Rozmowy

Krzysztof Babisz. Nie czekając na zmiany

6 lipca 2018

Krzysztof Babisz. Nie czekając na zmiany
Krzysztof Babisz, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie (fot. WORD Lublin)

Jak zapowiadaliśmy redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS poprosiła o rozmowę dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Krzysztofa Babisza. Zainteresowała nas akcja nazwana „Bezpieczny Młody Kierowca”, adresowana do osób, które właśnie zdały egzamin na prawo jazdy. Otrzymują bon na bezpłatną godzinę szkolenia w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Zastanawialiśmy się czy właśnie tak egzaminatorzy z Lublina wyprzedzili zapisy oczekiwanej nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami? Oto co powiedział nam dyrektor Krzysztof Babisz:

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Interesująca inicjatywa, niezwykle ważna dla poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, raz jeszcze gratulujemy pomysłu. Właściwie skąd ten pomysł? Nie ma jeszcze projektu zmian w ustawie o kierujących pojazdami, nie wiemy czy i w jakim wymiarze pojawi się w niej okres próbny i szkolenie w zakresie brd.

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie: Projekty zmian i dyskusja na ten temat toczy się już od kilku lat. Jak obserwują to wszystko, zastanawiam się czy my jako społeczeństwo chcemy zmian, które podnosiłyby nasze bezpieczeństwo czy nie? Statystyki związane z wypadkami są coraz bardzie dramatyczne, dlatego też zastanawialiśmy się, w jaki sposób możemy, jako Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego włączyć się w działania, które miałyby służyć temu celowi. Nie czekając na zmiany w prawie związane z jakąś formą szkolenia dla młodych kierowców, ciągle jak wiemy przesuwane w czasie, pomyśleliśmy, że w miarę swoich możliwości spróbujemy wprowadzimy je sami. Opracowaliśmy zasady programu, który nazwaliśmy „Bezpieczny Młody Kierowca” i od 1 lipca br każda osoba, po uzyskaniu pozytywnej oceny (po raz pierwszy) na egzaminie państwowym na kat. B prawa jazdy w lubelskim WORD-zie, otrzyma bon uprawniający do godzinnego bezpłatnego szkolenia, na prowadzonym przez nas ośrodku doskonalenia techniki jazdy. Akcją tą chcemy objąć w tym roku około 750 młodych kierowców. Będą oni mogli ćwiczyć na swoich pojazdach, którymi poruszają się na co dzień, a dla tych, którzy nie mają, udostępnimy samochody z ODTJ.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Ogłaszanie Państwo, że 750 osób, które uzyska pozytywny wynik z części praktycznej kat. B egzaminu państwowego uzyska bon na godzinę bezpłatnego szkolenia w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Czyli koszty po waszej stronie? Jak sobie to skalkulowaliście? Ceny egzaminu nie możecie podnieść. Za szkolenie nie płaci młody kierowca, a właśnie ten koszt jest argumentem przeciwko ewentualnym szkoleniom dodatkowym dla młodych kierowców. Macie Państwo sponsorów?

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie: WORD w Lublinie nie posiada sponsorów. Jako wojewódzka samorządowa jednostka prawna został powołany w 1998 roku, obchodzimy w tym roku 20-lecie swojej działalności, do przeprowadzania egzaminów państwowych dla kandydatów na kierowców w zakresie wszystkich kategorii prawa jazdy.To jest podstawowa działalność wszystkich WORD-ów. Zgodnie z nadanym statutem prowadzimy wiele działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym min. szkolenia ustawowe i komercyjne, które realizowane są w naszym ośrodku doskonalenia techniki jazdy w Lublinie przy ul. Grygowej. Wszystkie prowadzone szkolenia mamy tak wyliczone, aby pokryły nam koszty i przyniosły jakiś minimalny zysk. Z tej podstawowej i dodatkowej działalności, z wypracowanego własnego zysku i dzięki oszczędnie prowadzonej gospodarce finansowej, możemy pokryć realizację różnych przedsięwzięć z zakresu brd, w tym wypadku szkolenie dla młodych kierowców. Stawka godzinowej za tego typu szkolenia w ODTJ w Lublinie wynosi 150 zł za godzinę na własnym pojeździe uczestnika lub 200 zł na naszym pojeździe. 

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Jaki będzie program tego szkolenia? Co chcecie pokazać? Czego nauczyć w tak krótkim czasie?

