Informowaliśmy o zapisie w projekcie ustawy o kierujących pojazdami dotyczącym obowiązkowych szkoleń instruktorów nauki jazdy.
Glor: Wprowadzenie obowiązku przeprowadzenia warsztatów doskonalenia zawodowego dla instruktorów jest jak najbardziej rozsądne i uzasadnione. Częste zmiany w przepisach PORD wymaga od instruktora (i nie tylko) aktualizacji wiedzy, również poprzez wymianę poglądów. Takie warsztaty powinny być jednak prowadzone, przez co najmniej WORD-y. Bezpośredni kontakt, możliwość omówienia szczegółów przepisów oraz wątpliwości, przebiegu egzaminowania oraz szkolenia (w tym błędów popełnianych przez kursantów) będzie właściwą formą szkolenia i mającą jakikolwiek sens. Jestem całkowitym przeciwnikiem prowadzenia szkolenia grupy instruktorów z różnych osk przez instruktorów z osk posiadającego uprawnienia do prowadzenia szkoleń na instruktorów nauki jazdy. Ten zapis w projekcie należałoby zmienić. Pozdrawiam.
Instruktor: Jeszcze jedna opłata, ciekawe, kto będzie przeprowadzał te szkolenia? Jeszcze jedna okazja do wydojenia forsy. A może by tak zająć się egzaminatorami, którzy są po studiach rolniczych i po kursie stają się nagle wielkimi znawcami przepisów ruchu drogowego, posiadają odpowiednią wiedzę i doświadczenie w egzaminowaniu? Ciekawe! Podam przykład kobiety egzaminatorki... wiek 18 lat robi prawo jazdy (nie jeździ) wiek 25 lat (dalej nie jeździ) rodzi dziecko (wylatuje z pracy) 28 lat - po urlopie wychowawczym (dalej nie jeździ) na bezrobociu robi kurs na egzaminatora i co ? Staje się nagle wielkim znawcą i fachowcem w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. A skąd o tym wiem? Bo tak zachowała się moja żona. I co na to panowie z Ministerstwa Infrastruktury?
Kl: bo tu nie "matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie egzaminera" (parafraza).
Starszy instruktor: Panie Instruktorze, gratuluję trzeźwej oceny i podpowiadam: ten będzie prowadził warsztaty, kto na tym zarobi, czyli ten co zapis o warsztatach wprowadził do projektu. Zamiast wyrzucić "do kosza" cały system szkolenia i egzaminowania w RP i wreszcie wprowadzić systemy obowiązujące w Unii, ponownie reanimuje się trupa pod hasłami BRD nakazując pseudo instruktorom bez żadnej praktyki w kierowaniu pojazdami nie mówiąc o doświadczeniu w zawodzie instruktora brać udział w pseudo warsztatach prowadzonych przez teoretyków wykreowanych przez WORD-y, BRD czy lobby Stowarzyszeń (czyli właścicieli Szkół NJ). I będzie jak kiedyś w PRL-u, kolejny nic nie dający kwit umożliwiający szkolenie kursantów przez kolejny rok do następnych warsztatów, których program zostanie ustalony "z góry" przez tych co się znają na wszystkim "w teorii", ale na pewno nie na szkoleniu w praktyce. Czy ktoś wreszcie wpadnie na pomysł rozliczania kolejnych "pomysłodawców" z wyników ich pomysłów? I znowu miało być dobrze a wyjdzie jak zawsze, czyli CDD.
Maciej: Idea warsztatów jest słuszna. Z tym, że powinny one się odbywać nie co rok, ale przy każdej istotnej zmianie przepisów. Powinny być prowadzone przez WORD-y gratisowo w ramach działań na rzec bezpieczeństwa ruchu drogowego. Coroczne szkolenia i egzaminy prowadzone przez przedsiębiorców to bzdura. Nie wiem czy za tym pomysłem nie stoi lobby dużych OSK zrzeszonych w stowarzyszeniach, które to mają wpływ na kształt projektu chociażby w ramach konsultacji społecznych. PS. Generalnie WORD-y powinny bardziej otworzyć się dla OSK.
