Legislacja

Po zatrzymaniu prawa jazdy nie jedź, to wykroczenie

8 kwietnia 2011

Recydywiści łamiący sądowe zakazy prowadzenia pojazdów niestety bardzo często zapominają, że w sytuacji recydywy mogą trafić do więzienia. - Kierowcy grają rolę nieświadomych tego, że mają zakaz prowadzenia pojazdów - mówi Dawid Marszałkowski z kartuskiej drogówki. - Zwykle są to kierowcy, którym odebrano prawo jazdy podczas interwencji. Panuje wśród nich przekonanie, że do czasu rozprawy albo uprawomocnienia się wyroku - mimo braku dokumentu uprawniającego do poruszania się autem - mogą nadal jeździć samochodem. I dopóki nie dostaną wyroku do ręki - jeżdżą. Prokurator rejonowy w Kartuzach wyjaśnia, że tłumaczenie to nie ma żadnego odzwierciedlenia w przepisach. - Gdy policjanci zatrzymują prawo jazdy nietrzeźwemu prowadzącemu pojazd, pouczają, że od tego momentu nie wolno mu prowadzić pojazdów, do których miał uprawnienia na zatrzymanym dokumencie - mówi kategorycznie. - Jeśli kierowca mimo to pojedzie, popełnia wykroczenie. Nie ujdzie mu to bezkarnie, bo taki czyn może mieć wpływ na ostateczny wymiar wyroku. Osobną grupę kierowców stanowią recydywiści - świadomie lekceważą sądowe zakazy. W żywe oczy kpią z wymiaru sprawiedliwości, mówiąc, że w więzieniach miejsca nie ma, oni dochodów nie mają, więc sąd im nic nie zrobi - przytacza funkcjonariusz drogówki. Takie podejście do jazdy po spożyciu alkoholu może skończyć się nawet więzieniem. Znakomita większość z 324 osadzonych pijanych kierowców to ci, którym odwieszono wyroki z powodu kolejnego złamania przepisów.