Przegląd prasy

R. Tomaszewski: „Uprzejmości” - dyskusja

28 stycznia 2013

a0b408cc62f1761e44b4af2f0ce726f8e5342599(Fot.: PD@N 454-73)

W ubiegłym numerze opublikowaliśmy kolejny artykuł z serii SZTUCZNY EGZAMIN, A REALNA JAZDA. Autor - Robert Tomaszewski, pisał o zachowaniach kierowców, ale przede wszystkim kandydatów na kierowców. Swoją wypowiedź zatytułował krótko, ale przejrzyście - “Uprzejmości”. Zdaniem naszej redakcji - to kolejny artykuł, który instruktorzy nauki jazdy powinni włączyć do realizowanych przez siebie programów szkolenia. Tymczasem wypowiedzi i pytania naszych Czytelników. Wśród nich bardzo surowa ocena, iż instruktorzy uczą fikcji egzaminacyjnej, tak aby kursant był zadowolony i przede wszystkim, aby zdał egzamin. Czy rzeczywiście. Dziękujemy za dotychczasową dyskusję i prosimy o dalsze opinie. Jedna mała uwaga nie będziemy odnosili się do wypowiedzi zdecydowanie wykraczających poza dyskutowaną tematykę.:

 

Tygodnik PD@N – 17.1.2012: Robert Tomaszewski: Uprzejmości - http://www.grupaimage.com.pl/?s=prd&i=informacja&id=22241&komentarz=22241#comm22241

 

Konrad Partys:Witam. Jestem instruktorem od 2005 roku. Obecnie prowadzę ośrodek nauki jazdy. Czytam Pańskie artykuły regularnie. To co Pan pisze jest jak najbardziej słuszne. Zachowanie kursanta na egzaminie powinno wyglądać tak jak Pan opisuje. Tylko dlaczego jest inaczej? Skąd biorą się takie dziwne zachowania kursantów? Zadawał Pan sobie takie pytanie? Pewnie tak go nauczył instruktor. Ale dlaczego instruktorzy tak uczą? Bo takiej jazdy wymagają w większości egzaminatorzy. Pańscy koledzy. Nie wiem jak wygląda obecny egzamin. Ale po każdym egzaminie mojego kursanta, dzwonię i pytam. Jak przebiegał egzamin, na co egzaminator zwracał uwagę, czy był miły, jakie miał uwagi, i ewentualnie jaka była przyczyna niezdania egzaminu. Podejrzewam, że tak robi większość instruktorów. Kursanci przekazują też sobie jak zostali potraktowani na egzaminie. I zaczynają tak sztucznie jeździć już w czasie kursu. Oczywiście chciałbym, żeby kursanci jeździli prawidłowo, tak jak Pan opisuje, ale jest to niemożliwe do zrealizowania, bo wiemy jak zostaną potraktowani na egzaminie. Więc uczymy fikcji egzaminacyjnej, żeby kursant był zadowolony i zdał ten egzamin. A normalnie będzie jeździł jak już odbierze prawo jazdy. Więc zamiast dziwić się, że kursanci tak jeżdżą, lepiej przeszkolić egzaminatorów i nakłonić ich do zmiany podejścia na egzaminie. Niech egzaminatorzy zaczną normalnie traktować ludzi na egzaminie, a my skończymy z egzaminacyjną farsą. Z wyrazami szacunku.

LECH: Ja nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że nie trzeba informować egzaminatora o swoim zachowaniu na drodze, niektórzy wręcz wymagają by o takich rzeczach informować. Egzaminator też jest człowiekiem i może czasem różnych uprzejmych zachowań nie zauważyć, a na pewno informacja że kierowca x mnie puszcza, nie zaszkodzi. A jeśli egzaminator nie zauważy, wtedy hamuje i przerywa egzamin, za spowodowanie zagrożenia i wymuszenie.

ADAM: Co kraj to obyczaj, co człowiek to zwyczaj niegdyś mówiono. Kursant po ruszeniu na skrzyżowaniu z ulicy podporządkowanej korzystając z uprzejmości innego kierowcy - wymowny i dość jednoznacznych ruch dłonią - został oceniony negatywnie. Powód: nie potrafił odpowiedzieć egzaminatorowi na zadane pytanie :CZY TAMTEN KIEROWCA MA UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA RUCHEM, JEŚLI NIE TO DLACZEGO PAN POJECHAŁ. Analogiczna sytuacja była jak kursant zatrzymał się przed przejściem dla pieszych i ruchem ręki zaprosił starszą osobę do wejścia na jezdnię: CZY MA PAN UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA RUCHEM NA PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH. Dyskusji nie było, egzamin oblany. Z drugiej zaś strony rozważając powyższe sytuacje uważam, że egzaminator miał rację, bo to mało jeździ na stłuczkę wykorzystując zaufanie niedoświadczonych kierowców.