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie: Program składa się z krótkiej części teoretycznej i dwóch zadań na płycie poślizgowej tj. hamowania oraz ominięcie przeszkody. Przede wszystkim zależy nam na zbudowaniu wśród świeżo „upieczonych” kierowców świadomości tego jak różnica prędkości wpływa na możliwość zapanowania nad pojazdem oraz tego jak nasze, czyli kierujących reakcje i zachowania wpływają na możliwość uniknięcia zagrożenia na drodze. W trakcie tej godziny chcemy, aby osoby w praktyce zobaczyły wpływ wymienionych czynników na bezpieczeństwo na drogach. Proste ćwiczenie jak hamowanie przed przeszkodą (w naszym przypadku są to kurtyny wodne) wybitnie pokażą jak sposób użycia hamulca oraz czas reakcji wpłyną na drogę zatrzymania pojazdu. Ponad to kierujący zobaczy także jak zmniejszenie prędkości ułatwia takie awaryjne zatrzymanie. Drugim zadaniem jest ominięcie przeszkody (tu również korzystamy z kurtyn wodnych), które pozwoli zrozumieć jak auto może zachować się w sytuacji krytycznej. Podobnie jak w przypadku hamowania przemawiający do wyobraźni będzie test z wpływem prędkości na możliwość uniknięcia zagrożenia. Kierujący zdecydowanie będzie mógł zaobserwować, iż po przekroczeniu pewnych wartości nawet przy wspomaganiu systemów bezpieczeństwa taki manewr praktycznie staje się nie możliwy do zrealizowania a w konsekwencji doprowadzi do „rozbicia auta”. Tymczasem jadąc z mniejszą prędkością reagując we właściwy sposób przy wspomaganiu systemów, w które są wyposażone auta szanse przetrwania wzrastają.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Minął kolejny dzień trwania akcji, ilu chętnych zgłosiło się po odbiór bonu? Czy to jest 100% szczęśliwców, którzy zdali egzamin?

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie:

W ciągu czterech dni trwania akcji wydaliśmy ponad 60 bonów. Akcja skierowana jest do wszystkich, którzy pozytywnie zaliczą egzamin, ale nie ma żadnego obowiązku wzięcia w niej udziału.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Rozumiem, że to akcja, a więc działanie jednorazowe? Czy musi być jednorazowe? Szczególnie w sytuacji, gdy WORD jest właściciele ODTJ.

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie:

Ta akcja nie musi być jednorazowa i moim zdaniem nie powinna być, ale niestety, nie jesteśmy w stanie wszystkim „nowym” kierowcom sfinansować tego szkolenia tylko z własnych źródeł. Jeżeli akcja pozytywnie zostanie przyjęta przez kierowców, będziemy szukać innych źródeł finansowania, może sponsorów a może warto się zastanowić nad rozwiązaniami systemowymi i finansować w całości lub w części takie zajęcia np. z budżetu państwa. W końcowym rozrachunku może okazać się, że będzie to taniej niż koszty związane z kolizjami i wypadkami powodowanymi przez kierowców, nie tylko młodych. Pragnę zwrócić uwagę, że Ośrodki Doskonalenia Techniki Jazdy zaczęły być tworzone przez WORD, jako przygotowanie do realizacji planowanych przez rząd obowiązkowych szkoleń dla kierowców między 4 a 8 miesiącem od otrzymania prawa jazdy. Kolejny termin wprowadzenie takich szkoleń przesunięty został z 4 czerwca br i trudno jest określić czy będzie wprowadzony i w jakim zakresie. Przypomnę, że miało ono trwać 3-godziny (dwie godziny teorii oraz godzina zajęć praktycznych na torze i płycie poślizgowej) i kosztować 300 zł (100 zł teoria, 200 zł praktyka). Te ośrodki, które utworzyły takie miejsca, tak jak Lublin – jeden z największych i najnowocześniejszy w Polsce, poniosły koszty jego utworzenia i teraz ponoszą koszty utrzymania, które są dużo większe, niż możliwe obecnie do osiągnięcia dochody. Różnica pokrywana jest z działalności WORD. Zastanawiam się, czy do czasu wprowadzenia wspomnianych szkoleń, wszystkie WORD posiadające ODTJ, nie powinny otrzymywać dotacji rządowych na jego utrzymanie. Akcja ta ma też na celu promocję i reklamę naszego ODTJ i przez to pozyskanie jak największej liczby osób na szkolenia.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Podczas Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy 2018, który odbył się 8 czerwca br. dyrektor Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury omawiając pewne elementy projektu ustawy nowelizującej ustawę o kierujących pojazdami mówił o szkoleniach w ODTJ-ach. Powiedział, że prawdopodobnie obowiązek ich odbycia będzie dotyczył tylko określonej grupy młodych kierowców. Tych, który w okresie próby popełnią wykroczenie lub będą mieli wypadek drogowy. To dobra zmiana? Proszę o uzasadnienie Pana opinii.

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie: Moim zdanie jest to zła zmiana. Kierujący, popełniający w okresie próby wykroczenia dzielą się na dwie grupy: tych, których wykroczenia zostały ujawnione przez kontrolujących ruch drogowy i tych, których wykroczenia nie zostały ujawnione (nawet w przypadku kolizji jej uczestnicy mogą się porozumieć poprzez spisanie oświadczenia sprawcy kolizji i mogą nie wezwać policji). Dlaczego na szkolenia mają być skierowani tylko ci, którzy „mieli pecha” polegającego na ujawnieniu ich wykroczeń? Ci, których wykroczeń nie ujawniono mogą być równie niebezpieczni
w dalszym uczestnictwie w ruchu drogowym. Dlatego warto szkolić wszystkich „młodych kierowców”.