Krzysztof U.: I to jest sedno sprawy tak samo jak egzaminatorzy tak i instruktorzy obecnie są wielkimi specjalistami z zakresu ruchu drogowego, gdzie ich egzamin nie kończy się praktyką tylko suchą teorią.
Instruktor techniki jazdy:Instruktorów należałoby przede wszystkim uczyć jeździć poprawnie technicznie. Najlepiej byłoby zrobić to na kursie dla instruktorów, przed wydaniem uprawnień, ale obecny program kursu przewiduje jedynie teoretyczne zajęcia z techniki jazdy. Instruktorzy uważają się za świetnych kierowców (jak 80% Polaków), a za kierownicą popełniają takie same błędy jak każdy przeciętny kierujący: niewłaściwe operowanie kierownicą, lewa noga na sprzęgle, prawa nie wiadomo gdzie, wrzucanie na "luz" przy hamowaniu, itd. Jak więc mają prawidłowo uczyć kandydatów na kierowców? Uważam, że warsztaty są potrzebne. Może niekoniecznie co rok, ale powinny składać się: 1) z zajęć teoretycznych dotyczących aktualizacji przepisów - może w WORD, 2) zajęć warsztatowych z metodyki - w najlepszych OSK, 3) zajęć praktycznych z techniki jazdy w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Lepsze przygotowanie instruktorów powinno zaowocować lepiej przygotowanymi do jazdy kierowcami, a więc spadkiem liczby wypadków. Ale same zajęcia teoretyczne nie wystarczą!
Izabela: Po pierwsze- instruktor nie jest "zawodem", więc na jakiej podstawie ma się odbywać ów weryfikacja? Po drugie - skoro ma się podwyższać kwalifikacje instruktorów, dlatego że zmieniają się przepisy - to może zweryfikujmy wszystkich nauczycieli historii, przecież ów historia zmieniła się i ciągle się zmienia...! Po trzecie - dlaczego akurat szkoleniem ma zająć się ZDZ, a nie np: ODN, czy CKU...? Jaka grupa "znawców" i w jaki sposób miałaby to prowadzić...? Czy byłoby to bierne przekazywanie wiedzy :z głowy do głowy" ...Sucha teoria...? A może na zajęcia praktyczne przyjdzie z dwuletnim stażem Pan egzaminator i będzie uczył prowadzić część praktyczną np.: instruktora z piętnastoletnim stażem...? Znowu - gdzie sens, gdzie logika...? Oj drodzy pomysłodawcy, brak słów na Wasze pomysły! Nie tędy droga do polepszenie BRD!!! Jestem instruktorką, dokształcam się "permanentnie" i nie są mi potrzebne szkolenia na zasadzie nabijania przez inne instytucje kasy!
T.M.:Jestem Instruktorem od 1994 roku. Pomysł z "Warsztatami" może i być dobry, ale kto powinien przeprowadzać takiego typu doszkalanie? Na pewno nie Egzaminatorzy ( nie mają pojęcia o szkoleniu), na pewno nie Instruktorzy (byłoby to śmieszne), więc kto? Moim skromnym zdaniem, każdy DOBRY instruktor szkoli się sam, więc można by zrobić np.: co 5 lat egzaminy weryfikacyjne nie tylko teoretyczne ale i praktyczne z jazdą w ruchu miejski włącznie. Jeżdżąc po drogach, widzę czasem, że niektórzy instruktorzy za bardzo nie znają przepisów, chodzi głównie o zachowanie się na bardziej skomplikowanych skrzyżowaniach. Mógłbym wypisywać wiele przykładów, ale po co? i tak większość z nich twierdzi że wiedzą i umieją DUŻO. Pozdrawiam