INSTRUKTOR: W 100% procentach zgadzam się z tą opinią, ale w wielu ośrodkach egzaminacyjnych osoba zdająca gdy skorzysta z uprzejmości innych kierujących później słyszy od egzaminatora "niestety wynik egzaminu jest negatywny gdyż Pan/Pani wymusił/a na pierwszeństwo na krzyżowaniu". Próba tłumaczenia osoby zdającej wiąże się z kolejną formułką egzaminatora "osoba ta (kierujący innym pojazdem) nie była uprawniona do kierowania ruchem wiec nie można było wykonać tego manewru w taki sposób, było to w myśl przepisów wymuszenie pierwszeństwa a to wiąże się z oceną negatywną”.

ISJpl: Najważniejsze jest ostatnie zdanie: "Jeśli tego nie potrafi, to nie powinien być egzaminatorem." Może zacząć należy od tego, czy egzaminatorzy znają przepisy PoRD? Jeden z wielu przypadków (przy którym byłem osobiście jako instruktor prowadzący), kiedy zdająca była w widocznej ciąży (8 miesiąc). Zresztą sam egzaminator ów ciążę zauważył. Co stwierdził? "Czy posiada Pani orzeczenie lekarskie, gdyż jeśli tak, może Pani jeździć bez zapiętych pasów"... Inaczej mówiąc egzaminatorowi nieco zapomniało się PODSTAWOWYCH przepisów PoRD. Przecież wystarczy sama widoczna ciąża, aby była możliwość nie zapinania pasów przez kobietę w widocznej ciąży. Żadne orzeczenie nie jest potrzebne... (art. 39.2.2). Wracając do głównego tematu. Kierujący (ten uprzejmy) zatrzymując się by kogoś "wpuścić" na skrzyżowaniu - zatrzymuje się sam z siebie. To jego dobrowolna decyzja. Wykonuje manewr zatrzymania (art. 2.29): "unieruchomienie pojazdu niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego, trwające nie dłużej niż 1 minutę" lub czasem nawet postoju, jeśli jest SUPER uprzejmy a ktoś nie chce skorzystać. Tym samym ruszając wykonuje manewr włączania się do ruchu (art. 17.1): "Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego". Skoro tak to przecież ma obowiązek wszystkim ustąpić (Art 17,2) między innymi właśnie osobie, którą wpuszcza: "Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu." Gdyby kandydaci na kierowców odwoływali się od niesłusznie niezdanych egzaminów (jeśli chodzi o tzw. korzystanie z uprzejmości) skończyłaby się szybko samowolka egzaminatorów. Niestety, ale 2/3 egzaminatorów nie powinno w ogóle zajmować się tematyką BRD jakim jest egzamin chociażby z powodu TOTALNEGO IGNORANCTWA przepisów drogowych (czyt. nieznajomości). Ktoś się ze mną nie zgadza? Zadajcie egzaminatorom 2, 3 pytania, banalne pytanie, i GWARANTUJĘ, iż nie będą znać poprawnej odpowiedzi. Jakie pytania? Chociażby o:

a) maksymalną prędkość ciągnika rolniczego poza obszarem zabudowanym lub

b) czy linia P12 zobowiązuje kierującego do zatrzymania pojazdu?

Poprawne odpowiedzi: a) 30 km/h, b) NIE (to znak pionowy zobowiązuje do zatrzymania a nie linia, jeśli występuje sama linia. gdyż znak ukradli, to nie trzeba się zatrzymywać według PoRD).

Pytajcie, pytajcie - zobaczycie jak będziecie w szoku... P.S. Że nie wspomnę o przygotowaniu merytorycznym polskich instruktorów...

DRUGI INSTRUKTOR: Nic ująć, ale można dodać, dlaczego większość kolegów Pana Tomaszewskiego tych zasad nie stosuje podczas egzaminów. To normalne zachowanie w ruch drogowym, które jest negatywnie oceniane na egzaminach. Dlaczego jest tak różnorodna interpretacja przez Panów egzaminatorów?

ISJpl: Dlaczego nie stosują w/w zasad? Przecież to jasne jak słońce. Ktoś może powiedzieć, iż to kolejna teoria spiskowa - jednakże ktoś kto choć trochę i szczerze interesuje się tematyką BRD - przyzna rację. W egzaminach na prawo jazdy, oraz z Nowej Ustawie wcale nie chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego. Wręcz przeciwnie. GŁÓWNĄ IDEĄ JEST ZWIĘKSZENIE LICZBY WYPADKÓW NA DROGACH!. Dzięki temu, iż wypadki na drogach są - jest i kasa. Kasa z UE na rzekomą budowę dróg, na rzekome poprawianie infrastruktury, na fikcyjne szkolenia i akcje promocyjne o BRD. Ustawę o Kierujących tworzy się w taki sposób, aby wypadkowość wzrosła i zwiększyła się ilość wypadków no i oczywiście aby zarobić kasę... Niestety, ale istnieje lobby, któremu zależy właśnie na tym. Dlatego też tworzy się w ustawie super OSK, aby zniszczyć małe OSK (bo jaki kursant za parę lat w dobie internetu wybierze OSK, które nie ma prawa szkolić przez Internet?) zapominając o głównym celu - o BRD. Małe ośrodki, które dbają o jakość szkolenia, by dzięki temu mogły wybić się na rynku i rozwinąć - nie mogą... Małe OSK dbają o jakość - dzięki nim kierowcy będą jeździć bezpieczniej - NIE - ZLIKWIDUJMY JE! Stwórzmy Super OSK i TYLKO one będą mogły szkolić przez Internet. Dzięki takiemu rozwiązaniu 90% kursantów przychodzić będzie do super OSK i nadal nie będzie bezpiecznymi kierowcami :-) SUPER OSK będą miały monopol i będą mieć w D przyszłe bezpieczeństwo kursanta. Zwiększy się więc wypadkowość - YES, YES, YES!