Każdy początkujący kierujący powinien mieć możliwość przetestowania, co dzieje się z pojazdem np. na śliskiej nawierzchni i każdy z nich powinien doświadczyć bezsilności w pewnych sytuacjach, zaaranżowanych w bezpiecznych warunkach ODTJ-tu. To może spowodować, że taki kierujący nie będzie się chciał znaleźć się
w podobnej sytuacji w ruchu drogowym. Ponadto uzyskają dodatkową wiedzę jak panować nad pojazdem i jak używać jego mechanizmów.

Przykład: „Młody” kierujący zauważył dziecko wyjeżdżające na rowerze z drogi podporządkowanej. Rozpoczął hamowanie awaryjne. W trakcie hamowania stwierdził, że im więcej hamulców jest w użyciu, tym lepiej (tak zeznał w trakcie przesłuchania) i dodatkowo uruchomił hamulec awaryjny („ręczny”). To spowodowało zarzucenie pojazdu i uderzenie tylnym błotnikiem w małego rowerzystę, który niestety poniósł śmierć na miejscu wypadku. Kierujący samochodem dopiero na sali sądowej dowiedział się jakie mogą być skutki uruchomienia hamulca awaryjnego
w czasie jazdy. Gdyby nie uruchomił tego hamulca i nie spowodował rotacji samochodu istniała szansa na uniknięcie wypadku.

Ponadto planowano, że zajęcia w ODTJ-cie będą poprzedzone teoretycznym szkoleniem w WORD w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego (problematyka wypadków drogowych). Jest to niezwykle cenna inicjatywa, gdyż między innymi zwróci uwagę młodych kierujących na odpowiedzialność prawną za spowodowanie wypadku drogowego. Dowiedzą się oni, że powodując wypadek drogowy mogą zostać skazani przez sąd na karę pozbawienia wolności (zazwyczaj w zawieszeniu, ale jednak …). Wówczas trafią do rejestru skazanych i jako osoby karane mogą mieć problemy w podjęciem pracy w pewnych instytucjach.

Uczestnicząc w wypadach drogowych, które spowodował inny uczestnik ruchu drogowego mogą ponosić odpowiedzialność za odebranie sobie możliwości uniknięcia wypadku, np. poprzez przekroczenie dopuszczalnej prędkości. Warto, żeby o tym wiedzieli.

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Grupa instruktorów nauki jazdy poinformowała, że wystąpiła z petycją o likwidację egzaminu praktycznego na prawo jazdy odbywającego się na placu manewrowym. Jak Pan ocenia ten pomysł? I tutaj także poproszę o uzasadnienie.

Odpowiada Krzysztof Babisz, dyrektor WORD w Lublinie: Bardzo zły pomysł. Wystarczy pojechać na dowolne osiedle, zatłoczone parkującymi pojazdami. W takich warunkach często nie ma możliwości zawrócenia i kierujący jest „skazany” na wyjazd z wykorzystaniem biegu wstecznego, połączony ze zmianą kierunku jazdy. Istnieje zatem konieczność posiadania umiejętności dłuższej jazdy z wykorzystaniem biegu wstecznego i ta umiejętność jest sprawdzana poprzez wykonanie zadania egzaminacyjnego, jakim jest „ruszanie z miejsca oraz jazda pasem ruchu do przodu i do tyłu”.

Kierujący szkolony na terenie równinnym może nie mieć możliwości wykonania w ruchu drogowym ruszania do przodu na wzniesieniu. Wystarczy sobie wyobrazić, że taka osoba na drugi dzień po otrzymaniu dokumentu prawa jazdy wyrusza np. w Bieszczady, do Zakopanego, lub w inny rejon o charakterze górskim, a nawet pagórkowatym. Do jazdy w takim terenie przygotowuje zadanie „ruszanie do przodu na wzniesieniu”.

Sprawdzanie tych umiejętności na egzaminie bezpośrednio na drodze publicznej będzie stwarzać zagrożenia dla innych kierowców. Obecnie zdarzają się kolizje podczas przeprowadzania egzaminów a bez placu będzie ich jeszcze więcej. Podczas dyskusji jeden z egzaminatorów stwierdził, że nie będzie dnia, aby nie było kolizji lub zagrożenia bezpieczeństwa na drodze. Czy o to nam chodzi? Na pewno nie, a jeżeli tak, to dla wytłumaczenia tego nie chciałbym, aby posłużyło powiedzenie: „kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze”, tylko ja bym wtedy zapytał czyje i kosztem czego? Reasumując osobiście uważam, że ten pomysł nie służy bezpieczeństwu uczestników ruchu drogowego.

Dziękuję za rozmowę. Jolanta Michasiewicz (red. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS)