Legislacja

10 miesięcy po kolizji sąd uniewinnił kursantkę

6 września 2010

8907e22d9955d96d8b1d60f484c780b9e5fb9d4f(Fot.: PD@N 358-9)

Korespondencja z Malborka: Malborski sąd, swoim drugim wyrokiem, uniewinnił kursantkę jednego z ośrodków szkolenia kierowców, która początkowo została uznana za winną kolizji. Jako oskarżyciel posiłkowy występował w sprawie właściciel OSK. Nie oskarżał, lecz bronił kursantki. Wyrok uniewinniający zapadł po przeszło 10 miesiącach od kolizji, która wydarzyła się 30 października ub. roku na drodze krajowej nr 22 w okolicy Starego Pola. Samochód szkoleniowy jechał w stronę Elbląga za traktorem. Z tyłu kolumnę aut zaczął wyprzedzać inny samochód osobowy. Jego kierowca, by ratować się przed zderzeniem z pojazdem nadjeżdżającym z naprzeciwka, “wskoczył" między traktor a auto oznaczone literą “L". Wtedy “elka" uderzyła w niego.- Szkody były naprawdę niewielkie. Kierowca, który wyprzedzał, najpierw się przyznał, że to jego wina, ale potem zmienił zdanie. Nikt się nie przyznawał do winy, więc policjant “drogówki", który pracował na miejscu kolizji, skierował sprawę do wyjaśnienia - mówi Mirosław Marach, właściciel OSK, którego “elka" uczestniczyła w zdarzeniu. Kolejny policjant, na podstawie przedstawionych mu notatek, przygotował dokumenty i do sądu trafił akt oskarżenia. W trybie nakazowym, czyli bez udziału stron, sąd uznał, że winę ponosi kursantka. Ze swojej kieszeni miała zapłacić 100 zł mandatu. - Nie zgadzałem się z tym wyrokiem. Skorzystałem więc z przysługującego mi prawa, jako właściciel pojazdu, który został poszkodowany, do wystąpienia w sądzie jako oskarżyciel posiłkowy i odwołałem się od wyroku - mówi Marach. Jako oskarżyciel posiłkowy właściciel OSK mógł wziąć większy udział w procesie niż zwykły, przesłuchiwany świadek. Chciał udowodnić, że policjant, który przygotował dokumenty do sądu, źle wykonał swoją pracę. - Sytuacja, gdy oskarżyciel posiłkowy broni oskarżonej, jest bardzo wyjątkowa. W swojej praktyce tylko raz spotkałem się z czymś takim - mówi Andrzej Iwanowski, przewodniczący Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Malborku. - Oskarżyciel ryzykował, że to jego firma może być obwiniona, czyli instruktor. Na podstawie opinii biegłego, zeznań uczestników kolizji i świadków oraz pytań oskarżyciela posiłkowego sąd uznał, że kursantka jednak zachowała się dobrze na drodze. - Moja rola w tym procesie była dziwna. Przełknąłbym pierwszy wyrok, gdyby ukarano instruktora, bo on i kursant są osobami współkierującymi. Ale uważałem, że policjant, który przygotowywał dokumenty do sądu, wykazał się brakiem kompetencji. Oczywiste jest, że wszyscy nie muszą wszystkiego wiedzieć, ale mógł się skonsultować w komendzie powiatowej z osobami, które znają się na prawie o ruchu drogowym - mówi Marach.

Zdaniem właściciela ośrodka szkoleniowego, ta sprawa dowiodła jeszcze jednej ważnej, a zapominanej kwestii. - Tak mało mówi się o zachowaniach innych kierowców wobec pojazdów szkoleniowych, a szczególnie zatrważające jest to, co robią kierowcy tirów. Osoba w samochodzie z literą "L" dopiero się uczy i w pewnym sensie ma prawo do błędów. Dlatego nawet Kodeks Drogowy nakłada zachowanie szczególnej ostrożności wobec pojazdów szkoleniowych - mówi Mirosław Marach. Jeżeli wyrok się uprawomocni, to do końca października, zanim sprawa się przedawni, policja będzie miała czas, by skierować nowy akt oskarżenia - już przeciwko kierowcy, który zajechał drogę “elce".

039a93197d651e180d0391ef8bf01903d96d71f2ffc81cab071223200164ab25d9529b5401fb4fec

(Fot.: 358- 26-27)^ “Dziennik Malborski”