Dlatego też, niweluje się szkolenia dodatkowe, które faktycznie w wielu OSK były fikcją, ale także w wielu OSK były prawdziwe - wystarczyło tylko kontrolować w/w szkolenie. Teraz niech kursant zdaje egzamin ile razy chce - nie ważne czy potrafi jeździć bezpiecznie - w końcu ktoś go przepuści... Niwelując szkolenie dodatkowe - tracimy całkowitą kontrolę na umiejętnościami przyszłych kierowców. Dzięki temu będzie więcej wypadków - YES, YES, YES!

Nikt CELOWO nie pomyślał nad zmianami w trybie "zostania" instruktorem. W tej chwili wystarczy zdać teorię i jest się instruktorem. Zrobienie "rękawa" i rozmowa z dydaktykiem przecież nie ma nic wspólnego z BRD... Instruktorzy nie umieją uczyć, nie znają przepisów, mogą nie mieć praktyki jazdy (kto sprawdzi czy jeździł 3 lata, czy tylko 3 lata miał prawko a egzamin zdał, gdyż miał szczęście i później nie jeździł?). Dlaczego egzamin na instruktora nie ma etapu praktycznego? Dlaczego za kółko nie wsiada egzaminator i nie jeździ po tzw. mieście odwalając różne numery tak, aby przyszły instruktor mógł się wykazać czy poprawnie zareaguje? NIE bo NIE. Broń Boże z takim rozwiązaniem - to tylko zwiększy BRD a tego NIE CHCEMY! YES, YES, YES!

Co jeszcze? Prosty przykład w jaki sposób CELOWO dba się o to, ABY PIESI GINĘLI NA DROGACH. Piesi MUSZĄ ginąć na przejściach dla pieszych, aby napływały wciąż nowe pieniądze z UE na "zwiększanie bezpieczeństwa" na przejściach dla pieszych. Przejścia maluje się biało-czerwono, stosuje wysepki, buduje latarnie oświetlające przejścia, wielkie znaki świetlne nad przejściami. Tylko ten kto na tym zarabia wie ile można z tego wyciągnąć... a piesi jak ginęli tak giną - i oby tak było dalej - gdyż dzięki temu nadal możemy doić na kasę i "poprawiać bezpieczeństwo pieszych". Rozwiązanie: Zrobić z 80% przejść dla pieszych próg zwalniający. Takie rozwiązanie jest m.in. w Zakopanem na Drodze na Olczę. 1. Tanie, 2. Bezpieczne. NIE - TYLKO NIE TO! Zakrzyknie ustawodawca i lobby budowlano-ubezpieczeniowe. Przecież jeśli zadbamy o bezpieczne przejścia dla pieszych - piesi przestaną na nich ginąć i nie dostaniemy kasy na poprawianie bezpieczeństwa gdyż będą już bezpieczne. NIE - NIE ZGADZAMY SIĘ! YES, YES, YES...

Dlaczego nie zmieni się podstawowego zapisu w PoRD, o obowiązku używania elementów odblaskowych poza obszarem zabudowanym dla pieszych, rowerzystów itp? Tylko dzieci do 15 lat? Przecież o to chodzi! Niech kierowcy dalej rozjeżdżają pieszych! Dostaniemy kasę na budowę niby chodników, które mają zwiększyć ich bezpieczeństwo. YES, YES, YES!!!

Pozostaje pytanie - kto za tym stoi? Komu zależy na tym, aby ciągnąć kasę na rzekome szkolenia o BRD i spotkania, konferencje, które nic nie wnoszą? Czy faktycznie istnieje jakieś lobby? Czy są to firmy ubezpieczeniowe, czy wielkie OSK, a może firmy budowlane?

Może teraz czas zająć się szczegółami, w jaki sposób była tworzona Nowa Ustawa o Kierujących Pojazdami i dlaczego jej głównym celem jest śmierć na polskich drogach? Może warto było by się zastanowić, aby uruchomić Komisję Śledczą, która niegdyś była dosyć popularna - polityczna bo polityczna, ale nieco ciekawych wątków ujawniła... Być może okazałoby się jak to WORD-y "wspaniale dbają" o BRD w Polsce...

P.S. Ciekawe czy ów post zostanie wyświelony...