Michał (instruktor):Witam, Jestem instruktorem od dwóch lat (prawo jazdy mam 22 lata) i mogę na bazie moich krótkich doświadczeń w tym zawodzie stwierdzić, iż szkolenia lub - jak kto woli - warsztaty dla instruktorów są potrzebne. Pomijam fakt, kto się ma tym zająć, gdyż dla mnie to oczywiste, że musi to być osoba kompetentna z długoletnim doświadczeniem. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na inny aspekt. Mianowicie całą winę za złe szkolenie obarcza się instruktorów tak więc poprzez nowe rozporządzenia planuje się bardziej kontrolować OSK. Zastanawiam się czy to przyniesie oczekiwany efekt. Gdyż jak znam życie papier wszystko przyjemnie a życie życiem. Uważam, że przede wszystkim należy wyeliminować instruktorów, którzy wykonują tę pracę tylko po to, aby załatać dziurę w budżecie domowym, tak więc należałoby stworzyć taki system, który umożliwi zatrudnianie instruktorów na pełny etat. Kolejna sprawa to wprowadzenie badań psychologicznych dla kursantów, co pozwoliłoby wyeliminować osoby nie posiadające odpowiednich cech psychofizycznych. Ponadto cena kursów jest zbyt niska. Mam tu na myśli konkurencję, która doprowadziła do tego, iż oszczędza się na pensji instruktora, która z kolei przekłada się na jego motywację do pracy. Dlaczego nie wprowadzić urzędowych cen tak jak ma to miejsce w innych przypadkach naszego życia. Kolejna sprawa to testy - nie powinny być ogólno dostępne, można się ich wyuczyć na pamięć a przepisów i tak nie znać. Myślę, że testy nie powinny się nawet powtarzać na kolejnym egzaminie na ponadto wskazane byłoby podczas egzaminu wyrywkowe sprawdzenie wiedzy przez kursanta z kodeksu drogowego. Zmiany dot. egzaminatorów, przede wszystkim warunek numer jeden to kilkuletnia praktyka instruktorska. Myślę, że można jeszcze kilka przykładów podać na powyższy temat i dopiero wtedy zastanawiać się nad wprowadzeniem planowanych zmian kto kogo będzie uczył i za ile, ... itd. Jednakże głosu ludu w tym kraju się nie słucha tak więc trzeba będzie za kilka lat po raz kolejny zmieniać i ,,usprawniać" system szkolenia wprowadzając jeszcze większą kontrolę dla OSK przy tym nabijając kasę innym. Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Jacek: Zgadzam się z p. Michałem, a dodatkowo chciałbym odnieść się do kryteriów, które powinien spełnić kandydat na egzaminatora. Pan Michał pisze: “Zmiany dot. egzaminatorów, przede wszystkim warunek numer jeden to kilkuletnia praktyka instruktorska. ”Plus ogólnie rozumiana charakterystyka kandydata (psychologowie, metodycy i praktycy zrozumieją). Rozbieżność między kryterium wykształcenia, koniecznym do ubiegania się o status instruktora, lub egzaminatora, budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Mam wykształcenie średnie, jestem kierowcą (praktykującym!) od 28 lat, z ośmioletnim stażem instruktorskim (również jako wykładowca). Wśród moich znajomych legitymujących się dyplomem wyższej uczelni, widzę wiele osób kwalifikujących się na szkolenie z zakresu przynajmniej doskonalenia techniki jazdy właśnie. Dopuszczają się kardynalnych błędów, zupełnie nie mając świadomości ich popełniania. Różnica między nami jest taka, że oni mogą ubiegać się o legitymację egzaminatora, ja natomiast nie. BZDURA!
