Legislacja

Miał zielone światło, jednak został ukarany (2)

14 grudnia 2010

W poprzednim numerze Tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS z datą 1 grudnia br. opublikowaliśmy informację o wyroku toruńskiego sądu, który skazując 23-letniego Tomasza K. za śmiertelne potrącenie pieszego, mimo że to on wbiegł kierowcy pod koła stwierdził: zielone światło nie zwalnia kierowcy z obowiązku uważania na drodze. Bydgoszczanin dostał dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów, co - zważywszy, że jest zawodowym kierowcą - będzie dla niego najdotkliwsze. - Być może będzie nawet musiał zmienić pracę - przyznał sędzia Tomasz Łętowski. - Jednak zanim znów usiądzie za kierownicą, musi najpierw nabrać dystansu, przemyśleć i zrozumieć, że tym, co ma determinować kierowcę, nie jest pośpiech, lecz odpowiedzialność za innych uczestników ruchu, nawet jeśli postępują oni nieprawidłowo. Poniżej interesująca dyskusja, która miała miejsce właśnie w kontekście tego wydarzenia:

AAA.: Nie rozumiem - współwinny wbiegnięcia pieszego na czerwonym - chyba bardzo nie precyzyjny artykuł. Dotarłem do oryginalnego artykułu. Dlaczego w News nie napisano, że facet jechał bez uprawnień, bo je stracił za punkty i że uciekł z miejsca wypadku - myślę, że to istotne informacje - tak się nie robi - to jest manipulacja.

Paweł:Po przeczytaniu - paranoja! Brak słów! Jak można uznać kierowcę za winnego tego czynu. Jeżeli nawet miał zatrzymane uprawnienia, czy ich nie posiadał, to nie można go winić za nierozwagę innego uczestnika ruchu!

Kt.: Jaka paranoja? Panie Pawle jeśli pojazd poruszał się z dozwoloną prędkością i dostosowaną do warunków podczas do potrącenia pieszego doszłoby do nieśmiertelnego wypadku. To, że ktoś wchodzi na czerwonym nie oznacza Panie Pawle, że można go za to ukarać potrąceniem. Jeśli kierowca mógł reagować i nie podjął manewrów obronnych wówczas powinien także za to odpowiedzieć.

Wojciech Sz.: Wydaje mi się, że autorzy 4 komentarzy zupełnie nie rozumieją zasad poruszania się na skrzyżowaniach oraz w ich pobliżu. Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i bezpiecznej prędkości obowiązuje wszystkich uczestników ruchu- bez względu na kolor światła wyświetlany na sygnalizatorze. Pieszemu dodatkowo oczywiście zabrania się wkraczać, wbiegać przed nadjeżdżający pojazd. Tak więc - moim zdaniem - wyrok nie powinien budzić wątpliwości. Z poważaniem W. Sz.

Robert Ch.: Szanowny panie Wojciechu, problem polskiego "Prawa o ruchu..." polega na "nieprecyzyjności" przepisów. Zawsze znajdzie się paragraf mówiący, że "Kierowca musi zatrzymać pojazd przed...", "Czy zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza gdy...". Jestem kierowcą od 17 lat (głównie warszawskie korki...) i widziałem kilkanaście SYTUACJI DROGOWYCH, gdzie tylko szczęście (kilka sekund w jedną lub drugą stronę) i zostałbym zaskoczony tak jak ten 23-latek. Zresztą jaki Kodeks jest każdy wie (lub powinien...). Proszę zadać sobie pytania (powiedzmy dla zabawy, dla ciekawego doświadczenia):

- Czy ja (kierowca) gwałtownie zbaczam z drogi i wpadam na chodnik? A może uwielbiam jeździć po parkach, pieszych deptakach?

- Czy w momencie zdarzenia drogowego z pieszym grozi mi śmierć lub uszczerbek na zdrowiu?

To brzmi strasznie, ale dla DOBRA POLSKICH PIESZYCH byłoby lepiej gdyby każdy kierujący pojazdem, który potrąci człowieka na jezdni (nawet na pasach - ale tutaj akurat bym się jeszcze zastanowił) byłby zwolniony z wszelkiej odpowiedzialności. Dlaczego?!? Bo tylko w ten sposób dotrze do tego narodu że ulica to jest bardzo niebezpieczne miejsce i należy bardzo uważać w momencie jej przekraczania. Wprowadzając ograniczenia w terenie zabudowanym do 50km/h dajecie pieszym argument by wkraczać pod koła samochodu - "Bo przecież tu jest ograniczeni prędkości..." A kierowca ma obowiązek się zatrzymać. Jedynie kierowca-poseł lub kierowca członek jednej z wiodących partii jest traktowany przez sądy inaczej niż wszyscy inni zwykli kierowcy... Chylę czoła! Bobik

Piotr K.: Przy całym szacunku dla Sądu w Toruniu (nomen omen... jeżeli chodzi o nieomylność osób z tego miasta). Polecam lekturę opracowań dotyczących ruchu drogowego np. p. Paprzyckiego czy A. Stefańskiego (jeżeli sędzia - mała litera nie jest bez powodu - nie zna interpretacji prawnych ustawy prawo o ruchu drogowym?). Na podobnej zasadzie można byłoby skazać kierowcę stojącego na przejściu dla pieszych (brak możliwości przejazdu dalej), w bok którego uderza biegnący pieszy, który odbijając się od takiego pojazdu (nie zauważył?) uderza o krawężnik i ponosi śmierć- ten kierowca to zwykły morderca- prawda?

Polecamy także lekturę wypowiedzi na forum “Gazety pl Toruń” – bardzo ciekawa lektura i bardzo skrajne oceny – http://forum.gazeta.pl/forum/w,71,119367957,119403396,Czy_kierowca_moze_byc_winny_gdy_pieszy_wszedl_.html