki jazdy, techniki jazdy, były kierowca JW GROM