
(Fot.: 489-19)
W lutym, w materiale zatytułowanym "Miliony złotych w błoto? Posłowie 'zabiją' polskie firmy?" informowaliśmy o zamieszaniu związanym z kwestią zdalnego nauczania kandydatów na kierowców - przypomina portal INTERIA PL. I dalej redakcja kontynuuje - W zeszłym miesiącu posłowie debatowali nad zmianami do ustawy o kierujących pojazdami, które - w praktyce - przywracałyby stan sprzed 1 stycznia 2013 roku, czyli znosiły możliwość kształcenia z teorii na odległość (za wyjątkiem osób niepełnosprawnych). Posłowie tłumaczyli swój pomysł chęcią utrzymania "wysokich standardów kształcenia" i - ogólnie rzecz ujmując - kwestiami drogowego bezpieczeństwa. Blady strach padł wówczas na właścicieli ośrodków, którym udało się spełnić wyśrubowane normy "Super OSK". By osiągnąć ten cel, wielu z nich sięgnęło po środki unijne z obszaru "innowacyjnej gospodarki". Te zakładały zrealizowanie w określonym czasie zakładanych celów (również dotyczących ilości kierowców przeszkolonych zdalnie) więc, jeśli zmiany weszłyby w życie, ośrodki musiałyby oddać unijne pieniądze... Od wspomnianych wydarzeń minął zaledwie miesiąc, a posłowie zmienili swoje stanowisko o 180 stopni. 1 kwietnia posłowie opowiedzieli się za poprawką, która - w ogóle - znosi konieczność kształcenia kandydatów na kierowców z zakresu tzw. teorii! Czyli jak konkludują: Oznacza to, że do "teoretycznego" egzaminu państwowego przystąpić będzie mógł każdy, niejako "z ulicy". Instytucje państwowe rezygnują więc z kontroli nad tym, w jaki sposób (i czy w ogóle) kandydat na kierowcę zapozna się z przepisami o ruchu drogowym przed przystąpieniem do egzaminu. I dalej redakcja portalu INTERIA pl podkreśla: Warto również zauważyć, że zmiana stanowiska posłów niewiele pomoże właścicielom "Super OSK". Jak już wspominaliśmy, - by nie stracić unijnych dotacji - ci muszą przecież wykazać się osiągnięciem konkretnych celów sprzedażowych dotyczących liczby kierowców przeszkolonych w systemie e-learningu.