Przegląd prasy

Atak padaczki w chwili zderzenia

1 lipca 2008

Jechał za szybko, był chory, a w chwili zderzenia z tirem mógł mieć atak padaczki - do takich wniosków w przypadku kierowcy autokaru doszli prokuratorzy. Po blisko trzech latach zajmowania się katastrofą pod Jeżewem - przedstawili właśnie akt oskarżenia – donosi “Gazeta Wyborcza Białystok”. To był czarny dzień: piątek, 30 września, godz. 6.40, droga Białystok - Warszawa, tuż za miejscowością Jeżewo, we wsi Sikory Wojciechowięta. Kierowca autokaru wiozącego białostockich maturzystów do Częstochowy zderzył się czołowo z ciężarówką. Na miejscu zginęło dziewięcioro nastolatków, dwóch kierowców autobusu i jeden z tira. Kolejna osoba zmarła tydzień po tragedii w szpitalu na skutek poparzeń. Tuż po zderzeniu autokar stanął w płomieniach. Śledczy nie mieli wątpliwości, że to właściciele firmy Kosmos, która wówczas organizowała pielgrzymkę, są w znacznym stopniu odpowiedzialni za tragedię. - Akt oskarżenia zawiera kilkadziesiąt zarzutów przeciwko Romualdowi i Janinie Z. Najpoważniejszy to sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym poprzez dopuszczenie kierowców bez ważnych badań lekarskich - powiedziała w rozmowie z "Gazetą" Izabela Bohdziewicz z Prokuratury Okręgowej. Zmarły na miejscu kierowca autokaru, który w momencie wypadku prowadził pojazd, chorował na padaczkę. Jego zmiennik miał zdiagnozowaną cukrzycę. Obaj zostali zatrudnieni przez Kosmos. - Właściciele nie wymagali od swoich pracowników żadnych zaświadczeń lekarskich, nie wysyłali ich na badania profilaktyczne. Ci kierowcy nie dość, że chorzy, to byli jeszcze przemęczeni. Jeden z nich 30 września o północy przekraczał granicę w Grodnie, a o godzinie 6 już jechał w trasę do Częstochowy - mówi prokurator Bohdziewicz. W sumie małżeństwo usłyszało już kilkadziesiąt zarzutów. Chodzi m.in. o naruszenie przepisów prawa o ubezpieczeniach społecznych, polegające na niezgłaszaniu wymaganych danych i zgłaszaniu niewłaściwych danych oraz poświadczanie nieprawdy w dokumentach, jeśli chodzi o przeciwwskazania zdrowotne do pracy kierowców, a także ewidencjonowanie ich czasu pracy. Została też podjęta decyzja o umorzeniu postępowania w sprawie umyślnego spowodowania katastrofy z powodu śmierci sprawcy, czyli kierowcy kierującego autokarem. Bohdziewicz podkreśliła, że decyzja ta nie jest prawomocna i podlega zaskarżeniu przez pokrzywdzonych. Proces karny, pośrednio dotyczący katastrofy drogowej pod Jeżewem i zajmujący się innymi wątkami tej sprawy - rozpoczął się niespełna dwa tygodnie temu. Na ławie oskarżonych zasiadło osiem osób. Żadna z nich nie miała wpływu na to, co stało się na drodze, ale każda została powiązana z tym wypadkiem. Lekarka i kadrowa mają zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy drogowej, a specjaliści od bhp oraz księgowa - fałszowania dokumentów. Proces został przerwany do połowy lipca, kiedy przesłuchane będą rodziny kierowców, którzy zginęli w wypadku.