(...) i oto dalsze Państwa opinie:
Marian: Weryfikacja wstępna dla instruktorów nauki jazdy jest fatalna, co to za instruktor, który sam nie umie jeździć? Więc potrzebna kilkuletnia praktyka w wykonywaniu zawodu kierowcy! Weryfikacja na egzaminatorów jest jeszcze gorsza tam liczy się papierek - wyższe wykształcenie! Może by tak sam trochę pojeździł zawodowo następnie pouczył np. 5 lat i wtedy nikt mu nie podskoczy. Zastanówmy się, kto uczy i egzaminuje młodych chętnych kierowców? Zero doświadczenia w kierowaniu instruktorzy. Kto egzaminuje - egzaminator zero doświadczenia w zawodzie kierowcy, zero doświadczenia w zawodzie instruktor. Proszę Państwa, to że kierowcy zachowują się na drodze tak jak się zachowują to wina tych biednych niedouczonych instruktorów i tych zadufanych wszystko wiedzących naj egzaminatorów. Doszkolenia dla instruktorów uważam za konieczność, bo same okulary przeciwsłoneczne tematu nie załatwią, a odpowiedzialność naprawdę wielka. Oddzielnym tematem jest dopuszczenie do zawodu kierowcy szczególnie C, D. Pozdrawiam młodych prężnych, mało wiedzących w temacie jazdy instruktorów i dodam egzaminatorów!
Instruktor Adam: Jestem instruktorem od 35 lat. Uważam, że pomysł ograniczenia miejsca siedziby infrastruktury (plac manewrowy) do powiatu zamieszkania to ograniczenie wolności osobistej. Sam osobiście mieszkam w powiecie ziemskim, a Ośrodek mam między innymi w sąsiednim powiecie grodzkim (odległy 200 m od miejsca zamieszkania). To paranoja. Złym pomysłem jest również obowiązek zgłaszania rozpoczęcia kursów do wydziałów komunikacji w starostwie. Dziś szkoli się już nie grupowo, a indywidualnie. Każdego, kto się tylko zgłosi. Wykłady odbywają się nawet z 1. osobą, gdy się zgłosi. Takie są realia. Zajęcia rozpoczynają się z nową (nowymi) osobami nawet kilka razy w tygodniu. Nic tylko biegać do urzędu z listami zgłoszenia. Kolejna paranoja. Egzaminatorami powinni być najbardziej doświadczeni instruktorzy, a nie panienki, które same niewiele potrafią. Bo po uzyskaniu kiedyś prawa jazdy same niewiele jeździły. Zrobiły jedynie kurs egzaminatora (teoretyczny). Zdały egzamin. Zero praktyki i już egzaminują. Nigdy wcześniej nie szkoliły.
Max: Ja słówko do pana Jacka i całej reszty (wypowiadającej się tu na temat egzaminatorów) troszkę chyba zakompleksionych, jak widzę, instruktorów. Zaznaczam, że nie mam z waszymi środowiskami nic (poza zainteresowaniem tematyką) wspólnego. Odnoszę wrażenie na podstawie waszych wypowiedzi na w/w temat, że wyziera z nich ociekająca niemocą zazdrość! A przecież wystarczy tylko spełnić odpowiednie warunki i można również zostać egzaminatorem. Z tego, co czytałem, kiedyś by zostać egzaminatorem trzeba było między innymi być instruktorem, ale ustawodawca z tego warunku zrezygnował (nie bez powodu zresztą) - bo był to czynnik korupcjogenny! Czy zmieniło to sytuację - nie wiem. Ale wiem, że wielu z tych łapówkarzy-egzaminatorów z ostatnich afer było byłymi instruktorami i miało silne powiązania z profesją instruktorską. A w sprawie kwalifikacji egzaminatorów (czy instruktorów) to jest chyba jakiś system szkolenia i egzaminowania, który weryfikuje wasze umiejętności? A to, jakich mamy świeżo upieczonych kierowców w głównej mierze zależy od instruktorów nauki jazdy, bo to oni uczą tych adeptów (przekazując własne umiejętności), to jedynie oni mają możliwość sprawdzenia nauczonych przez siebie umiejętności i przydatność tych ludzi do poruszania się po drogach. A rola egzaminatora sprowadza się do porównania z przepisami prawa i weryfikacji nauczonych przez instruktorów umiejętności i to oni wtedy biorą odpowiedzialność za dopuszczenie byłych kursantów do ruchu drogowego. A czy egzaminatorzy mają właściwe umiejętności też chyba jest przez kogoś sprawdzane jak zresztą i umiejętności młodych instruktorów, (bo to umiejętności instruktorów są w całym tym systemie nauczania najważniejsze).